Od niedopałka do śmierci lasu

Niedopałki papierosów wyrzucane w terenie są ogromnym zagrożeniem dla przyrody i ludzi. Rozkładają się bardzo długo, emitują niebezpieczne związki, doprowadzają do skażenia wody, gleby i powietrza oraz mogą być przyczyną pożarów traw i lasów. Tymczasem wielu palaczy wciąż wyrzuca je gdzie popadnie.

Według szacunków, w Polsce wypala się około 40 miliardów papierosów rocznie, a 3/4 z nich po wypaleniu wyrzucanych jest na ziemię. Jak łatwo obliczyć, to 30 miliardów niepozornie wyglądających odpadów, które silnie zatruwają środowisko. Filtry papierosowe wykonane są z octanu celulozy, który do rozkładu potrzebuje wyjątkowych warunków biologicznych. Co więcej, światło słoneczne sprawia, że to toksyczne tworzywo rozpada się na mniejsze kawałki, tym bardziej zagrażając środowisku. Niedopałki rozkładają się bardzo długo – kilkanaście, a nawet ponad dwadzieścia lat. Co więcej, leżąc na ziemi, cały czas emitują chemikalia, a intensywność tej emisji wzrasta wraz ze wzrostem temperatury. Związki zawarte w niedopałkach przenikają również do wody, więc wyrzucane w pobliżu rzek, jezior czy strumieni są przyczyną ich skażenia. Pety stanowią również zagrożenie dla ryb i ptaków, które czasami omyłkowo je połykają.

Niedopałki to również ogromne zagrożenie pożarowe, a ogień w lesie czy łące to tragedia dla całych ekosystemów. – Przy wietrznych warunkach i suchej ściółce ogień potrafi osiągać prędkość ponad dwudziestu kilometrów na godzinę. To prędkość, której nie osiągają szybko biegający ludzie. W wyniku pożaru życie w lesie wymiera bardzo szybko. Nie tylko od ognia, ale także od wysokiej temperatury ginie mnóstwo gatunków roślin i zwierząt – mówi Michał Szymaniak, miłośnik przyrody z Ustronia.

Pożar lasu to nie tylko nieodwracalne straty w ekosystemie, ale także narażanie na utratę życia i zdrowia strażaków oraz ogromne koszty akcji ratowniczo-gaśniczych. A dotarcie do zajętych ogniem terenów górskich, ze względu na ich położenie z daleka od dróg, również stanowi wyzwanie. Tymczasem pożary lasów w Beskidach nie są rzadkością. Przykładem choćby niedawne akcje na stokach Baraniej Góry i Magurki.

Michał Szymaniak apeluje do wszystkich przemierzających górskie szlaki czy leśne dukty, by nie rozniecać przy nich ognia i nie palić papierosów. – Jeżeli uważamy się za sportowców, nie zapalajmy papierosa po dotarciu na szczyt góry czy podczas przystanku na trasie. Dzielmy się duchem prawdziwego sportu. Sport i papierosy nie idą w parze – podkreśla. – Szanujmy to, co nas otacza, szanujmy przyrodę, bo mamy jej niestety coraz mniej. To od nas zależy, czy nasze dzieci będą mogły spacerować po zielonych, górskich szlakach, czy po zniszczonym, pozbawionym życia ściernisku.

MAGDALENA NYCZ

Za treści zawarte w publikacji dofinansowanej ze środków WFOŚiGW w Katowicach odpowiedzialność ponosi Redakcja