Od początku roku na terenie województwa śląskiego obowiązuje zakaz eksploatacji pozaklasowych kotłów na paliwo stałe, niespełniających wymagań w zakresie emisji zanieczyszczeń określonych dla klasy 3, 4 lub 5. Prawo prawem, ale wszystko wskazuje na to, że wielu mieszkańców nadal będzie palić… na lewo, bowiem kontrole są nieskuteczne.
W świetle obowiązujących przepisów – jak zaczęły przypominać mieszkańcom naszego regionu urzędy gmin – stary pozaklasowy kocioł na paliwo stałe winien zostać zastąpiony nowym, przy czym w przypadku zastąpienia starego kotła nowym na paliwo stałe, dopuszcza się do użytkowania wyłącznie kocioł klasy 5 lub ecodesign.
Jednocześnie, eksploatacja kotła niespełniającego wymagań wynikających z ww. uchwały, zgodnie z art. 334 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska, stanowi wykroczenie zagrożone karą grzywny w wysokości do 5 tys. złotych.
O tym jednak, że prowadzone przez gminy kontrole to w dużej mierze nawet nie fasada, ale i fikcja, a tym bardziej karanie na ich podstawie, pisaliśmy w artykule Dusząca bezkarność. Gminy dają ciche przyzwolenie na palenie syfem.
Ponad 5,5 tysiąca przypadków spalania odpadów lub łamania uchwały antysmogowej ujawniły kontrole palenisk w województwie śląskim w 2024 roku. Mimo to zdecydowana większość spraw zakończyła się bez żadnych konsekwencji dla sprawców – wynika z raportu „Dusząca bezkarność. Kontrole palenisk w województwie śląskim w 2024 roku”, przygotowanego przez Polski Alarm Smogowy.
Choć w 2024 roku liczba kontroli wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim, aż 33 gminy nie zrealizowały minimalnej liczby kontroli wymaganej przez wojewódzki Program Ochrony Powietrza. W jednej z nich – Gilowicach w powiecie żywieckim – nie przeprowadzono ani jednej kontroli przez cały rok, choć powinno być ich 25. W kolejnej gminie z Żywiecczyzny – Świnnej – przeprowadzono raptem 12 kontroli na 25 obowiązkowych (48 proc.). Buczkowice przeprowadziły 26 kontroli, a powinny 50 (52 proc.). Lipowa (pow. żywiecki) 31 zamiast 50 (62 proc.), Łodygowice (pow. żywiecki) – 37 zamiast 50 (74 proc.), a Wisła (pow. cieszyński) 43 zamiast 50 (86 proc.).
Co więcej, w 36 gminach kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości. W żadnej z nich nie funkcjonuje straż miejska. Autorzy raportu wskazują, że trudno uznać taki wynik za wiarygodny i że kontrole mogły mieć jedynie charakter formalny.
Nawet tam, gdzie wykroczenia są ujawniane, konsekwencje często mają charakter symboliczny. Mandaty są rzadkie i niskie. Mediana kary za spalanie odpadów wyniosła 145 zł, a za łamanie uchwały antysmogowej 109 zł. Większość spraw w ogóle nie kończy się żadną sankcją – dotyczy to 61 procent wykroczeń w gminach ze strażą i aż 87 procent w gminach bez niej. Narzędzia takie jak kierowanie spraw do sądu, zawiadamianie policji czy wydawanie decyzji administracyjnych nakazujących likwidację nielegalnych źródeł ciepła są wykorzystywane marginalnie.
Czy w tym roku będzie inaczej, bo przepisy się zaostrzyły? Trudno mieć na to nadzieję, skoro to nieuchronność kary, a nie jej wysokość działa odstraszająco. Wystarczy wyjrzeć za okno, bowiem w tym momencie dla własnego zdrowia w wielu miejscach regionu nie warto wychodzić z domu. Popularne ekosłupki… „poczerwieniały ze wstydu”.



