Grzegorz Szczechla niejednokrotnie udowodnił, że jeśli stawia sobie ambitny cel, potrafi go zrealizować. Tym razem postanowił przejechać w ciągu jednego dnia od źródeł Wisły do jej ujścia. W piątek wieczorem zakończył swoje wyzwanie, pokonując trasę liczącą około 620 kilometrów.
Mieszkaniec Ustronia i nauczyciel biologii w I Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie wystartował o godz. 5.00 z miejsca, w którym łączą się potoki Wisły Czarne i Malinki, dając początek królowej polskich rzek. Na zdjęciach z pierwszych kilometrów widać niemal puste drogi, później pojawia się już walka z wysoką temperaturą i zmęczeniem.
Przez długi czas Szczechla utrzymywał imponującą średnią prędkość około 43 km/h. Dopiero na końcowym etapie spadła ona do 41,9 km/h.
Po przekroczeniu połowy dystansu pojawił się ból stopy, jednak nie przeszkodził on w kontynuowaniu jazdy.
Poza tym wyprawa przebiegała zgodnie z planem i przyjętymi założeniami. Najtrudniejsze okazało się jednak ostatnich około 50 kilometrów. Na 30 km przed ustaloną metą jego support miał już pełne ręce roboty, a tempo bardzo spadło. Planowany dojazd opóźniał się. Mimo to udało się. Około godz. 20.10 – według informacji jego sztabu – Grzegorz Szczechla dotarł na Wyspę Sobieszewską, kończąc swoją wyprawę przy wejściu nr 11 na plażę. Dokładnie było to 620 km w 15h i 10 min. Średnia prędkość ok 41 km/h. Zachód słońca w tamtym miejscu, tego dnia, nastąpi o godz. 21.26, a więc było 1 godz. i 15 min zapasu.
– Mistrzostwo Europy to był “pikuś”, w porównaniu z tym, co dzisiaj razem odwaliliśmy – powiedział na plaży Szczechla, przedstawiając swoją “ekipę”.
Przejazd miał także wymiar charytatywny. Wyzwaniu towarzyszyła zbiórka na stypendia dla uczniów cieszyńskiego “Kopera”. Do tej pory udało się zebrać ponad 40 tys. zł., a większość tej kwoty wpadła w ciągu dzisiejszego dnia.
Więcej o Grzegorzu i tej wyprawie pisaliśmy TUTAJ.
Fot. Grzegorz Szczechla








