Wydarzenia Bielsko-Biała

Galeria im. Ignacego Bieńka otwarta. Na początek – Michał Kliś z rodziną

Od prawej: Michał Kliś, jego córka Joanna, syn Łukasz oraz zięć Jerzy. Zdjęcia: Magdalena Nycz

26 lutego w bielskim Domu Kultury Włókniarzy uroczyście otwarto Galerię im. Ignacego Bieńka. Pierwszą wystawą w tej odremontowanej przestrzeni jest ekspozycja „Michał Kliś rodzinnie”.

W dużej sali na piętrze bielskiego „Włókniarza” już wcześniej odbywały się wystawy. Teraz zyskała ona odświeżony wygląd oraz imię – Ignacego Bieńka, legendarnego bielskiego artysty, który jest również patronem organizowanego przez Dom Kultury „Włókniarzy” Ogólnopolskiego Konkursu Malarstwa Nieprofesjonalnego.

Równocześnie z otwarciem Galerii odbył się wernisaż wystawy profesora Michała Klisia oraz członków jego najbliższej rodziny. Artysta z Łodygowic – grafik, plakacista i nauczyciel akademicki – zaprosił do uczestnictwa w wystawie syna Łukasza Klisia, córkę Joannę Rupik oraz jej męża Jerzego Rupika.

Michał Kliś zaprezentował prace z różnych okresów swojej twórczości. Jedną z nich jest portret dziadka artysty, namalowany jeszcze przed podjęciem studiów. – Na innym obrazie jest trójka moich dzieci, kiedy były jeszcze małe i grzecznie pozowały – mówił półżartem podczas wernisażu Michał Kliś. – Na kolejnych są łodygowicki kościółek, łąki czy portrety babki i dziadka.

Córka profesora Joanna Rupik tworzy głównie w technice drzeworytu. – Tata miał duży wpływ na to co robię, bo często przyglądałam się, jak wycinał wzory tworząc linoryty. Ja prezentuję tu prace, które powstały stosunkowo niedawno, w okresie ostatniego roku – mówi Joanna Rupik.

Jej brat Łukasz Kliś pracuje w Instytucie Sztuk Plastycznych w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach na stanowisku profesora uczelni. Na wystawie w „Włókniarzu” można oglądać jego cykl kolaży „Odyseje kieszonkowe”.

Z kolei Jerzy Rupik – mąż Joanny Rupik – to doktor sztuki, projektant i fotograf. Na rodzinnej wystawie zaprezentował prace fotograficzne i malarskie. – Pokazałem fotografie, które dotyczą Śląska, z którego się wywodzę. To dwa cykle: „Balans bieli” i „Redukcja szumu” – opowiada. – Ta wystawa stała się też dla mnie bodźcem do powrotu do malarstwa, które było moim pierwszym kontaktem ze sztuką, jeszcze w dzieciństwie. Prezentowane obrazy są pokłosiem mojej wyprawy do francuskiego miasteczka Arromanches-les-Bains. Jest to miejsce, gdzie w 1944 roku lądowali alianci. Pozostałości, które do tej pory odkrywa tam przy każdym odpływie morze, zrobiły na mnie duże wrażenie. Uzmysłowiły mi, że pewne zdarzenia w historii, tak jak przypływ i odpływ, są cykliczne i że żyjemy w czasach między rozwojem a destrukcją, między życiem i śmiercią.

Wystawa trwa do 12 marca, a wstęp na nią jest wolny.

Od prawej: Michał Kliś, jego żona Małgorzata, córka Joanna, syn Łukasz oraz zięć Jerzy

google_news
Kronika Beskidzka prasa