To trenerzy klubu z Izraela, którzy nie potrafili pogodzić się z werdyktem sędziego – najpierw utrudniali rozpoczęcie kolejnego pojedynku, następnie szarpali sędziego, a jeden z nich go uderzył. W pewnym momencie w hali doszło do zbiorowej burdy dorosłych – na oczach dzieci. Organizator odpiera zarzuty izraelskiej ambasady o antysemityzm, tłumacząc, że drugi klub z Izraela brał udział w turnieju aż do samego końca.
W sobotę hala pod Dębowcem wypełniła się judokami. Na dwunastu tatami rywalizowało 1 255 zawodników reprezentujących 108 klubów z 14 krajów, m.in. Gruzji, Uzbekistanu i Indii. Wysoki poziom sportowy i organizacyjny został przyćmiony przez wydarzenia, które rozegrały się podczas jednej z walk.
Trener reprezentujący zespół z Izraela, niezadowolony z decyzji arbitrów, zaczął zachowywać się skrajnie agresywnie. Według relacji świadków, którzy zgłosili się do redakcji, szkoleniowiec nie tylko wykrzykiwał obelgi, ale także wdarł się na matę i naruszył nietykalność cielesną sędziego, chwytając go za garderobę.
Sytuacja stała się na tyle poważna, że organizatorzy zostali zmuszeni do wezwania policji. Funkcjonariusze uspokoili krewkiego trenera, który został oficjalnie zdyskwalifikowany i usunięty z obiektu.
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Komunikat w tej sprawie opublikowała Ambasada Izraela, prezentując zupełnie odmienną wersję wydarzeń, w której to Izraelczycy są pokrzywdzeni. – Jesteśmy głęboko zaniepokojeni brutalnym incydentem wymierzonym w izraelską drużynę judo, która została zaatakowana słownie i fizycznie podczas zawodów w Bielsku-Białej w Polsce – czytamy w oświadczeniu.
– Nie ma miejsca na przemoc ani antysemickie obelgi jakiegokolwiek rodzaju, zwłaszcza w sporcie, który powinien promować szacunek, uczciwość i współpracę między narodami. Wzywamy polskie władze do podjęcia niezwłocznych działań, zbadania incydentu, pociągnięcia odpowiedzialnych do sprawiedliwości oraz zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony izraelskim sportowcom w kraju – napisano dalej.
Od niedzieli o antysemityzmie oraz fizycznym i słownym ataku na dzieci uczestniczące w turnieju judo w Bielsku-Białej grzmią również izraelskie media.
Stanowiskiem ambasady zaskoczony jest Tomasz Chmielniak. Prezes klubu Janosik i organizator turnieju w Bielsku-Białej stanowczo zaprzecza, jakoby to młodzi zawodnicy padli ofiarą agresji. Jeszcze przed publikacją oficjalnego komunikatu dyplomatycznego pracownik ambasady kontaktował się z prezesem.
Według relacji organizatora turnieju judo w Bielsku-Białej, przedstawionej także stronie izraelskiej, sytuacja wyglądała odwrotnie – to sędzia został zaatakowany przez szkoleniowca. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane, co pozwala na dokładną weryfikację przebiegu zdarzenia oraz słuszności werdyktu. Z relacji wynika, że trener dopuścił się rękoczynów, co skutkowało natychmiastowym wykluczeniem całego klubu Golden Fighters z zawodów za agresywne zachowanie i rażące naruszenie zasad fair play.
Organizator stanowczo odpiera zarzuty o antysemityzm. Podkreśla, że w turnieju brały udział dwa kluby z Izraela – drugi zespół rywalizował do samego końca, a dzieci bez żadnych przeszkód odebrały wywalczone medale. Ponadto w niedzielę – już po zakończeniu zawodów – pozwolono wykluczonej drużynie przeprowadzić trening w hali w Bielsku-Białej. Mimo to twierdzili oni, że otrzymali zakaz, co – jak podkreśla organizator – jest nieprawdą.
Tomasz Chmielniak dodaje, że judo to „biała dyscyplina” oparta na szacunku, w której nie ma miejsca na przemoc, zwłaszcza podczas zawodów dla młodzieży. – Dorośli powinni być wzorem, a nie uczyć złych postaw – podkreśla.
Ustalenia organizatora dotyczące przebiegu wydarzeń potwierdza kom. Sławomir Kocur, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Sędzia, którego nietykalność cielesną naruszył trener z Izraela, nie zdecydował się złożyć zawiadomienia, aby nie powodować dodatkowych problemów organizatorowi.
Polski Związek Judo zabrał głos w sprawie incydentu, do którego doszło podczas turnieju w Bielsku-Białej. Po zdarzeniu izraelski klub oraz ambasada Izraela oskarżyły uczestników zawodów o antysemityzm. Jak podkreśla PZJ, zajście miało charakter wyłącznie sportowo-organizacyjny i wynikało z konkretnych zachowań trenera, a nie z pochodzenia uczestników.
Na podstawie analizy relacji organizatorów, sędziów i świadków, a także dostępnych materiałów wideo, Związek zakwalifikował zdarzenie jako poważne naruszenie zasad porządku sportowego. Według ustaleń zawartych w komunikacie incydent polegał na użyciu siły wobec sędziego oraz agresywnym zachowaniu członków jednej z zagranicznych ekip. Choć jej nazwa nie została wskazana, chodzi o klub Golden Fighters z Izraela.
Organizatorzy, działając zgodnie z regulaminami sportowymi, podjęli decyzję o wykluczeniu tej drużyny z turnieju. Jak zaznacza Polski Związek Judo, decyzja była podyktowana troską o bezpieczeństwo zawodników, sędziów oraz pozostałych uczestników wydarzenia. Jednocześnie podkreślono, że sytuacja miała charakter jednostkowy.
W komunikacie wskazano, że pozostałe ekipy zagraniczne, w tym druga drużyna z Izraela, uczestniczyły w turnieju bez żadnych zakłóceń. PZJ poinformował również, że dalsza rywalizacja sportowa oraz ceremonia dekoracji przebiegały w spokojnej i sportowej atmosferze.
Polski Związek Judo stwierdził, że nie znajduje podstaw do łączenia tego incydentu z jakimikolwiek kwestiami narodowościowymi, religijnymi czy ideologicznymi. Zajście miało charakter wyłącznie sportowo-organizacyjny i było konsekwencją konkretnych zachowań trenera.
Związek jednoznacznie potępił wszelkie przejawy agresji. W podsumowaniu komunikatu podkreślono, że agresja fizyczna lub słowna wobec sędziów, trenerów czy zawodników jest niedopuszczalna i stoi w sprzeczności z fundamentalnymi wartościami sportu, takimi jak szacunek, samokontrola i zasady fair play.
W poniedziałek nasza redakcja zwróciła się do rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą o zajęcie stanowiska wobec komunikatu Ambasady Izraela. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Bartłomiej Kawalec



