Wydarzenia Cieszyn

Teatry łamią szlabany

Fot. Daro Darek Dudziak, Festiwal Bez Granic

20 różnorodnych widowisk przedstawionych w ciągu dziewięciu dni przez teatry z Czech i Polski, a także z USA, złożyło się na bogaty program 35. edycji Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego „Bez Granic”, zorganizowanego jak zwykle w Cieszynie i Czeskim Cieszynie.

Tegoroczna edycja, przygotowana tradycyjnie przez cieszyński Oddział Regionalny Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej oraz teatry po obu stronach miasta rozdzielonego Olzą, powróciła do postaci Vaclava Havla (1936-2011), który 5 października obchodziłby 90. urodziny. Jego osoba i twórczość są związane od początku z tym festiwalem. Tym razem dyskutowano o znaczeniu dziedzictwa tego dysydenta, pisarza i prezydenta Republiki Czeskiej – w aspekcie politycznym, społecznym i teatralnym. Jego więzienne doświadczenia ukazało widowisko „Perpetuum Havel” Teatru Narodowego Laterna Magika z Pragi. Do dorosłych widzów adresowane były także inne widowiska dotykające nabrzmiałych, dawnych i obecnych problemów społecznych, a także lokalnej zaolziańskiej historii. Taki był „Krzywy kościół” Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego – saga przypominająca dramatyczne losy mieszkańców Karwiny i Orłowej od końca XIX wieku po I wojnę światową. Bohaterowie to głównie wdowy i sieroty po górnikach, którzy zginęli w 1894 roku w wyniku wybuchu w karwińskiej kopalni „Franciszka”. Ta gigantyczna katastrofa pochłonęła 235 ofiar.

Natomiast widowisko „Bieżeńcy 1915” (ByTeatr z Warszawy) przypomniało dramaty mieszkańców wschodniej Polski, którzy po wybuchu I wojny światowej zostali zmuszeni przez władze carskie do ewakuacji w głąb Rosji. Uciekali w pośpiechu, jechali w nieznane, zostawiali domy, ziemię, wspomnienia i groby bliskich.

Z Zaolzia pochodzi także jedna ze współczesnych festiwalowych opowieści. Roman (w tej roli Petr Panzenberger), mieszkaniec Hawierzowa, bohater monodramu „Pernikar”, wystawionego przez ostrawskie Studio G, pił, ćpał, produkował narkotyki, siedział w więzieniu i w ośrodkach odwykowych, ale zdołał wyjść z tego i przetrwać. A że uzależnienia to problem globalny, przekonywała praska produkcja (Malostranska beseda / Freedom Production), oparta na znakomitym dramacie brytyjskiego pisarza Roya Smilesa. Oto ostatnia noc życia lidera zespołu Nirvana, narkotyczne wizje i ikona punk rocka jako niespodziewany gość. Mała Scena w Czeskim Cieszynie zamieniła się w mroczny, surrealistyczny pokój w Seattle. Twórcy sztuki „Kurt a Sid” od pierwszych do ostatnich minut umiejętnie budowali napięcie. Na deskach Teatru Cieszyńskiego za reżyserię tego kameralnego spektaklu odpowiada Pavel Kosatka, a całe to aktorskie starcie tytanów udźwignęli na swoich barkach dwaj świetni, młodzi aktorzy – Tomas Dalecky (jako zagubiony Kurt Cobain) oraz Daniel Kadlec (jako cyniczny Sid Vicious).

Z kolei obsypana nagrodami „Kobieta samotna” Anny Smolar i Natalii Fiedorczuk z warszawskiego Teatru Powszechnego była nawiązaniem do głośnego filmu Agnieszki Holland z 1981 roku, dopuszczonego przez cenzurę na ekrany dopiero sześć lat później. I stawiała trudne pytania: Kim byłaby w 2025 roku ledwo wiążąca koniec z końcem bohaterka filmu? Czym dziś jest troska, solidarność, osamotnienie? Jaki jest los kobiet, których mężowie odchodzą i nie płacą alimentów?

Kolejne arcyciekawe przedstawienie – „Sztuka wywiadu” – przyjechało także z Warszawy, z Teatru Polonia. To swoisty benefis 82-letniego Jana Peszka, aktorskiego mistrza, którego młodość związana jest z Andrychowem. Gra w tym kameralnym widowisku 80-letniego aktora, który zdaje sobie sprawę z upływającego nieubłaganie czasu i udziela ostatniego wywiadu młodej, zafascynowanej nim dziennikarce (Maria Seweryn), czemu przysłuchuje się niczemu już nie dziwiąca się żona (Małgorzata Zajączkowska). Lęk przed starością i przemijaniem miesza się tu z głębokimi rozważaniami o istocie aktorstwa – relacjami między sceniczną rolą a prawdziwą osobowością człowieka. Niezmordowany Jan Peszek przez 80 minut dominuje na scenie, dając wszechstronny popis aktorski. Efekt jest tym większy, że autor sztuki Jarosław Mikołajewski i reżyser Błażej Peszek, syn wykonawcy głównej roli, wpletli w to widowisko fragmenty sztuk m.in. Bogusława Schaeffera i Thomasa Bernharda, w których Jan Peszek przed laty brylował.

W ramach 35. Festiwalu Bez Granic nie zabrakło także interesującego koncertu. Kasia Lins (Obywatelka K.L.) zaprezentowała własne, nieco mroczne interpretacje dorobku Grzegorza Ciechowskiego. Sądząc po owacjach, wyszła z tej próby obronną ręką, choć prawdopodobnie nie jest to jedyna opinia.

To artystka znana na polskiej scenie alternatywnej z tworzenia gęstego, niemal filmowego klimatu i nieszablonowych tekstów. Jej autorska wrażliwość naturalnie koresponduje z twórczością Obywatela G.C. i Republiki, co udowodniła podczas niedzielnego wieczoru. Gromkie owacje na stojąco oraz świetny odbiór tego wymagającego przecież przekazu pokazały, że cieszyńska widownia zaakceptowała wizję artystki. Choć interpretacja klasyki zawsze pozostawia pole do dyskusji, Kasia Lins bez wątpienia przekonała do siebie większość sceptyków, czego najlepszym dowodem były wyproszone przez publiczność liczne bisy.

Gromkie brawa widzów, a także uznanie jurorów zdobyły bogato reprezentowane spektakle dla dzieci. Główne nagrody „Złamanego Szlabanu” dla spektakli dziecięcych polsko-czesko-słowackie jury przyznało ex aequo lalkowej opowieści o potrzebie demokracji, wolności i niezależności „Bibuła w tapczanie” Teatru Miniatura z Gdańska oraz widowisku „Hloupy Honza neni blby” Divadla MaMe z Pragi, o tym, jak trudno być sobą, innym niż wszyscy.

„Złamane Szlabany” dla spektakli dla dorosłych przypadły „Bieżeńcom 1915” oraz „Pernikarovi”. A nagrodę publiczności otrzymał „Grandhotel pocitu” Divadla Polarka z Brna, spektakl lalkowy dla dzieci w wieku przedszkolnym i ich rodziców, ukazujący, jak dbać o uczucia, które w nas mieszkają.

Festiwalowi towarzyszyły dyskusje, wystawy, działania edukacyjne, a interesującą ciekawostką był także występ Trap Door Theatre z Chicago. To formacja założona w 1994 roku przez Beatę Pilch, prezentująca dzieła mało znane w Ameryce, a znaczące kulturowo i politycznie. Na festiwalowy występ wybrała „Męczeństwo Piotra Oheya” Sławomira Mrożka, uzupełnione o teksty Stanisława Ignacego Witkiewicza i amerykańskiego scenarzysty oraz reżysera Matty’ego Robinsona.

MICHAŁ CICHY
ZDZISŁAW NIEMIEC

google_news
Kronika Beskidzka prasa