W poniedziałek, 10 sierpnia, w Jaworzu rozpoczęła się XX edycja rozgrywek tenisowych Beskid Cup. To już druga z rzędu edycja, w której pogoda zaskakuje gwiazdy i zgromadzonych kibiców swoją przychylnością. Słońce rozpieszczało nie tylko pierwszego, ale również drugiego dnia rozgrywek, a delikatny powiew wiatru ostudzał emocje.
Jak co roku, w Jaworzu nie zabrakło stałych bywalców imprezy, wśród których znaleźli się m.in. Robert Stockinger z córką Oliwią, dziecięcą gwiazdą serialu “Czarna śmierć”, Tomasz Stockinger, Henryk Sawka, mogący pochwalić się udziałem w rekordowej ilości odsłon imprezy, albowiem łącznie wziął udział w dziwiętnastu edycjach, Jan Englert, Beata Ścibakówna, Anna Guzik-Tylka, Urszula Dudziak i inni.
Wśród duetów, które na korcie zmierzyły się drugiego dnia, znaleźli się m.in. Władysław Grzywna i Jan Englert. To był bardzo wyrównany, pełen emocji mecz, którego zwycięzcą okazał się Grzywna.
Na miejscu rozmawialiśmy ze stałymi bywalcami tej kultowej już w Beskidach i naszym regionie imprezy sportowej.
Na pytanie, dlaczego warto wracać na korty SPA Hotelu Jawor, zawodnicy chętnie odpowiadali.
– Tu wraca się z ogromną radością, ale też z… ogromnym niepokojem. Jest tak, bo Andrzej Wawrosz, ciągle zaprasza świetnych tenisistów. Skoro trochę mnie ucieszyło, że nie ma Roberta Rozmusa, z którym ciągle przegrywałem, to zaprosił Przemka Sadowskiego, Mezo, Łukasza Pietscha i innych. (śmiech.) Wszyscy świetnie grają. W swoim pierwszym dzisiejszym meczu, Jan Englert pokonał Krzysztofa Hanke – mówił Marcin Daniec.
– Za każdym razem przyjeżdżam tutaj z nadzieją, która jest mi za każdym razem odebrana. (śmiech.) Panuje tu wspaniała atmosfera, uwielbiam tu przyjeżdżać. Te spotkania towarzyskie, uśmiech, radość, błyskotliwe komentarze kolegów, to coś, czego warto doświadczyć – dodał z uśmiechem Przemysław Sadowski.
– Tu wraca się z ogromnymi emocjami. Towarzysko, tenisowo. Piękne miejsce, góry. Pogoda nam dopisuje, ani za ciepło, ani za zimno. Taki złoty środek. (śmiech.) Jest pięknie – mówił Piotr Miazga.
– Tu wraca się wspaniale. Mój tutejszy debiut łączy się z bardzo ważnym wydarzeniem w moim życiu, moim ślubem. Co roku świętuje tutaj rocznicę, choć w tym roku niestety, bez żony. Zawsze udaje mi się w tych rozgrywkach dochodzić daleko, więc to naprawdę bardzo cieszy. Półfinał mam zapewniony. Jest znakomicie. Wakacje, koledzy, świetny nastrój – z radością dodał Mezo.
– W te strony wraca się bardzo dobrze, bo mieszkam za górką, w Brennej. (śmiech.) Kiedy mam tylko chwilę czasu, korzystam z tutejszych kortów, nie tylko podczas Beskid Cup – mówił Krzysztof Hanke.
Artysta kabaretowy udzielił dłuższego wywiadu, który już wkrótce pojawi się w jednym z numerów drukowanych Głosu Ziemi Cieszyńskiej. Opowiedział w nim nie tylko o rozgrywkach tenisowych, ale także wspominał pracę na planie “Świętej wojny” oraz we wzruszających słowach wspominał swojego wielkiego przyjaciela, Krzysztofa Respondka, z którym przez niespełna 25 lat wspólnie tworzył Kabaret Rak. Przyznał, że do dziś, fani Kabaretu dzielą się z nim okolicznościami, w jakich poznali zmarłego w 2023 roku nieodżałowanego artystę.
Na miejscu nie zabrakło także fanów, którzy z radością zbierali autografy uczestników i robili sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia. Byli to reprezentanci różnych grup wiekowych, od najmłodszych, po osoby starsze. Artyści z ochotą rozdawali autografy, a jednym z najbardziej obleganych przy tej okazji artystów był Jan Englert. Podpisywał nie tylko zdjęcia, ale także swoją książkę “Bez oklasków”, z którą na miejscu pojawiła się jedna z fanek.








