Wydarzenia Żywiec

Ujsoły: Drugie podejście

Fot. Paweł Szczotka

Kilka miesięcy temu w Ujsołach głośno było o tym, że wkrótce ruszą prace przy przebudowie byłego hotelu i restauracji „Myśliwska” w centrum tej miejscowości. Widząc, że nadal nic się nie dzieje, część mieszkańców zastanawia się, czy samorządowcy jednak nie zrezygnowali z pomysłu.

Budynek „Myśliwskiej” stoi obok Urzędu Gminy i chluby Ujsołom nie przynosi. Czasy jego świetności przypadły na lata 70. i 80. XX wieku, gdy prowadzono tutaj hotel, restaurację i bar. Z początkiem lat 90-tych rozpoczął się upadek obiektu. Jego właściciel – Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska z Rajczy – wydzierżawiała nieruchomość prywatnym inwestorom, ale nic to nie dało. W końcu „Myśliwską” sprzedano prywatnemu inwestorowi, który chciał budynek rozbudować i stworzyć tam nawet basen. Ale z planów tych się wycofał, bo nie otrzymał unijnej dotacji.

W 2013 roku gmina zaczęła negocjować z prywatnym właścicielem, chcąc kupić od niego nieruchomość, co udało się dopiero w sierpniu 2016 roku. Samorząd zapłacił za obiekt 350 tys. zł. Potem wójt gminy Ujsoły Tadeusz Piętka przeprowadził wśród mieszkańców ankietę z pytaniem, co według nich miałoby w „Myśliwskiej” powstać. Spośród ponad 500 odpowiedzi najczęstszą była propozycja stworzenia lokali mieszkaniowych.

Pod koniec 2017 roku gmina zaczęła zabiegać o włączenie jej do rządowego programu Mieszkanie +. Podpisano nawet list intencyjny w tej sprawie. Planowano, że w obiekcie powstanie 10 lokali mieszkalnych o różnym metrażu, 2 lokale usługowe i miejsca parkingowe w przyziemiu pod obiektem. Zapowiadano także, że prace adaptacyjne w budynku rozpoczną się w drugiej połowie tego roku, a w 2019 roku mieszkania zostaną oddane do użytku. Niestety, prace nie ruszyły. Dlaczego? Okazało się, że gmina Ujsoły nie spełnia nowych ministerialnych kryteriów, które zakładają, że dotacja jest możliwa, ale pod warunkiem, że powstanie co najmniej 30 mieszkań lub koszt ich wybudowania wyniesie ponad 5 mln zł. Tymczasem plany zakładały, że w „Myśliwskiej” będzie 10 mieszkań, a koszt wyniesie około 4,6 mln zł.

Co teraz? Czy gmina zrezygnuje z pomysłu?

Wójt Tadeusz Piętka zaznacza, że nie i podkreśla, że gmina stara się o unijną dotację z innego programu.

Termin rozstrzygnięcia przyznania tej dotacji przewidywany jest na luty przyszłego roku. Realizacja naszej inwestycji zależeć będzie od otrzymania unijnej dotacji. W przypadku uzyskania dofinansowania planujemy, że prace potrwałyby około półtora roku. Wówczas w budynku powstałoby dziesięć mieszkań oraz pomieszczenia przeznaczone na działalność społeczną, na przykład klub integracji społecznej – podkreśla Julia Grygny, kierownik Referatu Organizacyjnego Ochrony Środowiska i Inwestycji w Urzędzie Gminy.

7
Skomentuj

avatar
3 Komentarzy
4 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
5 Komentarzy
FranuśTomekGrześwyborcaMarek Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
wyborca
Gość
wyborca

Czy tak gmina może cokolwiek zrobić z własnych funduszy, a nie tylko jeżeli Unia da ? Jakie jest zadłużenie gminy ?

Franuś
Gość
Franuś

Funduszy własnych gminy mają niewiele, nie na poważniejsze inwestycje. Zadłużenia gminy nie pokazują w standardzie. To jest obszar pozostawiony dla dziennikarzy lub jeśli sobie wystąpisz indywidualnie z wnioskiem o zapytanie publiczne – podadzą zawoalowane w jeszcze innych wskaźnikach lub z komentarzem, że nie jest źle.

Marek
Gość
Marek

Czy tam kręcono film “Sprawa się Rypła”?Wie ktoś?

Grześ
Gość
Grześ

tak

Franuś
Gość
Franuś

Gdyby samorządowcy dzielili się na bieżąco planami z mieszkańcami, pozwolili na monitorowanie zadań – głupich domysłów nie byłoby. Tak sami od siebie, bez zadawania pytań przez dziennikarzy. Ale im bardziej tajemniczo tym lepiej. Co by było gdyby nie dotacje unijne, którymi uzależnia się wykonanie wielu przedsięwzięć?

Tomek
Gość
Tomek

Widzę polityczną duszę w tobie, pozostaje nic tylko stanąć w walce o stołek wójta skoro tak dobrze znasz struktury oraz posiadasz wiedzę o pozyskiwaniu dotacji unijnych

Franuś
Gość
Franuś

Znam na własny użytek. Kwestia znajomości to kwestia interesowania się jak to hula. Aby nie być nabijanym w butelkę różnymi “czarami”, które opowiadają niektórzy. To mi wystarczy. Jednego polityka, władza kręci, jest jak narkotyk a drugiego nie.