Wydarzenia Bielsko-Biała

Ciągle za głośno. Trwa awantura o bicie dzwonów

Dzwony bazyliki mniejszej w Hałcnowie zostały częściowo wyłączone i biją krócej. Wszystko z powodu sporu o hałas, który ciągnie się od lat. Niedawno w sprawę zaangażowała się inspekcja ochrony środowiska. Parafii grożą dotkliwe kary finansowe, a mieszkańcy nie kryją rozgoryczenia.

Aby uniknąć sankcji, proboszcz nakazał wyłączenie dwóch z czterech dzwonów i skrócił czas ich bicia. O swojej decyzji powiadomił wiernych, którzy nie kryją rozgoryczenia. To reakcja na pismo, jakie do parafii w Hałcnowie skierował na początku roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach. Wcześniej inspektorzy przeprowadzili kontrolę emisji hałasu. Pomiary wykonano w trakcie dnia w dwóch punktach zlokalizowanych w pobliżu bazyliki mniejszej, gdzie mieszkańcy skarżą się na hałas. W jednym z punktów pomiarowych stwierdzono przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu o 22,3 dB, a w drugim o 18,3 dB – to wyniki bardzo zbliżone do pomiarów, jakie przeprowadzili jesienią 2024 roku urzędnicy Ratusza. Tak wysokie przekroczenia oznaczają, że bicie dzwonów było głośniejsze niż dopuszczalne normy poziomu hałasu, jakie w połowie ubiegłego roku wydał wobec parafii Ratusz. Wobec braku realnej poprawy, mieszkańcy okolicznych domów skierowali skargę do inspekcji ochrony środowiska.

To jednak nie koniec kłopotów hałcnowskiej parafii. Inspektorat wszczął właśnie postępowanie administracyjne w przedmiocie wymierzenia tak zwanej kary biegnącej. Jest to wyjątkowo dotkliwy mechanizm finansowy – kara będzie naliczana za każdy dzień, w którym normy hałasu będą łamane. Licznik zatrzyma się dopiero wtedy, gdy parafia sama wykona nowe pomiary i udowodni, że problem został rozwiązany. Dodatkowo, zgodnie z przepisami, parafia będzie musiała z własnej kasy pokryć koszty dotychczasowych analiz i pomiarów wykonanych przez urzędników. Kwoty te mogą być znaczące. Wysokość tych kosztów zostanie określona w odrębnej decyzji wydanej przez organ – przekazano nam w WIOŚ w Katowicach.

Sprawa jest niezwykle drażliwa dla lokalnej społeczności. Proboszcz bazyliki mniejszej, ks. Piotr Konieczny przyznaje, że parafia w Hałcnowie podjęła już konkretne kroki, by wyjść naprzeciw żądaniom urzędników. Oprócz tego, że dwa z czterech dzwonów zostały całkowicie wyłączone, to czas bicia pozostałych skrócono z minuty do zaledwie 45 sekund. W praktyce, ze względu na bezwładność mechanizmu, który musi nabrać rozpędu, realny czas słyszalnego dźwięku jest jeszcze krótszy. Duchowny podkreśla, że dzwony biją wyłącznie przed nabożeństwami – głównie w niedziele, a w dni powszednie odbywają się tylko dwie msze – poranna o godz. 6:30 i wieczorna o godz. 18:15. Ograniczenia w zakresie bicia dzwonów już wiele miesięcy temu wprowadzono także przy ceremoniach pogrzebowych.

Proboszcz nie kryje jednak rozgoryczenia faktem, że sakralne dzwony są przez prawo traktowane na równi z instalacjami przemysłowymi. – W tym zakresie powinno dojść do zmiany prawa – uważa. Parafia w ostatnich dniach lutego wystosowała odpowiedź do WIOŚ w Katowicach i czeka na kolejne kroki urzędników. Rozgoryczenia nie kryją także parafianie. – Serce się kraje, w Kozach dzwony biją, aż u nas słychać, a w Hałcnowie nie mogą – mówią wierni. Mieszkańcy zwracają również uwagę, że kościół w tym miejscu datuje się na końcówkę XVIII wieku, a okoliczne domy powstały znacznie później niż świątynia, część na działkach, które sprzedała parafia. – Biciem dzwonów nikt nie robi tu nikomu na złość. To wielowiekowa tradycja związana z kultem, która nagle stała się przedmiotem urzędowych sporów – słyszymy.

Hałcnowska dzwonnica to również kawał lokalnej historii – najstarszy dzwon „Matka Bolesna” pochodzi z 1949 roku, a trzy kolejne – o masie od 280 do 1000 kg – odlano i poświęcono w latach siedemdziesiątych, a dokonał tego osobiście kard. Karol Wojtyła. Ze względu na różną wagę i średnicę każdy emituje dźwięk o innym tonie.

Bartłomiej Kawalec

google_news
Kronika Beskidzka prasa