Mieszkańcy ulicy Ładnej w Cieszynie od lat żyją w cieniu granicznej estakady i w hałasie powodowanym przez tysiące przejeżdżających nią samochodów. Latem problem trafił nawet do Sejmu za sprawą interpelacji poseł Małgorzaty Pępek. Odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury nie pozostawia jednak złudzeń. Obecnie państwo nie planuje w Boguszowicach żadnych zabezpieczeń przeciwhałasowych.
Problem nie jest nowy. Niektóre domy przy ul. Ładnej stoją zaledwie kilkanaście metrów od estakady nad doliną Olzy, którą biegnie droga ekspresowa S52. Według danych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, każdego dnia przejeżdża tędy średnio 11 483 pojazdów, a znaczną część ruchu stanowią samochody ciężarowe.
Opisaliśmy już historię Zygmunta Kubasika, który przy ul. Ładnej mieszka od czterech dekad. Jak przekonywał, szczególnie dokuczliwe są przejazdy pustych zestawów ciężarowych służących do transportu samochodów. – Gdy podskakują na dylatacjach mostu, trudno to wytrzymać – mówił. Hałas i powodowane przez wielkie ciężarówki drgania są na tyle dokuczliwe, że mieszkańcy musieli dostosować do nich codzienne życie. – Sypialnię przenieśliśmy na drugą stronę domu. Przy otwartym oknie nie dało się spać – opowiadał Zygmunt Kubasik.
Problem narastał
Graniczny most w Boguszowicach ma 760 metrów długości. Wybudowano go w latach 1988-1991. W najwyższym miejscu konstrukcja znajduje się 26 metrów nad dnem doliny Olzy. Most łączy polską S52 z czeską drogą I/48. Mieszkańcy podkreślają, że problemy zaczęły się po wejściu Polski i Czech do strefy Schengen, gdy zniknęły kontrole graniczne i wyraźnie wzrósł ruch tranzytowy. Uciążliwość nie ogranicza się przy tym wyłącznie do ul. Ładnej. Według mieszkańców, problem dotyka również części budynków przy ulicach Frysztackiej, Kościelnej i Langera.
Sytuację dodatkowo komplikuje hałas dochodzący z Czech. W latach 2017-2021 zmodernizowano linię kolejową między Karwiną a Czeskim Cieszynem. Ekrany akustyczne ustawiono tam od strony ulicy Karwińskiej, ale nie od strony Olzy. Mieszkańcy z polskiej strony granicy przekonują, że w rezultacie dźwięk odbija się od zabezpieczeń i kieruje w stronę Cieszyna.
Sprawa u ministra
Problem mieszkańców zainteresował poseł Małgorzatę Pępek. W interpelacji skierowanej w lipcu do ministra infrastruktury zwróciła ona uwagę na „nieustanny i stale rosnący poziom hałasu” powodowany przez ruch tranzytowy na estakadzie S52. Podkreśliła, że szczególnie uciążliwe są ciężarówki i puste lawety.
Parlamentarzystka postawiła resortowi trzy zasadnicze pytania. Chciała wiedzieć, czy GDDKiA zamierza przeprowadzić niezależne i całodobowe pomiary hałasu w rejonie ulicy Ładnej. Pytała również, czy Ministerstwo Infrastruktury i GDDKiA zabezpieczą pieniądze na zaprojektowanie oraz budowę skutecznych ekranów na polskim odcinku mostu w Boguszowicach. Wreszcie chciała poznać termin, w którym Cieszynianie mogliby spodziewać się konkretnych działań.
Formalna przeszkoda
Odpowiedź nadeszła 6 sierpnia. Podpisał ją z upoważnienia ministra infrastruktury sekretarz stanu Stanisław Bukowiec. Resort przypomniał, że GDDKiA jako jednostka wydatkująca środki publiczne może działać wyłącznie na podstawie przepisów. W przypadku zabezpieczeń przeciwhałasowych realizuje więc przede wszystkim obowiązki wynikające z decyzji organów ochrony środowiska oraz programów ochrony przed hałasem. I tutaj pojawia się zasadnicza przeszkoda, ponieważ dla cieszyńskiego odcinka S52 GDDKiA nie posiada decyzji naprawczej nakazującej ograniczenie hałasu. Co więcej, ten fragment ekspresówki nie znalazł się w polityce krótkookresowej Programu Ochrony Środowiska przed Hałasem dla Województwa Śląskiego. W tej sytuacji – tłumaczy ministerstwo – zarządca drogi nie ma podstaw do wydawania publicznych pieniędzy na dodatkowe zabezpieczenia.
Wniosek dla mieszkańców jest więc mało optymistyczny. – Aktualnie nie ma więc podstaw do realizacji wnioskowanych działań, w tym budowy zabezpieczeń akustycznych na omawianym terenie – stwierdził wiceminister. Dodał, że obecnie na tym odcinku S52 „nie są planowane żadne działania” mające ograniczyć oddziaływanie drogi na środowisko.
Co ciekawe jednak, odpowiedź ministerstwa nie oznacza, że sprawa jest definitywnie zamknięta. Resort wskazał bowiem sposób, który może doprowadzić do ponownego zajęcia się problemem. Kluczową rolę ma tutaj Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Na co dzień WIOŚ przyjmuje interwencje dotyczące uciążliwości powodowanych m.in. przez hałas i może wykonywać pomiary jego emisji. Jeżeli wykażą one przekroczenie dopuszczalnych norm, wyniki trafiają do właściwego organu ochrony środowiska wraz z wnioskiem o podjęcie działań. „Ten z kolei może w drodze decyzji zobowiązać zarządcę drogi do ograniczenia negatywnego oddziaływania hałasu” – przypomina ministerstwo. Czy więc oznacza to, że mieszkańcy nie są całkowicie bezradni?




