Wydarzenia Sucha Beskidzka

Spór o pomnik. Kto jest ruską onucą?

– Mamy już w Budzowie pomnik, który łączy, a napis dotyczy wszystkich żołnierzy z I i II wojny światowej oraz z czasów powojennych – mówi wójt Jan Najdek. Fot. Paweł Szczotka

Nic nie wskazywało, że postulat budowy pomnika upamiętniającego żołnierzy wyklętych – o co zabiega Stowarzyszenie Niezłomni Zorza z Bieńkówki – tak mocno podzieli mieszkańców gminy Budzów.

Blisko pięć miesięcy temu do Urzędu Gminy Budzów i Rady Gminy trafiło pismo od rodziny żołnierzy niezłomnych, pasjonatów historii z gminy Budzów i mieszkańców gminy. Prosili o działania na rzecz budowy pomnika dla upamiętnia żołnierzy niezłomnych z lat 1939-1955. Wskazywali, że Instytut Pamięci Narodowej jest chętny do wykonania pomnika i tablicy pamiątkowej. Pomysłodawcy mieli nadzieję, że pomnik będzie gotowy do 1 marca 2026 roku, aby można było zorganizować uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

KTO BĘDZIE WINIEN?

Pismo odczytano w czasie obrad Rady Gminy. Przewodnicząca Rady Gminy Kamila Nitecka zapowiedziała, że temat trafi na komisje radnych. Na kolejnej sesji radny Krzysztof Łuczak powiedział, że sprawę poruszono na Komisji Oświaty, Kultury Spraw Socjalnych, Sportu i Turystyki, gdzie przybyły rodziny niezłomnych. Dodał, że komisja jest za i popiera petycję. Jednak radny Stanisław Sergiel zasugerował, by temat przedyskutować jeszcze na zebraniach wiejskich. Z kolei radny Władysław Sternal zaproponował, aby tylko dołożyć obelisk z tablicą do obecnego pomnika znajdującego się przy kościele w Budzowie.

– Ten pomnik zrobiliśmy w 2005 roku, poświęcony jest zmarłym, zaginionym i poległym w walkach o niepodległość ojczyzny. W tych słowach zawarte są wszystkie osoby, które walczyły o niepodległość ojczyzny i taka tablica nikogo nie dzieli, jest dla wszystkich żołnierzy. Dlatego nie byłbym zwolennikiem usytuowania pomnika niezłomnych w tym miejscu – mówił wójt Jan Najdek.

Na ostatniej sesji Rady Gminy radny Krzysztof Łuczak przyznał, że ma mieszane uczucia co do budowy pomnika.

– Od kiedy ruszyliśmy temat, mnóstwo ludzi się do mnie zgłasza z różnymi opiniami. Szanuję mieszkańców Jachówki, którzy złożyli to pismo. Szanuję też Stowarzyszenie Zorza. Ale mam wrażenie, że oni w pewnym sensie chcą zrzucić odpowiedzialność na Urząd Gminy. Bo może być tak, że jeżeli wybudujemy ten pomnik, to znajdzie się grupa ludzi, która go zburzy albo będzie zarzucać, komu jest on budowany. I kto będzie winien? Rodzina czy stowarzyszenie powie, że przecież to Urząd Gminy wybudował i dał decyzję. Mam przeczucie, że ten pomnik tak nas podzieli, że szczerze powiedziawszy, ja go nie widzę na terenie gminy. Mogę powiedzieć wprost: ja nie chcę tego pomnika w gminie Budzów! To moje zdanie i stanowisko, a każdy z radnych może się wypowiedzieć, bo miał styczność z wypowiedziami na temat żołnierza Jana Sałapatka z Jachówki – mówił radny Łuczak.

Dodał, że gdy kontaktował się z IPN przesłano mu projekt treści, jaki miałby pojawić na tablicy: „W hołdzie niezłomnym, wiernym ojczyźnie żołnierzom podziemia niepodległościowego, walczącym na tej ziemi przeciw okupantom niemieckim i sowieckim oraz stawiającym opór komunistycznemu zniewoleniu – mieszkańcy gminy Budzów – Instytut Pamięci Narodowej – 2026”. Radny Paweł Jopek przyznał, że temat jest sporny, ale pomnik ma powstać z inicjatywy IPN i finansowany będzie z zewnątrz.

– Odpowiedzialnym i właścicielem pomnika byłby IPN, ewentualnie stowarzyszenie przejęłoby inicjatywę. Tylko jest kwestia samej chęci budowy. Ja jestem za, bo uczestniczę w szeregu konferencji i spotkań związanych z żołnierzami wyklętymi. Tam przedstawiana jest ich działalność, która jest naprawdę zaszczytna na terenie naszej gminy i całego Beskidu Makowskiego. Nie jest to może tak popularne u nas i nie mamy aż takiej wiedzy. Myślę, że powoli jakoś dojrzejmy do tej decyzji – stwierdził radny Jopek.

Natomiast radny Piotr Graczyk nie krył, że dziwi go nieco stosunek mieszkańców, którzy nie są za pomnikiem.

– Bo nie chodzi o indywidualne osoby, co do których mogą być wątpliwości czy były one kryształowego charakteru, ale o upamiętnienie ruchu antyniemieckiego, antysowieckiego i antykomunistycznego. Nie powinno to rodzić wątpliwości. Chyba, że ktoś w swoim sercu się z tym nie identyfikuje. Nawet obecnie są ludzie, którym idee sowieckie czy niemieckie są miłe – podkreślił radny Graczyk.

Radna Barbara Stąpor przekonywała, że jeden pomnik wystarczy.

– Nikogo nie dzieli, a wszystkich łączy. Nie wyobrażam sobie, gdyby koło tego pomnika powstał drugi. Bo tu rodziłoby się pytanie, kto odda hołd pod jednym pomnikiem, czy odda pod dwoma? A może nie pod tym co trzeba? Jeśli mamy jeden pomnik, to powinniśmy na tym poprzestać. Stowarzyszenie Zorza pięknie reprezentuje niezłomnych, pilnuje, aby pamięć o nich trwała. Ja też słyszę różne opinie i historie o żołnierzach wyklętych. Nie powinniśmy iść w stronę podziałów, ale spotkać się pod jednym pomnikiem i oddać hołd – stwierdziła.

KTO JEST RUSKĄ ONUCĄ?

– Radny Piotr Graczyk podjął trochę taką retorykę, jak nasi politycy, czyli jak nie myślisz tak jak my, to jesteś ruską onucą. Warto się zastanowić, dlaczego tego tematu nie podejmowali nasi dziadkowie przed 20 laty, którzy mieli wiedzę i znali tych żołnierzy. Już nie będę mówił, co o nich mówili. My teraz dyskutujemy, bo jeszcze pamiętamy wypowiedzi naszych dziadków sprzed 20 lat, ale za 20 lat kto to będzie pamiętał i zapewne ten pomnik powstanie. Jednak obecnie nie możemy tego zrobić przez szacunek wobec starszych ludzi, którzy jeszcze żyją, pamiętają, nie powiem, że wybryki żołnierzy wyklętych, ale ich działalność – przekonywał radny Krzysztof Łuczak.

Radny Stanisław Sergiel przyznał, że mimo wszystko społeczeństwo jest podzielone.

– Spotykamy się w Budzowie co roku na 11 listopada przy pomniku, gdzie są bardzo ładne uroczystości i wszystkich to łączy. Jakiś nowy pomnik czy tablica będzie dzielić i różnić. Szczerze mówiąc członkowie ze Stowarzyszenia Zorza są w większości z Bienówki. Jak upierają się przy pomniku, to niech postawią u siebie – zaproponował radny Sergiel.

Według wiceprzewodniczącego Tadeusza Goryla nic się nie stanie, gdy 1 marca uroczystości upamiętniające żołnierzy wyklętych będą przy obecnym pomniku w Budzowie.

– W piśmie jest, aby lokalizacja była w Budzowie lub Jachówce, ale widzimy, że nie bardzo jest taka wola. Myślę, że gminę trzeba łączyć, a nie dzielić. Przecież nikt nikomu nie broni świętować – stwierdził Tadeusz Goryl.

Co dalej? Dyskusja trwa, a zanosi się na to, że będzie jeszcze bardziej gorąca, bo temat ma być poruszony podczas zebrań wiejskich.

Te planowane są:

* 15 lutego w Palczy (godz. 8.45) i Zachełmnej (godz. 14.00),

* 22 lutego w Budzowie (godz. 8.15) i Baczynie (godz. 14.00),

* 1 marca w Jachówce (godz. 9.00) i 8 marca w Bieńkówce (godz. 8.45).

google_news
Kronika Beskidzka prasa