Porady i inspiracje Bielsko-Biała Cieszyn Czechowice-Dziedzice Żywiec Sucha Beskidzka Na czasie Wadowice Oświęcim

Jeden słoik, który potrafi przejąć całą kuchnię

Zaczyna się niewinnie. Stoi z tyłu szafki, między tahini a resztką miodu, kupiony trochę z ciekawości, trochę dlatego, że w sklepie wyglądał ładnie. Po miesiącu stoi już na blacie, obok soli i oliwy, bo sięga się po niego częściej niż po jedno i drugie. Mowa o paście z orzechów makadamia. Zanim ktoś przewróci oczami, bo masła orzechowe to temat znany, akurat ta zachowuje się w kuchni zupełnie inaczej niż wszystko, co stoi obok niej na półce.

Smak, który nie przeszkadza

Cała rzecz w tym, że makadamia jest łagodna. Maślana, lekko mleczna, z delikatną słodyczą, której nikt nie musiał dosypywać. Tahini krzyczy. Tradycyjne masło orzechowe zagłusza wszystko dookoła. Makadamia nie walczy o uwagę, tylko oddaje daniu swoją kremowość i wydobywa smak pozostałych składników.

Dlatego sprawdza się i w słodkim, i w wytrawnym. Owsianka, sos do makaronu, ciasto, dressing — wszędzie robi to samo, czyli dokłada kremowości i nie przykrywa reszty.

Śniadania, czyli od czego się zaczyna

Pierwszy raz i tak kończy się łyżką prosto ze słoika. Nie ma co udawać. Ale zaraz potem przychodzi etap śniadaniowy i to on zwykle decyduje o zakupie drugiego opakowania. Świetnie się sprawdza przy:

  • Owsianka. Łyżka wmieszana w gorące płatki rozpuszcza się kompletnie. Zwykła owsianka na wodzie zaczyna smakować jak coś, co ktoś przygotował z premedytacją.
  • Tost z bananem. Grzanka, gruba warstwa pasty, plastry dojrzałego banana, szczypta soli morskiej na wierzch.
  • Naleśniki i placki. Zamiast dżemu, zamiast kremu czekoladowego. Rozprowadza się ciepłym nożem, łatwiej od masła.
  • Jogurt. Łyżka pasty, łyżka jogurtu greckiego, wymieszać do jednolitej masy. Wychodzi coś pomiędzy kremem a deserem, do tego garść malin.
Sos, który ratuje kolację w pięć minut

Tu zaczyna się część, o której mówi się zdecydowanie za rzadko. Wystarczy rozrobić łyżkę pasty w gorącym płynie i po chwili mieszania robi się z tego gładki, kremowy sos. Szybciej, niż ugotuje się makaron.

Wersja azjatycka: dwie łyżki pasty, mleko kokosowe, sok z limonki, starty imbir, ząbek czosnku, chlust sosu sojowego i odrobina chili. Podgrzać, wymieszać, polać grillowanym kurczakiem albo pieczonym batatem. Smakuje jak danie z porządnej knajpy, a powstaje w jednym garnku.

Wersja na szybko po pracy: łyżka pasty, chochla wody z gotowania makaronu, czosnek, sok z cytryny, dużo świeżo mielonego pieprzu. Wlać do odcedzonego makaronu i mieszać energicznie. Wychodzi sos o konsystencji śmietanowej, w którym nie ma ani grama śmietany. Sprawdza się też jako baza do pieczonych warzyw.

Do sałatek: pasta rozrobiona z octem ryżowym, wodą i odrobiną syropu klonowego daje dressing, który klei się do liści zamiast spływać na dno miski.

Wypieki, desery i inne przyjemności

W przepisie na ciasteczka warto zastąpić część masła pastą z makadamii. Wyjdą wilgotniejsze, bardziej kruche i dłużej zostaną świeże. W domowych truflach wystarczy wymieszać ją z gorzką czekoladą i schłodzić, bez śmietanki i bez niczego więcej.

Kuchnia roślinna odkryła makadamię dawno temu i nie bez powodu. To na niej powstają najlepsze wegańskie sery i kremy do tortów, właśnie dlatego, że pasta nie wnosi własnego, natrętnego smaku. Daje samą teksturę i naturalną słodycz.

No i kawa. Pół łyżeczki na dno filiżanki, zalać espresso, zmiksować spieniaczem. Latte makadamiowe bez syropów, bez cukru i bez tej sztucznej nuty, którą ma większość kawiarnianych wersji.

Dlaczego przy orzechach warto dopłacić do bio

Ekologiczne certyfikaty łatwo zbyć wzruszeniem ramion. Naklejka, marketing, wyższa cena. Tyle że akurat przy paście orzechowej argumenty są zaskakująco praktyczne.

Bo chemia lubi tłuszcz. Sporo substancji stosowanych w konwencjonalnych uprawach rozpuszcza się w tłuszczach, a nie w wodzie. Jabłko można obrać albo dokładnie umyć. Orzecha, który w większości składa się z tłuszczu i za chwilę zostanie zmielony na gładką masę, obrać się nie da. Co trafiło do środka, trafi też do słoika. Uprawa ekologiczna rozwiązuje to na samym początku, czyli w jedynym miejscu, w którym da się to zrobić skutecznie.

Bo certyfikat to nie deklaracja. Hasła w rodzaju naturalny, tradycyjny czy prosto z serca Afryki może umieścić na etykiecie każdy. Numer jednostki certyfikującej oznacza coroczne inspekcje, dokumentację pochodzenia każdej partii i niezapowiedziane kontrole. Tego się nie wpisuje w programie graficznym.

Bo to widać w smaku. Wolniej rosnące drzewo, żywa gleba, orzech zbierany po naturalnym opadnięciu, a nie zrywany przed czasem. Pasta z orzechów makadamia z upraw ekologicznych jest po prostu słodsza i bardziej maślana. Nie trzeba w to wierzyć na słowo, wystarczy postawić obok siebie dwa słoiki i spróbować.

Czego szukać na etykiecie

Najlepsze pasty orzechowe mają jeden składnik. Dosłownie jeden. Bez oleju palmowego, bez cukru, bez emulgatorów, bez soli. Prażony orzech makadamia zmielony w krem.

Warstwa oleju na górze słoika to dobry znak, a nie wada. Oznacza, że nikt nie dosypał niczego, co miałoby ją utrzymać w ryzach. Wystarczy zamieszać.

I tyle. Jeden słoik kupiony z ciekawości, a po miesiącu stoi na blacie obok oliwy i trudno sobie przypomnieć, jak wcześniej powstawał sos do makaronu.

google_news
Kronika Beskidzka prasa