Wydarzenia Sucha Beskidzka

Radni z gminy Budzów nie chcą edukacji zdrowotnej. Pojadą do minister?

Urząd Gminy Budzów. Fot. Paweł Szczotka

Grupa radnych z gminy Budzów zamierza spotkać się z minister edukacji narodowej Barbary Nowackiej. Zarzucają jej, że chce obowiązkowo wprowadzić przedmiot edukacja zdrowotna do szkół. Wytykają jej brak konkretów na temat programu tego przedmiotu.

Edukacja zdrowotna pojawiła się w szkołach jako przedmiot nieobowiązkowy w ubiegłym roku szkolnym. W szkołach podstawowych wprowadzono ją dla uczniów klas od IV do VIII. Jak się potem okazało w całej Polsce na Edukację zdrowotną uczęszczało niewielu uczniów. W powiecie suskim do zajęć z tego przedmiotu uprawnionych było 4428 uczniów, a uczęszczało 1260 (zrezygnowało 3168). W gminie Budzów uprawnionych było 521 osób, a zrezygnowało 456. Na zajęcia chodziło tylko 65 uczniów.

Rządzący są sprytni

Jeszcze zanim przedmiot wszedł do szkół, część radnych z gminy Budzów nie szczędziła słów krytyki. Niedawno temat powrócił na sesji Rady Gminy Budzów. Zaczął radny Krzysztof Łuczak.

– Od września czeka nas w szkołach obowiązkowa edukacja zdrowotna. Jednak nasi rządzący są tak sprytni, że jeszcze nie mówią wyraźnie, co tak naprawdę czeka i czego będą uczyć nasze dzieci. Rządzący czekają do ostatniego momentu z opracowaniem tego programu nauczania. Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka mówi, że będzie to 28 godzin obowiązkowej edukacji zdrowotnej i dwie godziny nieobowiązkowej edukacji seksualnej. Pewnie dopiero z początkiem września podadzą czego dzieci będą uczone, kiedy nic nie będziemy mogli zadziałać. I tu moje pytanie do wójta: co możemy zrobić, aby powstrzymać demoralizację i deprawację naszych dzieci? Czy mamy na to jakiś realny wpływ? To co lewica wyprawia, to z całym szacunkiem, ale ja sobie nie życzę, by oni tak działali w naszych szkołach! Jak możemy to rozwiązać? – dopytywał radny.

Wójt Jan Najdek powiedział, że z punktu widzenia prawnego Rada Gminy może podjąć petycję czy uchwałę intencyjną. Przy tym jednak zaznaczył, że takich uchwał są dziesiątki tysięcy w Polsce. Podkreślił, że można próbować naciskać posłów i parlamentarzystów, bo innej formy nie ma. Przyznał, że nigdy nie zagłębiał się w ten temat, a z mediów wie, iż to sprawa konfliktowa i pojawiają się postulaty, by ten przedmiot pozostał dobrowolny.

Radny Krzysztof Łuczak nie odpuszczał.

– Najgorsze, że my do końca nie mamy wiedzy, o czym będą uczyć dzieci, bo tego programu nie ma. Nie ma gdzie przeczytać i odnieść się do tego. Tacy są spryciarze, że czekają do ostatniego momentu i potem nas puszczą na głęboką wodę, a przy tym nam powiedzą: „No, sorry, nie wiedzieliście? To mogliście sobie przeczytać”. Myślę, że możemy mieć realny wpływ na wybór nauczycieli, bo to nasi nauczyciele tego będą uczyć. Wiem, że wuefiści, plastycy, biolodzy mają uprawnienia. Myślę, że można, na ile to jest możliwe, spotkać się z nimi i porozmawiać – ciągnął radny.

Zdaniem wójta, gdy będzie ustalony program, duży wpływ powinni tu mieć Rada Rodziców, dyrektor szkoły i grono pedagogiczne.

– Powinni się spotkać i porozmawiać, bo opinie są podzielone, gdyż nie jesteśmy jednorodnym społeczeństwem. Uważam, że do przekazywania informacji z tych przedmiotów powinny być, co najważniejsze, odpowiednie osoby, żeby umiały to przekazać i były do tego przygotowane – podkreślił wójt.

Przewodnicząca Kamila Nitecka stwierdziła, że wszyscy wiedzą, iż przedmiot wchodził jako nieobowiązkowy.

– I doskonale widzieliśmy, kto był tym zainteresowany. Powiedzmy to wprost, nie było wielkiego zainteresowania. Dlatego rządzący poszli o krok dalej, robiąc ten przedmiot obowiązkowym. Uważam, jak już mówimy o demokracji, to trochę jest to słabe. Myślę, że można, na ile to jest możliwe, spotkać się i zaprosić czy nawet pojechać do minister Barbary Nowackiej i przedstawić sytuację. Można to zrobić w połączeniu z innymi gminami, aby było jasne, o co w tym wszystkim chodzi, bo na pewno nie jest to oparte na jakichś wartościach. Wchodzący program powinien mieć przedstawione jakieś zakresy, zasady – przekonywała przewodnicząca Kamila Nitecka.

A co z małżeństwami jednopłciowymi?

Następnie przewodnicząca niespodziewanie zmieniła temat, kierując pytanie do wójta.

– Temat dyskusyjny, ale niezgodny z Konstytucją RP. Jakie jest stanowisko wójta w sprawie transkrypcji zagranicznych aktów małżeńskich jednopłciowych? Burmistrz Jordanowa Andrzej Malczewski wyraził się negatywnie, co popieram. Uważam, że jako Rada Gminy powinniśmy podjąć stanowisko i wyrazić swoje zdanie, ale pierwsze chcę zapytać wójta – zaznaczyła przewodnicząca.

Zaskoczony wójt stwierdził, że uważa, iż prawo trzeba przestrzegać.

– Do końca nie wiem, jaka będzie wykładnia. W tym wszystkim jest furtka, bo, gdy na przykład burmistrz Jordanowa odmówi, to ta para może się udać do Budzowa, Suchej Beskidzkiej czy Krakowa. Natomiast moje stanowisko jest takie, że jak jest jakieś prawo przyjęte, to trzeba go przestrzegać. Zdaję sobie sprawę, że prawo jest niedoskonałe. Są różne sytuacje, gdy takie małżeństwo mieszkało na zachodzie Europy, przyjechało do Polski i chce to zalegalizować. Tu jest ten największy problem – odpowiedział wójt.

Radny Krzysztof Łuczak podkreślił, że nadrzędnym prawem jest prawo Boże i tym powinni się od początku kierować mieszkańcy jako katolicy.

Radna Barbara Stąpor dodała, że jako Polacy, zaraz po prawie Bożym, powinni się kierować konstytucją, o której ciągle się zapomina. Z kolei radny Paweł Jopek podkreślił, że ci, którzy wcześniej wołali „Konstytucja”, teraz sami łamią jej przepisy.

– Bodajże w Zakopanem radni podjęli uchwałę, że nie dopuszczają możliwości transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych, czyli zablokowali to uchwałą. Możemy się zastanowić, czy też nie podjąć takich działań? Na pewno wcześniej trzeba byłoby zasięgnąć opinii prawnej, na ile możemy sobie pozwolić i co możemy zrobić w sprawie nie tylko małżeństw jednopłciowych, ale i edukacji zdrowotnej – zasugerował radny Paweł Jopek.

– Nie wiem do końca, czy taką uchwałę podjęto w Zakopanem czy skończyło się tylko na zapowiedzi burmistrza. A jeśli podjęto, to czy przeszła ona przez nadzór prawny wojewody małopolskiego i czy nie została zakwestionowana – stwierdził wójt.

To zakończyło dyskusję podczas sesji, ale ciąg dalszy zapewne nastąpi.

google_news
Kronika Beskidzka prasa