Kiedyś kat brał topór do ręki, dziś ludzie potrafią przejść obojętnie obok człowieka leżącego pod samochodem. A to dopiero początek tematów, które rozgrzały studio Beskidzkiej TV. W najnowszym „BesKitu” także o politycznej hipokryzji Solidarności i płotkach na Kaplicówce, które wywołały burzę w Skoczowie. Zapraszamy do oglądania!
Program prowadzą Monika Foltyn-Kubera i Marcin Kałuski, którzy jak zwykle nie gryzą się w język. Z dystansem, ironią i bez owijania w bawełnę komentują lokalne wydarzenia, wytykają niekonsekwencje i zadają niewygodne pytania.
Solidarność „broni” Trybunału
Związkowcy z Podbeskidzia pojechali do Warszawy, by protestować przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Przewodniczący regionu Marek Bogusz przekonuje, że to, co robi rząd Donalda Tuska, „woła o pomstę do nieba”. Prowadzący „BesKitu” zwracają jednak uwagę na polityczny kontekst tej mobilizacji. Gdy za rządów PiS w Trybunale zasiadali między innymi Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz, nie dochodziło do podobnych protestów ze strony związku. – Solidarność straciła swoją twarz już dawno temu – oceniają.
Dom kata i mroczne sekrety starówki
Tym razem będzie trochę strasznie, a wszystko za sprawą historii opisanej na łamach „Kroniki Beskidzkiej”. Historyk Piotr Kenig przybliża historię dawnego domu kata w Bielsku-Białej. Prowadzący zaglądają także do przeszłości Cieszyna, gdzie kaci mieli ręce pełne roboty. – Siłą rzeczy zabierali robotę do domu. Nadgodziny najprawdopodobniej mieli bezpłatne – żartują. Za czarnym humorem kryje się jednak historia tortur, egzekucji i czasów, w których wymuszanie zeznań należało do obowiązków kata. Rozmowa schodzi również na współczesną karę śmierci i pytanie, czy w przypadku najcięższych zbrodni zasada „oko za oko” wciąż potrafi przemówić do wyobraźni.
Mural ważniejszy od człowieka?
Mirosław Jamro opisał na łamach naszych portali sytuację, która powinna dać do myślenia każdemu. Przy ulicy Czystej w Bielsku-Białej, pod muralem i częściowo pod zaparkowanym samochodem, leżał mężczyzna. Kolejni przechodnie fotografowali ścienne malowidło, nie zwracając uwagi na człowieka znajdującego się tuż obok. Prowadzący zastanawiają się, czy przyzwyczajenie do widoku osób pod wpływem alkoholu nie sprawia, że przestajemy reagować również wtedy, gdy ktoś może potrzebować pomocy.
Ekologia czy estetyczna katastrofa?
Na skoczowskiej Kaplicówce pojawiły się plastikowe płotki herpetologiczne, a wraz z nimi fala krytycznych komentarzy mieszkańców. W miejscu, które wielu uważa za idealne na spacer i podziwianie beskidzkich panoram, zabezpieczenia przyrodnicze nie wszystkim przypadły do gustu. Władze Skoczowa tłumaczą, że to rozwiązanie tymczasowe, związane z inwestycją wartą blisko 1,5 mln zł. Płotki mają chronić zwierzęta podczas prowadzonych prac, a zabezpieczenia będą stopniowo usuwane lub przenoszone.




