Złota jesień, szybka i sucha trasa oraz niepowtarzalna atmosfera sportowego święta. W takich warunkach w sobotę wystartowała trzecia edycja biegu i marszu nordic walking Dębowiec Nocna Pętla. Na starcie przy dolnej stacji kolei krzesełkowej stawiło się prawie 200 uczestników.
Dębowiec Nocna Pętla to impreza, na którą uczestnicy chętnie wracają. Niektórzy wystartowali po raz drugi, inni są z nią od pierwszej edycji. I trudno się dziwić – to okazja zarówno do sprawdzenia formy i poprawienia życiówki, jak i do spędzenia wieczoru w sportowym gronie. Nie ma tu wielkiej komercyjnej otoczki, są za to sprawna organizacja, integracja sportowego środowiska i wyjątkowy klimat nocnego biegania.
Zanim o godz. 19.00 wystartowali biegacze, na sześciokilometrową trasę wyruszyli uczestnicy marszu nordic walking. Sportowe emocje zaczęły się jednak jeszcze przed startem. Biegaczy przywitała znakomita ultrabiegaczka Edyta Lewandowska, a Marcin Zarębski z Bielsko-Bialskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji objaśniał przebieg trasy. Za rozgrzewkę odpowiadał Fitness Club 24, którego instruktorka zadbała o przygotowanie do wysiłku zarówno biegaczy, jak i miłośników marszu z kijkami.
Na starcie biegu górskiego stanęły 142 osoby – 97 mężczyzn i 45 kobiet. W marszu nordic walking udział wzięły 43 osoby, w tym 14 mężczyzn i 29 kobiet.

W rywalizacji kobiet biegu górskiego na podium stanęły Iwona Januszyk (34:42), Anna Łaguna i Antonina Rakus. Wśród mężczyzn najlepszy okazał się Mateusz Kośny (33:09), a kolejne miejsca zajęli Mikołaj Urbaś i Łukasz Początko.
Trasa biegu liczyła osiem kilometrów. Prowadziła spod dolnej stacji kolei krzesełkowej na szczyt Dębowca, a następnie w kierunku Doliny Wapienicy. Zawodnicy zawracali przy drodze asfaltowej nieopodal zapory i kierowali się do mety w pobliżu gospody Dębowiec 520. Jak wskazują organizatorzy, początek trasy wymagał siły i rozsądnego rozłożenia tempa. Ostry podbieg na Dębowiec potrafi dać się we znaki, ale późniejsze odcinki pozwalały rozwinąć prędkość. Trasa jest znana biegaczom i lubiana właśnie za połączenie górskiego charakteru z możliwością szybkiego biegania. Dla wielu była okazją do poprawienia własnych rekordów.
Po zmroku leśne ścieżki nabrały zupełnie nowego charakteru. Drogę oświetlały czołówki zawodników, a na wybranych fragmentach trasy także kolorowe światła. Na mecie przy gospodzie Dębowiec 520 czekały dekoracje, medale i puchary, gorąca herbata oraz fasolka po bretońsku. Można było odpocząć po biegu, ogrzać się przy ognisku i skorzystać z gościnności obiektu.
Za sprawny przebieg wydarzenia odpowiadała załoga Bielsko-Bialskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Przygotowanie startu, obsługa zawodników, organizacja mety i dekoracji – wszystko składało się na sprawnie przeprowadzoną imprezę. W pomoc zaangażowali się także harcerze, a uczestnicy mogli liczyć na zabezpieczenie medyczne.

Organizatorzy podkreślili przede wszystkim, że wszyscy dotarli do mety cali i zdrowi. Pogratulowali zwycięzcom i podziękowali wszystkim, którzy podjęli nocne wyzwanie, a także sponsorom i partnerom wspierającym wydarzenie.
Po biegu uczestnicy dzielili się wrażeniami. Jedni cieszyli się z poprawionych rekordów, inni chwalili kolorowe oświetlenie trasy. Pojawiły się też deklaracje powrotu na kolejną edycję, a nawet propozycja zorganizowania podobnego biegu na Szyndzielnię.









