Bielsko-Biała Żywiec

„Chłop z jajami” teraz musi walczyć, by nie trafić za kraty

Komendant wojewódzki Krzysztof Justyński podczas szczytu klimatycznego. Fot. KWP w Katowicach

Policjant pisał w Internecie, że zastrzeli komendanta wojewódzkiego. Wściekł się na sposób organizacji zabezpieczenia szczytu klimatycznego. Jego wpis potraktowano poważnie i rozpoczęto procedurę wydalenia ze służby. Co więcej, prokuratura domaga się jego tymczasowego aresztowania.

47-letni funkcjonariusz z 26-letnim stażem z żywieckiego garnizonu policji, wylał swoje żale na jednej z zamkniętych facebookowych grup. Policjanci skarżyli się tam na złą organizację pracy i nawał obowiązków w związku z obsługą szczytu klimatycznego w Katowicach. Z nieoficjalnych informacji wynika, że miał pisać, iż w Katowicach komendanta… zastrzeli. Nie żałował przy tym obraźliwych i wulgarnych sformułowań. Jak mówi Jerzy Feliks, adwokat funkcjonariusza, jego klientowi po prostu puściły nerwy. Sam policjant uważa, że to, co zrobił, było nieeleganckie i nieetyczne. Adwokat zastrzega jednak, że nie było żadnego zamiaru spełnienia gróźb. Dodaje, dyskusja toczyła się na zamkniętym forum. Jednak o wpisach 47-latka powiadomiono biuro spraw wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej. 23 listopada został on zatrzymany przez oficerów BSW i funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Żywcu. Usłyszał zarzut kierowania groźby karalnej oraz znieważenia. „Funkcjonariusz został zawieszony w czynnościach służbowych, ma zakaz opuszczania powiatu, w którym mieszka, a także zbliżania się do pokrzywdzonego. Objęto go także dozorem policyjnym. Jednocześnie komenda wszczęła postępowanie administracyjne zmierzające do zwolnienia go ze służby” – poinformowało trzy dni później biuro prasowe śląskiej policji. „Ta sprawa to dowód na to, że w Internecie nie ma anonimowości, a policjanci są w stanie ustalić tożsamość każdej osoby, która łamie prawo w sieci. Pokazuje także, że w policji nie ma miejsca dla osób, które dopuszczają się takich zachowań. Każda tego typu sytuacja będzie od razu badana, a sprawcy mogą spodziewać się surowych konsekwencji, ze zwolnieniem ze służby włącznie” – dodano.

Postępowanie w sprawie „ujawnionego na portalu internetowym Facebook obraźliwego wpisu, którym zagrożono pozbawieniem życia komendantowi wojewódzkiemu policji w Katowicach”, prowadzi teraz Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej. – Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego w Żywcu z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Sąd nie uwzględnił wniosku i zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego wolnościowych środków zapobiegawczych w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania terenu powiatu żywieckiego, zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż 500 metrów oraz zawieszenie w czynnościach służbowych. Postanowienie to nie jest prawomocne, prokuratura złożyła w tym zakresie zażalenie. Za zarzucany podejrzanemu czyn grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch – informuje Jacek Boda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.

Adwokat policjanta wprawdzie uważa, że ten postąpił głupio, ale przekonuje, że reakcja organów ścigania jest nieadekwatna do jego czynu. Tłumaczy, że od daty zamieszczenia wpisu do interwencji BSW minęło sporo czasu, a policjanta można było pozbawić broni już wcześniej. Ocenia, że już te fakty wskazują na brak realnej groźby ataku na komendanta wojewódzkiego.

Jak się dowiadujemy, prokuratura do akt dołączyła sprawę sprzed około dziesięciu lat, która prawdopodobnie miała dowodzić tego, że policjant nie zawsze sięgał po broń zgodnie z przepisami. Chodziło o burdy z pseudokibicami w Bytomiu, kiedy to fani Polonii rzucali w policjantów cegłówkami. Adam W. obezwładnił wtedy jednego z kibiców i wyciągnął broń, przez co reszta agresywnych kibiców uciekła. Prowadzono wtedy postępowanie w sprawie bezzasadnego użycia broni, ale ostatecznie zapadł wyrok o warunkowym umorzeniu postępowania. Tego faktu już – jak informuje mecenas – prokuratura nie zauważyła.

Jerzy Feliks, który wtedy bronił przed sądem żywieckiego funkcjonariusza, stwierdza, że jego klient przyjmował się do policji, a nie do… harcerstwa. Że to chłop z jajami, który nie lubi papierkowej roboty, przez co nie jest hołubiony przez zwierzchników. Nie przymyka oka na zło i jak trzeba działać, to po prostu działa. Jednak ma duży temperament i – jak w tym ostatnim przypadku – bywa nadpobudliwy.

Wydaje się, że wydalenie ze służby policjanta z Żywiecczyzny to kwestia czasu. Ten jednak nie zamierza składać broni. Zamierza się bronić aż w trzech postępowaniach, które wszczęto przeciwko niemu – dyscyplinarnego, dotyczącego naruszenia etyki oraz karnego. W przypadku tego ostatniego wyrok mógłby oznaczać dla niego więzienie.

– Szczyt klimatyczny przysparza z pewnością policjantom przejściowych ograniczeń i wyrzeczeń. Taka niestety jest nasza służba. Niektórzy policjanci będą mieli wobec tego krytyczne zdanie. Na analizę przyjdzie czas. Uwagi winno kierować się drogą służbową lub za pośrednictwem NSZZ Policjantów. Można zaobserwować coraz częściej na portalach społecznościowych, iż służbowe przemyślenia artykułowane są w sposób nie tylko niecenzuralny, ale i nielicujący z godnością noszonego munduru, poprzez używanie inwektyw czy gróźb pod adresem określonych osób w tym innych policjantów – komentuje Maciej Dziergas, wiceprzewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów. – Należy głęboko się zastanowić, jakie treści zamieszczamy w Internecie. Trzeba liczyć się z odpowiedzialnością. To smutne, że zachowanie tego policjanta będzie miało wpływ nie tylko na jego przyszłość, ale i całej jego rodziny – dodaje.

4
Skomentuj

avatar
4 Komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
4 Komentarzy
maurycymaurycyZoltanababa Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
maurycy
Gość
maurycy

Ewidentnie widać, iż plecaki obawiają się utraty kontroli nad szeregowymi funkcjonariuszami. Niestety, ale kogoś postanowiono poświęcić… Podejrzewam, iż po prostu pójdzie na emeryturę, a potencjalny wyrok w przypadku uznania za winnego będzie w zawiasach. Jeżeli nadało się sprawie wymiar medialny, z pewnością oczekuje się odpowiedniego zachowania ze strony pewnej niezawisłej instytucji.

maurycy
Gość
maurycy

Nikt nie zwrócił uwagi, czy u Komendanta Wojewódzkiego sytuacja wywołała uzasadnione zagrożenie. Osobiście nie jestem w stanie powiedzieć, ale z uzasadnieniem podejrzewam, iż NIE. Myślę, iż gdyby nie akcja biura wewnętrznego nikt poza grupką znajomków na facebook’u, czyli sam potencjalnie „najbardziej zainteresowany” i zarazem potencjalnie „ofiara” nawet niczego by się nie dowiedział. Moim prywatnym zdaniem, cała ta sprawa ma wymiar pokazowy i to nie przypisanie winy jest celem, ale pacyfikacja nastrojów w pewnej instytucji. Przynajmniej ze strony intencji szefa pewnej instytucji na regionalnym szczeblu.

Zoltan
Gość
Zoltan

To ma być facet z jajami ? Chyba JAJOGŁOWY. Zwykły człowiek już dawno by siedział w areszcie za taką groźbę.

ababa
Gość
ababa

tak to jest, że ludzie szybciej mówią i piszą niż myślą. szczególnie w internecie