Zima nie jest zabawą – ani dla ptaków, ani dla nas. Dokarmiaj z rozumem! FOTOREPORTAŻ

Fot. Michał Szymaniak

Zima to czas, który dla wielu z nas oznacza spacery w śniegu czy białe szaleństwo na stoku, a potem ciepło domowego ogniska. Dla ptaków – w coraz bardziej zurbanizowanym świecie – każdy z zimowych dni to niejednokrotnie walka o przetrwanie.

Jak pomagać, by nie zaszkodzić? Michał Szymaniak z Ustronia, pasjonat przyrody, a przede wszystkim dzikich zwierząt żyjących wokół nas, inicjator różnorodnych akcji edukacyjnych w regionie, apeluje: dobra wola nie wystarczy. Potrzebne są wiedza, konsekwencja i odpowiedzialność.

Iście zimowa pogoda na dobre rozgościła się w naszym regionie. Gdy jedni z radością wypatrują śniegu i mrozu, a podczas różnorodnych aktywności na świeżym powietrzu ładują swoje akumulatory, innym – skrzydlatym mieszkańcom naszych ogrodów, parków czy skwerów – może nie starczyć energii do wiosny.

– Człowiek jako istota wyposażona w sprawczość, ma duży wpływ na to, by nasi pierzaści przyjaciele przetrwali ten trudny czas. I choć w przestrzeni publicznej można spotkać różnorakie teorie dotyczące dokarmiania ptaków, warto uzmysłowić sobie jedną zasadniczą kwestię. Natura rzeczywiście wyposażyła ptaki tak, że powinny sobie poradzić bez ingerencji człowieka. Niestety jednak w dzisiejszych czasach ingerencja ludzka w przyrodę sięga tak daleko, że zimującym u nas ptakom jest coraz trudniej znaleźć naturalne źródło pożywienia – wyjaśnia Michał Szymaniak.

Człowiek zmienił przyrodę – musi wziąć odpowiedzialność

W teorii więc natura wyposażyła ptaki w zdolność radzenia sobie zimą bez pomocy człowieka. W praktyce jednak to właśnie człowiek coraz częściej odbiera im naturalne źródła pożywienia.

– Wydmuchiwanie liści z ogrodów czy parków, pod którymi ptaki mogą znaleźć pokarm. Przycinanie żywopłotu i krzewów, na których pozostały jagody i owoce. Usuwanie starych drzew czy pni, które stanowią ważny element ekosystemu. Te i inne działania człowieka pozbawiają ptaki tego, co powinna oddać im natura. Skoro człowiek zaczął ingerencję w przyrodę, powinien także podejmować działania kompensacyjne, aby pomóc przetrwać ptakom, na przykład wystawiając karmnik, a także poidło z wodą – zauważa Michał Szymaniak. Podkreśla, że powinniśmy przede wszystkim podchodzić do sprawy z rozsądkiem.

Dokarmianie ptaków zimą nie jest niewinną rozrywką ani sezonową atrakcją dla dzieci. To odpowiedzialne wyzwanie. – Bez odpowiedniej wiedzy, samodyscypliny i odpowiedzialności, zamiast pożytku może stać się przyczyną tragedii w postaci chorób i śmierci tych cudownych stworzeń – ostrzega miłośnik przyrody.

Karmnik to nie zabawka i kosz na resztki

– Decydując się na dokarmianie, pamiętajmy, że karmnik to ptasia stołówka i podobnie jak w ludzkiej kuchni, pod żadnym pozorem nie podajemy gościom resztek z naszych stołów. Nie wykładamy w nim ponadto pieczywa, żadnych solonych mieszanek bakalii, chipsów, krakersów itd. W karmniku powinny powinny znaleźć się natomiast produkty, które dadzą ptakom energię, potrzebną na ogrzanie organizmu i zachowanie zdrowia. Będą to różnego rodzaju ziarna, orzechy, kule tłuszczowe. Niektóre ptaki, m.in nasze ukochane kosy czy kwiczała, chętnie posilą się pokrojonym jabłkiem czy niesłodzonymi rodzynkami. Ważne, aby dostarczony do karmnika pokarm był zawsze świeży i żeby go nie zabrakło, bowiem ptaki przyzwyczajają się do źródła pożywienia. W przypadku gdy nie znajdą go po mroźnej nocy w naszym karmniku, mogą nie mieć wystarczająco dużo energii, aby dotrzeć do kolejnej ptasiej stołówki. To może skończyć się dla nich śmiercią – przestrzega Michał Szymaniak.

Fot. Michał Szymaniak

Nawet dobrze dobrany pokarm może jednak stać się zagrożeniem, jeśli zapomnimy o szczegółach. Kule tłuszczowe powinny być pozbawione siateczek, w które ptaki mogą się zaplątać. – Warto takie kule umieścić w specjalnym pojemniku, wtedy będziemy mieć pewność, że żyłka nie zaciśnie się wokół nóżki ptaka, powodując jej obumarcie, a w konsekwencji jego śmierć, bo niesprawny ptak stanowi łatwą zdobycz dla drapieżnika. Kontrolujmy też, żeby w karmniku nie pojawiła się wilgoć, która może wytworzyć pleśń. Wtedy zawartość karmnika należy niezwłocznie wymienić – radzi Ustronianin.

Równie ważne jest usytuowanie ptasiej stołówki. Karmnik powinien być umieszczony blisko krzewów, żeby w razie zagrożenia w postaci skrzydlatych drapieżników: krogulca, jastrzębia czy pustułki, ptaki mogły się szybko ukryć. – Drapieżniki pełnią ważną rolę w ekosystemie i pod żadnym pozorem nie możemy ich płoszyć, ani robić im krzywdy. Nie musimy jednak ułatwiać im zadania, wystawiając karmnik na środku podwórka czy blisko szyby. Karmnik powinien znajdować się także na odpowiedniej wysokości, tak aby czyhający w pobliżu kot nie dostał się do niego – zauważa nasz rozmówca.

Woda równie ważna

Nie wolno też zapominać o wodzie, która jest ptakom potrzebna nie tylko do picia, ale i do pielęgnacji piór. – Poidło ustawmy w bezpiecznym miejscu. Możemy co kilkanaście centymetrów ogrodzić je na przykład tyczkami bambusowy, wtedy zapewnimy ptakom dodatkowe zabezpieczenie przed atakiem z powietrza. Pomagajmy mądrze, będąc przy tym odpowiedzialnymi. Nie zawiedźmy zaufania, którymi obdarzyły nas ptaki. Decydując się na dokarmianie, pamiętajmy, aby czynić to do czasu, kiedy będą w stanie znaleźć naturalne źródło pożywienia. Obserwujemy przyrodę z szacunkiem. Cieszmy się obecnością ptaków w naszym życiu, bo niestety z roku na rok jest ich coraz mniej – mówi Michał Szymaniak.

Fot. Michał Szymaniak

Ustronianin dodaje, że ptasia dieta to wyższa matematyka. Zwierzęta doskonale wiedzą, ile mogą zjeść. Porcja nie może być ani za mała, aby nie brakło energii, ani za duża, żeby masa nie stała się przeszkodą do ucieczki przed drapieżnikiem.

Kaczki, łabędzie i… dobre intencje

Zimowe spacery nad rzeką czy stawem często kończą się dokarmianiem kaczek i łabędzi. Tu również łatwo o błąd.

– Nie dokarmiajmy ptactwa wodnego dla własnej przyjemności. Pamiętajmy, że jego główny pokarm stanowią: larwy, ślimaki, różnego rodzaju nasiona czy rośliny wodne. Naszym priorytetem powinno być dobro ptaków. Karmmy je dopiero wtedy, gdy zwierzęta nie będą w stanie same znaleźć pożywienia, czyli w okresie mrozów, kiedy tafla pokryta jest lodem. Co ważne, podobnie jak w przypadku dokarmiania ptaków w karmniku, pod żadnym pozorem nie podajemy kaczkom i łabędziom chleba, chipsów, ciastek itp. Możemy podać natomiast gotowane, drobno pokrojone warzywa, kukurydzę, pszenicę. Spożycie chleba przez ptaki może doprowadzić do kwasicy żołądka. Pokarm nie może ponadto zawierać soli, której zjedzenie może się zakończyć zaburzeniami gospodarki wodnej. Niewłaściwe dokarmianie prowadzi do schorzeń, które w konsekwencji mogą przyczynić się do śmierci zwierząt – wyjaśnia Michał Szymaniak.

Fot. Michał Szymaniak

Nie dokarmiajmy ptaków w miejscach, w których może im grozić atak ze strony drapieżnika czy psa. Nie podchodźmy blisko, żeby czuły naturalny respekt przed człowiekiem. Nie płoszmy ich. – Pod żadnym pozorem nie wchodźmy też na lód. Jeśli zobaczymy zwierzę, które mogło przymarznąć do tafli, wezwijmy odpowiednie służby. Pamiętajmy też, żeby pokarmu nigdy nie wrzucać do wody, aby nie spleśniał. Pomagajmy mądrze. Pomoc zwierzętom to nie zabawa. To odpowiedzialność i szacunek – podkreśla Michał Szymaniak. Przywołuje też konkretnie Ustroń i bulwary nad Wisłą. Obserwując to, co dzieje się tam zimą, prosi, by pamiętać, że ten teren to przede wszystkim dom dzikich zwierząt. Ludzie i ich czworonożni pupile są tam jedynie gośćmi.

– Niestety często dochodzi do sytuacji, w których puszczony luźno pies podbiega do kaczek, płosząc je. To nie zabawa. To ogromny stres dla tych ptaków, a przy obecnych temperaturach każdy niepotrzebny ruch to strata energii, której może tym zwierzętom zabraknąć do przetrwania. Uszanujmy to, że nie jesteśmy sami. Cieszmy się obecnością dzikich zwierząt. Odpoczywajmy w ich obecności, ale róbmy to z zachowaniem zarówno zasad bezpieczeństwa, kultury oraz poszanowania przyrody. Podobna sytuacja może mieć miejsce w parku, gdzie wykopany spod sterty liści hibernujący jeż zostanie skazany na śmierć. Bądźmy odpowiedzialni. Jako ludzie zostaliśmy wyposażeni w sprawczość i mamy ogromny wpływ na zdrowie i życie innych, w szczególności tych bezbronnych. Pomóżmy im więc przetrwać ten trudny okres – podsumowuje ustroński przyrodnik.

Fot. Michał Szymaniak

Za treści zawarte w publikacji dofinansowanej ze środków WFOŚiGW w Katowicach odpowiedzialność ponosi Redakcja