Wydarzenia Cieszyn

Imię, które wybrzmiewa jak pieśń. Dla Ustronia był kimś więcej niż dyrygentem

Fot. Michał Cichy

Podczas gali samorządowej z okazji 720-lecia Ustronia Estrada Regionalna „Czantoria” otrzymała imię Mariana Żyły – swojego twórcy, dyrygenta i artysty, który przez lata kształtował muzyczne oblicze miasta oraz regionu.

Gest ten, długo oczekiwany i głęboko symboliczny, ujął w słowach ogrom wdzięczności wobec człowieka, który potrafił przemienić lokalne pasje w muzyczne dziedzictwo. Decyzja o uhonorowaniu Mariana Żyły dojrzewała od dawna. – Formalnie i duchowo przygotowywaliśmy się do tego wydarzenia już od wielu lat. Cały czas krążyło koło nas to, że Mariana Żyłę, twórcę zespołu „Czantoria” i jego jakości, musimy właśnie w taki sposób uhonorować – mówiła Danuta Koenig podczas ustrońskiej gali samorządowej, przypominając, że to właśnie Marian Żyła zbudował podwaliny pod późniejszą siłę zespołu. Wspomniała też jego rolę w latach rozwoju estrady.

– Marian Żyła był wyjątkową postacią dla „Czantorii”. Dyrygował zespołem przez ponad 10 lat. Jubileusz dziesięciolecia był wielkim wydarzeniem – zaznaczyła, otwierając wspomnieniową część gali. Opisując początki zespołu, Danuta Koenig odwołała się do drugiej połowy lat 80., gdy lokalna społeczność przygotowywała uroczystość 200-lecia Szkoły Podstawowej nr 2.

– Był osobą niezwykle ambitną. Z okazji 200-lecia szkoły w 1987 roku zorganizowaliśmy tu, jeszcze w ówczesnym Zakładowym Domu Kultury Kuźnik, niebywałą uroczystość. I wtedy to Marian Żyła postanowił połączyć chór z Hermanic, który prowadził, z chórem wyznaniowym ewangelickim, na czele którego stała Marysia Cieślar. Do tej inicjatywy dołączyli rodzice wychowanków SP nr 2. Było to niezwykłe wydarzenie. To był początek „Czantorii”. I wtedy to Marian Żyła wylansowany został na niezwykłego dyrygenta – wspominała Danuta Koenig, kreśląc obraz narodzin zespołu, który później wielokrotnie promował kulturę regionu.

Nie zabrakło również opowieści o jednym z ostatnich i najbardziej symbolicznych występów Mariana Żyły.

– Chcę przywołać jeden moment, 11 listopada 1998 roku, kiedy to w cieszyńskim teatrze odbyła się druga edycja Laurów Srebrnej Cieszynianki. Na tej uroczystości Estrada Ludowa „Czantoria” pod dyrekcją Mariana Żyły dała swój wielki, uroczysty koncert, który rozpoczął się wykonaniem przepięknego hymnu średniowiecza „Raduj się Matko Polko”. Jego fantastyczne wykonanie wzruszyło obecnego na uroczystości ówczesnego premiera, Jerzego Buzka. Prof. Buzek na zakończenie koncertu podszedł osobiście do Mariana i bardzo mocno go uścisnął i pogratulował. Nie wiedzieliśmy, ani Marian pewnie nie wiedział, że jest już bardzo chory… Każda uroczystość w cieszyńskim teatrze z okazji 11 listopada kończy się „Ojcowskim domem”, niepisanym hymnem ziemi cieszyńskiej. Wtedy Marian zadyrygował nie tylko „Czantorią”, ale też publicznością zgromadzoną w teatrze. To był największy chór, którym Marian dyrygował, do tego robił to po raz ostatni. Odszedł 29 grudnia tego samego roku – wspominała Danuta Koenig.

Kulminacją wieczoru było wystąpienie prof. Ewy Kornas-Biegas – dawnej solistki zespołu, uczennicy Mariana Żyły i jednocześnie jednej z osób, które najlepiej znały jego wpływ na młodych artystów. Z niezwykłą precyzją i szacunkiem przedstawiła życiorys, który zbudował fundament pod jego artystyczną drogę.

Marian Żyła urodził się w 1940 roku w Dzięgielowie, dorastając w rodzinie wraz z dwiema młodszymi siostrami i starszym bratem. W 1954 roku rozpoczął naukę w Liceum Pedagogicznym im. P. Stalmacha w Cieszynie, gdzie bardzo szybko ujawnił się jego muzyczny talent. Egzamin dojrzałości zdał w roku 1959, osiągając oceny bardzo dobre z muzyki, chóru i śpiewu. Jego dalsza droga zawodowa od początku związana była zarówno ze szkolnictwem, jak i szeroko pojmowaną działalnością kulturalną. Pierwszą pracę podjął w Internacie Zasadniczej Szkoły Górniczej KWK „Anna” w Pszowie jako wychowawca, równocześnie ucząc się w średniej szkole muzycznej w Rybniku. W roku 1961 rozpoczął pracę jako nauczyciel w Szkole Podstawowej w Kończycach Wielkich, a następnie kontynuował ją w Cieszynie. Przerwał ją jednak, by studiować w Studium Nauczycielskim w Cieszynie na kierunku śpiew z muzyką. Ukończył go z wynikiem bardzo dobrym. Jako wykwalifikowany nauczyciel podjął kolejne obowiązki w Szkole Podstawowej nr 6 w Cieszynie, pracując równocześnie w Miejskim Domu Kultury w Ustroniu jako instruktor muzyki oraz w Domu Kultury „Tryton” w Skoczowie jako kierownik.

W 1970 roku poślubił Zofię Procner, z którą stworzył rodzinę i wychował trzech synów: Dariusza, Seweryna i Rafała. Najdłużej, bo przez 21 lat, związany był ze Szkołą Podstawową nr 2 w Ustroniu, gdzie pełnił funkcję nauczyciela muzyki, dyrygenta chóru szkolnego oraz instruktora zespołów wokalno-instrumentalnych. W opiniach o jego pracy można odnaleźć określenia takie jak: „utalentowany”, „wartościowy nauczyciel”, „bardzo wymagający w stosunku do uczniów”. Poświęcał chórom i zespołom wiele dodatkowych godzin, dbając o najwyższy poziom artystyczny młodzieży i zdobywając dla niej wyróżnienia w wojewódzkich przeglądach. 1 września 1991 roku przeszedł na emeryturę, jednak jego działalność artystyczna trwała nieprzerwanie – przede wszystkim dzięki pracy w Estradzie Ludowej „Czantoria”, której był współzałożycielem, dyrygentem i kierownikiem artystycznym. Za swoje dokonania został uhonorowany Srebrnym Krzyżem Zasługi, odznaką „Zasłużony dla Województwa Śląskiego”, Złotą Odznaką Polskiego Związku Chórów i Orkiestr, Dyplomem Honorowym za Zasługi dla Miasta Ustronia oraz wieloma nagrodami resortowymi. Zmarł 29 grudnia 1998 roku po krótkiej, lecz ciężkiej chorobie, w Szpitalu Śląskim w Cieszynie.

Po odczytaniu życiorysu prof. Kornas-Biegas oddała głos emocjom, które – mimo upływu lat – wciąż towarzyszą wspomnieniom o Marianie Żyle. Jej słowa były głębokim hołdem dla mistrza.

– Słowo pokora było jego codziennym językiem, dyscyplina jego sposobem pracy, ale fundamentem wszystkiego było przekonanie, że muzyka jest nie tylko sztuką, lecz służbą, służbą pamięci, tradycji i ludziom tej ziemi. W jego myśleniu o muzyce nie było miejsca na przypadek. Była odpowiedzialność za brzmienie, za kulturę, za przekazywanie wartości. Potrafił wymagać, bo wiedział, że muzyka ludowa, choć zakorzeniona w prostocie, niesie w sobie godność i siłę, której nie wolno zdradzić bylejakością. Ja sama obserwując jego działania jako uczennica Szkoły Podstawowej nr 2 w Ustroniu miałam wrażenie, że jego praca nie była tylko doświadczeniem ukształtowania zawodowego. Być przykładem wiary w siłę edukacji muzycznej jako najpiękniejszej drogi ku przyszłości. Dla Ustronia był kimś więcej niż dyrygentem. Był budowniczym tożsamości. Dzięki niemu głos tego regionu nie pozostał zamknięty w górskich dolinach, lecz brzmiał szerzej, dalej i mocniej. Gdy „Czantoria” stawała na scenach Polski i poza jej granicami, niosła w świat melodię tej ziemi, powściągliwą, a zarazem żarliwą, prostą, a przecież mądrą, cichą i niezłomną. Dziś stoję tutaj jako śpiewaczka i dziekan Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Katowicach i wracam myślą do tamtego czasu. To właśnie tutaj, u stóp Lipowskiego Gronia, kształtowało się moje muzyczne myślenie, że głos jest darem, ale i zobowiązaniem. Że kultura zakorzeniona w tradycji jest źródłem siły również wtedy, gdy los prowadzi na największe sceny świata. I że artysta, choć może wznieść się wysoko, nigdy nie powinien zapominać, gdzie znajduje się jego początek. Dziś naszym wspólnym obowiązkiem jest pamiętać. Pamiętać i mówić jasno. Marian żyła ocalił i pomnożył dobro. Posiał w tym miejscu ziarno, które wydało plony. Uczył współbrzmienia w muzyce i w życiu. Łączył ludzi we wspólnym śpiewie, tak jak góry łączą niebo z ziemią, pewnie, trwale i ponadczasowo – mówiła prof. Ewa Kornas-Biegas.

Nadanie imienia Mariana Żyły Estradzie Ludowej „Czantoria” stało się więc czymś więcej niż oficjalnym aktem. Było to symboliczne potwierdzenie, że jego dorobek trwa, że pieśni i tradycje, które pielęgnował, są żywe, a ludzie, których uczył, wciąż niosą dalej jego wartości.

google_news
Kronika Beskidzka prasa