Sport Cieszyn

Goleszów: Skocznie znikną?

Zdjęcia: Krzysztof Marciniuk

Działacze goleszowskiego klubu LKS Olimpia nie tracą nadziei na lepsze jutro. Najważniejszym celem jest powrót na swoje śmieci, czyli odbudowanie skoczni, które są w stanie całkowitego rozkładu. Wtedy skończy się tułanie po obcych obiektach dla ponad 20-osobowej grupy młodych zawodników i ich trenera.

Od kilku lat popularne konkursy skoków „Memoriał Leopolda i Władysława Tajnerów” oraz „Mikołaj w Goleszowie” z konieczności organizowane są na małych skoczniach w centrum Wisły. Skocznie pod Grabową w Goleszowie straciły bowiem homologację ze względu na zły stan techniczny. To automatycznie oznaczało zakaz organizowania treningów i zawodów.

Pierwszą skocznię wybudowano pod Grabową w 1926 roku, a kolejną cztery lata później. W okresie powojennym powstały jeszcze dwie K-17 i K-30, które zachowały się do dzisiaj. Inicjatorem budowy skoczni był świetny skoczek, a później trener Leopold Tajner. Doprowadził on m.in. do montażu oświetlenia oraz pokrycia zeskoku matami ze słomy, a następnie płótnem brezentowym. Ten zabieg umożliwił treningi również letnią porą. W latach 60. skocznie pokryto igelitem. Użytkowano je do 2015 roku.

W tej całej historii trzeba wspomnieć o epizodzie z lata 2015 roku, kiedy to gmina Goleszów zyskała partnera w Polskim Związku Narciarskim, a porozumienie o współpracy podpisali wójt gminy Goleszów Krzysztof Glajcar i prezes PZN Apoloniusz Tajner. Na początek miał być przygotowany projekt techniczny, by następnie podjąć kolejne kroki umożliwiające przebudowę trzech skoczni. Stanęło na deklaracjach. Skocznie w międzyczasie nie dostały homologacji i wyłączono je z użytkowania. A inwestycja bez finansowego wsparcia gminy nie miała szans powodzenia.

Ta inwestycja – mam taki pomysł – wpisze się w szersze przedsięwzięcie, jakim jest zagospodarowanie tego terenu na cele rekreacyjno-sportowe. Jest to bardzo atrakcyjne miejsce, które po odpowiedniej przebudowie może przyciągać szeroki krąg turystów – mówił ówczesny wójt Krzysztof Glajcar.

O konkretnych terminach gospodarz gminy nie wspomniał. Jedyna zmiana to igelit, który ubiegłej jesieni został przywieziony z rozbiórki Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Goleszowianie dostali w spadku 800 mkw. używanego, ale pełnowartościowego igelitu oraz elementy montażowe (metr kwadratowy nowego kosztuje 50 euro). Po przetransportowaniu do Goleszowa, został zdeponowany pod dachem, żeby nie niszczał. Niestety, nic więcej się nie zmieniło, może poza tym, że wandale systematycznie niszczą obydwie skocznie i budynek klubowy.

Mamy skoczków, mamy wyniki, ale nie mamy swoich obiektów. Te problemy, mimo wszystko, nas nie zniechęcają. Skoro są chłopcy zainteresowani skakaniem, to nie można im tego odmówić – podkreśla Piotr Waszek, prezes LKS Olimpia Goleszów.
Skocznie pod Grabową dostał niejako w spadku nowy samorząd goleszowskiej gminy.

Ta sprawa bardzo leży mi na sercu. Zapewniam, że to będzie jedno z pierwszych zadań, którym zajmę się zaraz na początku nowego roku. Już nawet mam pomysł, jakie kroki podjąć, żeby nadać bieg tej inwestycji – zapowiada nowa wójt gminy, Sylwia Cieślar.

  .

3
Skomentuj

avatar
3 Komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
3 Komentarzy
LipkoGoleszówedward Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lipko
Gość
Lipko

PZN powinien finansowac a nie gmina

Goleszów
Gość
Goleszów

Będzie kwitnąć… Zobaczymy… Liczymy że gmina wyjdzie całkowicie z długow poprzedników niegosoodarnych… Mieszkańcy też chcą wiedzieć jak ten licznik z cyferkami wygląda…. Powodezenia.

edward
Gość
edward

lepsza zmiana odbuduje