Osadzeni z bielskiego zakładu karnego wybrali się… na wycieczkę w Beskidy. Taka forma resocjalizacji wywołała lawinę krytycznych komentarzy. W zakładzie karnym tłumaczą, że relaksujący spacer to innowacyjna forma zajęć, pozwalająca przeciwdziałać agresji.
Osadzeni z Oddziału Zewnętrznego w Bielsku-Białej Zakładu Karnego w Cieszynie po raz kolejny mieli okazję uczestniczyć w programie readaptacji społecznej połączonym z wyjściem w Beskidy. „Ta innowacyjna forma zajęć, polegająca na relaksacyjnym spacerze na łonie natury połączonym z treningiem pełnej uważności, stanowi kluczowy element programu resocjalizacyjnego „Shinrin-yoku” z zakresu przeciwdziałania agresji i przemocy” – wskazują w ZK w Cieszynie.

Głównym punktem bieżącej edycji programu była wyprawa w tereny górskie. „Pod okiem psychologa i wychowawców działu penitencjarnego, skazani rozpoczęli proces przemiany. Trasa marszu stała się przestrzenią do ciągłego dialogu pomiędzy uczestnikami, a kadrą penitencjarną. Wspólne rozmowy ukierunkowano na wypracowanie nowych schematów myślenia, uwrażliwienie na piękno natury oraz naukę odczytywania sygnałów płynących z ciała. Ta ostatnia umiejętność jest kluczowa w kontrolowaniu złości, która często leży u podłoża zachowań agresywnych” – tłumaczą pomysłodawcy.
Publikacja zdjęć z wyprawy wywołała lawinę komentarzy, głównie krytycznych. Wielu internautów uważa, że zamiast organizować osadzonym wycieczki, należałoby skierować ich do pracy, choćby przy sprzątaniu ulic, kopaniu rowów czy czyszczeniu torowisk. Często powtarza się argument, że takie atrakcje finansowane są z podatków uczciwie pracujących obywateli, podczas gdy wielu rodzin nie stać na podobne wyjazdy, a dzieci muszą płacić za szkolne wycieczki. Niektórzy ironicznie proponują więźniom kolejne atrakcje: wakacje w Chorwacji lub na Malediwach, kino z popcornem, pizzę, a nawet degustację piwa w schronisku. Jeden z komentujących zaproponował nawet, by zabrać ich do… muzeum lotnictwa. Pojawiają się też głosy, że więzienie powinno być przede wszystkim miejscem odczuwania konsekwencji popełnionych czynów, a nie okazją do relaksu.

Nie brakuje jednak osób, które bronią sensu takich działań. Zwracają uwagę, że osadzeni prędzej czy później wrócą do społeczeństwa, a resocjalizacja ma im pomóc odnaleźć się w normalnym życiu. Podkreślają, że nie każdy skazany jest sprawcą najcięższych przestępstw i nie należy wszystkich wrzucać do jednego worka. Ich zdaniem terapia, praca i kontakt z naturą mogą pomóc w zmianie dotychczasowych zachowań. Pojawiają się również głosy, że trudno oczekiwać skutecznej resocjalizacji, jeśli osadzeni przez cały czas pozostają wyłącznie za murami więzienia.
„Taka forma terapii uczy skazanych większej równowagi życiowej i ułatwia radzenie sobie z codziennymi problemami. Pozwala też opanować agresję wywołaną stresem, czyli jednym z najczęstszych czynników kryminogennych. Nowoczesne podejście do readaptacji społecznej udowadnia, że połączenie terapii ze środowiskiem naturalnym przynosi wymierne rezultaty w procesie powrotu skazanych do społeczeństwa” – podkreślają w Zakładzie Karnym w Cieszynie.




