Wydarzenia Bielsko-Biała

Z ostatniej chwili: Kozy: Pożar w budynku gospodarczym. Poparzona kobieta, lądował LPR

Cztery zastępy straży pożarnej, dwa zespoły ratownictwa medycznego i dwa patrole policji wysłano po otrzymaniu zgłoszenia pożaru w budynku gospodarczym w Kozach. Wskutek pożaru poparzeń doznała 73-letnia kobieta. Wezwano śmigłowiec LPR (Ratownik 4).

O pożarze w budynku się sąsiad pobliskiej posesji. – Szybko przybiegłem do sąsiadki, nie mogłem otworzyć bramy. Nie wiedziałem, w którym budynku się pali, mniejszym, czy większym, pożar zgłosiłem pod numer alarmowy 112. Jak ustaliłem, że w mniejszym to zgłosiłem – relacjonował nam pan Piotr.

Jak dowiedział się nasz portal, kobieta była na zewnątrz budynku, ale wróciła się po jakiś dokumenty. Gdy wyszła, pan Piotr kategorycznie nie pozwolił jej wejść ponownie do domu, zamknął drzwi, odcinając w ten sposób dopływ tlenu do pomieszczenia. Nieco później stan kobiety zaczął się pogarszać, było widać, że uległa popatrzeniu. Przed przyjazdem straży do pomocy włączył się kolejny sąsiad, pan Paweł, który poszukał hydrantu, a także kierował strażaków we właściwe miejsce (posesja nie ma nadanego numeru domu – red.)

Zgłoszenie pożaru wpłynęło z WCPR o godz. 15.12. Ze zgłoszenia wynikało, że pali się dom, nikt w nim nie mieszka i nie ma informacji o osobach poszkodowanych. – Otrzymaliśmy zgłoszenie o pożarze budynku. Po dojeździe na miejsce okazało się, że pożarem objęty jest budynek, a jedna osoba próbowała podejmować działania gaśnicze, w wyniku czego doznała poparzeń. Nasze działania prowadziliśmy dwutorowo: udzielenie pomocy poszkodowanej kobiecie i gaszeniu pożaru. Ratownicy w aparatach ochrony górnych dróg oddechowych podali jeden prąd wody – powiedział nam st. kpt. Krzysztof Maguda z JRG1 w Bielsku-Białej. Na miejsce wezwano śmigłowiec LPR (Ratownik 4), poszkodowaną kobietę odtransportowano do szpitala śmigłowcem.

Po ugaszeniu pożaru budynek został sprawdzony pod kątem stężenia tlenku węgla. Wskutek pożaru spłonęło wyposażenie, w tym regał i szafa. – Sądzę, że podziękowania należą się panu Piotrowi i panu Pawłowi. Gdyby nie Piotr, to najprawdopodobniej ta kobieta weszłaby jeszcze raz do domku i już samodzielnie by z niego nie wyszła – podkreślił jeden ze strażaków.

W akcji uczestniczył zastęp straży pożarnej z JRG1, dwa zastępy z OSP Kozy, jeden z OSP Bujaków, dwa zespoły ratownictwa medycznego, załoga śmigłowca LPR (Ratownik 4) i dwa patrole z Komisariatu Policji w Kobiernicach.

google_news
Kronika Beskidzka prasa