Garstka mieszkańców Dankowic skarży się na stojące w niedrożnym rowie ścieki, które czasem zalewają ogrody i piwnice. Garstka, bowiem niektórzy cieszą się, że mogą nielegalnie pozbywać się nieczystości.
Problem dotyczy rejonu ulicy Słowackiego w Dankowicach. – Pomimo naszych interwencji od 1997 roku nic nie zostało zrobione i przy każdych większych opadach z powodu niedrożnych rowów zalewa nasze posesje – skarży się ośmioro mieszkańców Dankowic. Jak tłumaczy Raisa Polczyk niemal nikt nie zamawia regularnie beczkowozu. A mieszkańcy nieczystości ze swoich posesji odprowadzają prosto do otwartego i zarośniętego rowu, w którym cuchnąca „woda” stoi przez cały rok. – To po prostu szambo w rowie oraz wielkie siedlisko szczurów, komarów i fetoru. Kilka razy w roku jesteśmy zalewani z dwóch stron – wskazuje. 23 maja, podczas ulewnych opadów, woda wymieszana z fekaliami wylała się z położonego powyżej rowu, w rejonie ulicy Nad Młynówką.
Grupa mieszkańców ma już dość tej sytuacji. Zaczęli zasypywać pismami w tej sprawie rozmaite instytucje. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Biesku-Białej odbił piłeczkę do burmistrza Wilamowic. Burmistrz Marian Trela poinformował, że do właścicieli posesji przy ulicy Słowackiego przesłano wezwania dotyczące kontroli gospodarki ściekowej. – Zostali zobowiązani do przedłożenia (…) umowy oraz dowodów płacenia za korzystanie z usług w zakresie opróżniania zbiorników bezodpływowych i transportu nieczystości ciekłych. Nie od wszystkich właścicieli nieruchomości otrzymaliśmy dokumenty potwierdzające wywóz nieczystości ciekłych. Nadal trwa procedura kontrolna – wyjaśnił burmistrz.
Z takiego rodzaju „papierkowej kontroli” Raisa Polczyk nie jest zadowolona. Podawaliśmy już na „beskidzkiej24” przykłady, jak w innych gminach inspekcje dotyczyły sprawdzenia na konkretnych posesjach, w jaki sposób funkcjonują zbiorniki na odpady ciekłe. Mieszkanka ponadto uważa, że rów powinien zostać udrożniony, odpowiednio wyprofilowany oraz przykryty. – W ten sposób powstałoby pobocze dla pieszych i rowerzystów. Widziałam ostatnio, jak uczeń – przy mijaniu się dwóch autobusów – musiał taplać się w tym szambie z rowu – mówi.
Burmistrz już zwrócił się do Zarządu Dróg Powiatowych o rozpoznanie wniosku mieszkanki dotyczącego udrożnienia rowu przy drodze powiatowej.
A co na to Pan Senator Kamiński .Pomieszkujący w Dankowicach ?
Donosicieli się nie lubi. Mogą w garstce niewiele wskórać. W gminie nie ma radnych, może sołtysa? Burmistrz nie może odbić piłeczki do nich?