Smutne wieści obiegły media późnym popołudniem. Odeszła jedna z najbardziej charakterystycznych i cenionych aktorek w kraju, Stanisława Celińska. Miała 79 lat.
Informację o śmierci artystki przekazał jej menadżer Maciej Muraszko. Mimo że zmagała się od dłuższego czasu z nasilającymi się problemami zdrowotnymi, aktywna zawodowo była do końca. Jeszcze w kwietniu spotykała się z publicznością na swoich koncertach.
Celińska była znana z takich seriali, jak „Samo życie”, „Bulionerzy”, „Mamuśki” czy „Barwy szczęścia”. Artystka stworzyła także dziesiątki niezapomnianych kreacji filmowych, występując m.in. w takich filmach, jak „Nie ma róży bez ognia”, „Noce i dnie”, „Panny z Wilka”, „Panna Nikt”, „Pieniądze to nie wszystko” oraz „Katyń”.
Była znana także ze swojej działalności estradowej. Koncerty, na których wykonywała utwory z płyt „Atramentowa”, „Suplement”, „Malinowa” i „Jasna”, za każdym razem odbywały się przy pełnych salach. Przyjeżdżała również regularnie grać koncerty w naszym regionie.
– Koncerty traktuję jak spotkania. Ponieważ za każdym razem przychodzą inni ludzie, moja kondycja też jest inna i inna jest pogoda, koncerty różnią się między sobą. Najbardziej ruchoma i improwizowana jest część łącząca poszczególne utwory. Staram się, żeby to było żywe, w związku z tym wyczuwam publiczność i jej emocje. Kiedy jest zbyt poważnie, staram się wprowadzić trochę humoru, a czasami przygotowuję ludzi do odbioru poważnej piosenki – mówiła po jednym z koncertów w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie.
– Nazwa „Atramentowa” pochodzi od pierwszej piosenki nagranej z Maciejem Muraszko – „Atramentowa Rumba”. Moja córka, która jest autorką okładki płyty, skróciła nazwę do „Atramentowej”. Taką nazwę łatwo zapamiętać i oddaje ona klimat płyty – dodała.
Pracownicy Bielskiego Centrum Kultury im. Marii Koterbskiej pożegnali Celińską we wzruszającym wpisie zamieszczonym na Facebooku.
– Z dużym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Stanisławy Celińskiej. Na scenie Bielskiego Centrum Kultury występowała wiele razy i zawsze była tu przyjmowana niezwykle serdecznie. Jej koncerty miały wyjątkową atmosferę — pełną szczerości, spokoju i bliskości z publicznością. Widzowie długo nie chcieli wypuszczać Jej ze sceny. Były owacje, bisy i rozmowy po koncertach, które — jak sama mówiła — dawały Jej inspirację do kolejnych piosenek.
Podczas jednego z występów w Bielsku-Białej żartowała, że skoro publiczność przyszła „przez śnieżyce, zawieje, zamiecie”, to postara się wszystkich „ocieplić”. Zachowamy w pamięci te spotkania i atmosferę, którą tworzyła na naszej scenie – czytamy.




