Co zrobić, gdy podczas spaceru czy przechadzki po mieście lub parku nagle człowieka przypili? Wypadałoby skorzystać z publicznej toalety. Tylko że w Bielsku-Białej, 170-tysięcznym mieście, jest to pewien problem.
Publicznych toalet za wiele tu nie ma, a zamiast ich przybywać – ubywa. Władze zapowiadały, że w newralgicznych punktach miasta powstaną samoobsługowe wychodki. Pierwszy krok uczyniono – w rejonie bielskiej starówki uruchomiono dwa bardzo estetyczne szalety. Służą do dziś i sprawdzają się bardzo dobrze.
Ale kolejne takie przybytki nie powstały, bo budowa tych dwóch spotkała się z ogromną krytyką opozycyjnych radnych oraz części mieszkańców. Poszło o koszty. Uruchomienie jednej ubikacji kosztowało budżet miasta około 350 tys. zł. Wielu uznało to za rozrzutność i ówczesne władze wycofały się z budowy kolejnych samoobsługowych toalet. A mają one ważną zaletę: można z nich korzystać przez 24 godziny na dobę, a nie tylko w dzień.
Zwrócił na to ostatnio uwagę radny Jerzy Bauer i wskazał na publiczny szalet położony w rejonie Cygańskiego Lasu. Czynny tylko do 18.00. Zdaniem radnego w okresie letnim jest to zbyt wczesna pora na zamykanie takiego przybytku. Radny postulował, aby przedłużyć w sezonie letnim czas pracy toalety przynajmniej do 20.00.
Tu jednak pojawia się problem. Obsługą toalety zajmuje się prywatna firma, z którą miasto podpisało umowę. Oczywiście można ją zmienić, tak aby wygódka była czynna do 20.00, lecz wymaga to dodatkowych nakładów finansowych. Na razie – jak dowiedzieliśmy się w Ratuszu – takie rozwiązanie nie było brane pod uwagę, bo do tej pory nie było żadnych uwag dotyczących pory zamykania toalety.
Na podobnych zasadach funkcjonuje jeszcze miejski szalet na placu Wojska Polskiego, zamykany o 17.00. Jego los jest jednak przesądzony. Z uwagi na mającą się niebawem rozpocząć modernizację placu, zostanie zlikwidowany. W Ratuszu zapowiadają, że nastąpią przenosiny wychodka w inne miejsce, lecz jak na razie nie wiadomo, gdzie i kiedy miałby być na nowo uruchomiony.
Dwie tego typu „obsługowe” ubikacje funkcjonują też na terenach rekreacyjnych. Jedna na Bulwarach Straceńskich, druga na Błoniach. I również są czynne tylko przez kilka godzin w ciągu dnia. Niewiele jak na 170-tysięczną aglomerację szczycącą się mianem turystycznej.
Pozostałe toalety zostały dawno pozamykane (jedną z nich – w rejonie ulicy PCK – nawet już wyburzono). Szalet na placu Żwirki i Wigury jeszcze stoi, lecz od dłuższego czasu jest zamknięty na głucho. Budynek jest w złym stanie technicznym i wymaga kosztownego remontu. Cały plac przeznaczony jest do rewitalizacji i dokładnie nie wiadomo, jak zostanie w przyszłości rozwiązana sprawa toalety.
W centrum można się ratować w restauracjach, centrach handlowych czy na dworcach. Ale im dalej od centrum, tym gorzej. Tam przydałyby się nowoczesne bezobsługowe szalety czynne całą dobę. Na szczęście temat budowy tego typu przybytków powrócił. Na razie mowa o dwóch takich ubikacjach. Jedna miałaby stanąć w Mikuszowicach Śląskich, w rejonie Cygańskiego Lasu i zastąpić tę obecnie funkcjonującą, wymagającą stałej obecności pracownika. Druga usytuowana byłaby w rejonie centrum Wapienicy.
Na razie to tylko przymiarki, wiążące decyzje jeszcze nie zapadły. Obecnie taką toaletę można uruchomić za znacznie mniejsze pieniądze niż przed kilku laty, gdy wywołało to taką wrzawę. Dziś to koszt około 120 tys. zł (choć górny pułap jest w praktyce nieograniczony).
Biada odczuwającym potrzeby fizjologiczne!
Tutaj jest odczuwanie potrzeby zwrócenia uwagi na komentarz podszywacza a nie Hermenegildy Pierwszej, która nie biada.
Co to przepustka z Olszówki?
Już raz odpowiadałam na takie same pytanie, tępy jesteś podszywacz czy co?
Najdroższa, nie unoś się, trzymaj emocje na wodzy, ja już niedługo odwiedzę Cię w szpitalu.
Nosić ze sobą słoik i wylewać na ulice tyle jest wart miasto BB
warte, można wypić.
Urynoterapia Ci się marzy, ha ha.
Dokładnie, w dawnych czasach oddawało się mocz do analizy stojąc w długiej kolejce. Młody człowiek (student) przyniósł flaszkę z moczem do badań a pani w okienku powiedziała, że to za dużo. Bez wahania młody człowiek, który długo stał w kolejce powiedział: za dużo?, no to nadmiar wypiję i przechylił butelkę do ust. Spytał: będzie dobrze?
Dodam, że dla jaj student nalał herbaty do butelki.
Jest na to bardzo proste rozwiązanie praktykowane przez część Bielszczan – mianowicie szczanie do kwietników pana prezydenta klimaszewskiego 😀
A co z qpą podszywacz? Ach wiem, bierzesz to na klatę.
Jesteś na przepustce z Olszówki?
Na dwóch.
Nie… Na ciśnieniu z berbeluchy 😀 😀 😀
Nie no… lemingrad ma na QPĘ inne rozwiązanie – mianowicie walisz na trawnik po czym sprzątasz i wyrzucasz do śmietniczka na QPĘ dla piesków 😀 😀 😀 Tak postępowo 😀 😀 😀
Co to opowiadasz, podszywacz, po przeterminowanym bigosie w Olszówce się nie da. Ja tam bezpośrednio nad śmietniczkiem.
Ogródki piwne i pozamykane kible. To jest 21 wiek w BB.
Wykreślić nazwę “wygódka”. Gorzej jak zamiast siusiu dziecko zawoła “mamusiu kupka”.
płużek ale żeś poleciał hahahah hahah hahahah lemingrad AGLOMERACJĄ TURYSTYCZNĄ hahahah hahahah hahahah i wszystko – nic więcej nie trzeba pisać