Czy w Cieszynie po godzinie 22.00 zniknie możliwość kupna alkoholu w sklepach? Taki scenariusz coraz wyraźniej rysuje się na horyzoncie po tym jak grupa cieszyńskich radnych złożyła formalny wniosek o wprowadzenie nocnej prohibicji. Sprawa prowokuje do dyskusji, ponieważ dotyka problemu porządku publicznego i zdrowia społecznego, ale także interesów przedsiębiorców oraz specyfiki miasta podzielonego granicą.
Inicjatorzy projektu uchwały – wśród nich m.in. Joanna Buzek, Wiesław Kluz, Władysław Macura, Agata Rucka, Jakub Skałka, Monika Szlauer czy Joanna Wowrzeczka – powołują się na obowiązujące przepisy, które dają gminom prawo do ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem zakupu.
Chodzi konkretnie o godziny od 22.00 do 6.00. Jak argumentują, to właśnie w nocy kumulują się zjawiska najbardziej uciążliwe dla mieszkańców: zakłócanie ciszy nocnej, akty wandalizmu, agresja słowna i fizyczna. Problem szczególnie dotyka centrum miasta i obszarów o zwartej zabudowie mieszkaniowej. Radni podkreślają, że ich propozycja nie uderza w lokale gastronomiczne, a jedynie w sprzedaż detaliczną alkoholu „na wynos”.
Co istotne, pomysł nie pojawił się w próżni. „Potrzeba podjęcia działań w tym zakresie została zasygnalizowana przez Gminną Radę do Spraw Pożytku Publicznego. Inicjatywa uzyskała także poparcie Rady Seniorów oraz została wskazana jako rekomendacja w Gminnym Programie Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii Miasta Cieszyna na rok 2026” – przypominają radni.
Do propozycji z rezerwą odnosi się jednak burmistrz Cieszyna Gabriela Staszkiewicz. Jak podkreśla, problem nadmiernej dostępności alkoholu jest realny, ale skuteczność nocnej prohibicji w mieście granicznym budzi wątpliwości. – My możemy oczywiście wprowadzić prohibicję po naszej stronie, ale po czeskiej stronie granicy alkohol jest dostępny przez całą dobę. Pytanie więc, czy taka decyzja realnie ograniczy dostęp do alkoholu – zastanawia się burmistrz. – Decyzja Rady Miejskiej z pewnością wpłynie natomiast na dochody cieszyńskich przedsiębiorców – dodaje.
A skala zjawiska jest trudna do zignorowania. W samym tylko 2024 roku mieszkańcy Cieszyna wydali na alkohol ponad 62,5 mln zł (co daje ponad 2 tys. zł na osobę). Nocna sprzedaż odbywa się zaś nie tylko na stacjach paliw, ale także w części sieciowych sklepów, z których niektóre są czynne do godziny 23.00 lub od 5.00 rano.
Gabriela Staszkiewicz zgadza się, że wskazywany przez radnych problem istnieje, a probierzem jego skali są m.in. osoby bezdomne uzależnione od alkoholu. Według różnych szacunków, w ostatnich latach przybyło ich nad Olzą około 30 procent i – jak przekonuje burmistrz – ma to związek m.in. z łatwym dostępem do taniego alkoholu.
– Okazuje się, że osobom uzależnionym, a jednocześnie żyjącym na ulicy, środowisko Cieszyna bardzo pasuje. Często przemieszczają się bowiem swobodnie między Cieszynem a Czeskim Cieszynem, korzystając z różnic w przepisach po obu stronach Olzy. Choć współpraca służb jest skoordynowana, granica pozostaje otwarta, więc problem mamy wspólny – tłumaczy Gabriela Staszkiewicz.
Dyskusja nad nocną prohibicją nad Olzą trwa, zaś temat trafił – lub wkrótce trafi – pod obrady komisji Rady Miejskiej. Swój wniosek w tej sprawie złożyła również Partia Razem Podbeskidzie. Magistrat zapowiada więc przygotowanie projektu uchwały, który zostanie poddany konsultacjom społecznym. Jak zapowiada burmistrz, realnie dokument może nabrać kształtów w lutym lub marcu.




