W Urzędzie Miasta Oświęcim odbyła się cokwartalna narada dotycząca postępów prac przy budowie obwodnicy Oświęcimia.
Południowa obwodnica Oświęcimia, wraz z mostem na Sole, będzie nową drogą o długości ponad 9 km. Powiedzie od węzła Oświęcim na powstającej drodze ekspresowej S1 do okolic skrzyżowania ulic Zatorskiej i Grojeckiej w Oświęcimiu. Trasa ominie od południa Oświęcim zapewniając szybkie i bezpieczne połączenie z drogą ekspresową S1 Mysłowice – Bielsko-Biała.
Jak poinformowała Katarzyna Kwiecień, rzecznik prasowy oświęcimskiego magistratu, w czasie spotkania przedstawiciel wykonawcy przekazał, że roboty przebiegają bez większych zakłóceń, a ich zaawansowanie oceniono na blisko 80 proc. Podano też, że nie jest zagrożony termin zakończenia budowy południowej obwodnicy Oświęcimia wraz z mostem na Sole w połowie przyszłego. Przypomniano, że jednym z odcinków obwodnicy jeździmy już od grudnia ubiegłego roku. Chodzi o fragment drogi o długości około 2,2 km od skrzyżowania z ulicą Jagiełły do skrzyżowania z ul. Zatorską.
– Budowa całości obwodnicy podzielona została na cztery odcinki. Pierwszy kamień milowy został oddany do ruchu. Teraz ważnym etapem jest odcinek od S1 przez most na Wiśle do ronda przy ulicy Wojewódzkiej w Pławach. Pozwolenie na użytkowanie ma być wydane pod koniec czerwca tego roku. Kiedy będzie puszczony tam ruch zdecyduje zarządca po dogłębnych analizach – mówi Andrzej Nohel, przedstawiciel firmy Budimex, który dodaje, że ostatni element inwestycji zakończy się w maju 2026 roku, a obejmie on most na Sole i tunel przy ul. Ostatni Etap.
Jak przyznaje najtrudniejszym etapem budowy obwodnicy Oświęcimia jest przejazd pod czynną linią kolejową Oświęcim – Czechowice-Dziedzice, bo tu roboty są dość pracochłonne i skomplikowane.
– W specjalnym segmencie przygotowywana jest droga z dwoma jezdniami obwodnicy i ulicy Ostatni Etap. Ta konstrukcja zostanie następnie przeciśnięta pod torami bez zatrzymywania ruchu kolejowego. Taką metodę wybrano z uwagi na różne uwarunkowania formalne i techniczne. Całość, która jest prefabrykowana obok, waży 5 tysięcy ton. Przeciśnięcie konstrukcji wymaga przygotowania zabezpieczenia z rur – tłumaczy Andrzej Nohel.