Wydarzenia Bielsko-Biała

Szczyrk: Związek z rozsądku

Szczyrk przystąpił do Beskidzkiego Związku Powiatowo-Gminnego, który będzie organizował publiczną komunikację autobusową w powiecie bielskim. Choć podczas tej samej – grudniowej – sesji przyjmowano także budżet na 2017 rok, to jednak uchwała dotycząca przystąpienia do związku wywołała o wiele więcej emocji.

Bielski PKS został przejęty przez powiat mniej więcej dekadę temu. Coraz większa liczba prywatnych samochodów i niż demograficzny spowodowały, że pasażerów zaczęło ubywać, a utrzymanie zakresu świadczonych usług stało się – z każdym rokiem – coraz trudniejsze. W zaistniałej sytuacji starosta zwrócił się do bielskich gmin, aby wzięły jeszcze większą (gminy dopłacały łącznie co roku około 3,7 miliona złotych do liczącego prawie 13 milionów budżetu PKS-u) odpowiedzialność za powiatowa spółkę i zaproponował utworzenie powiatowo-gminnego związku. Jego budowanie zaczęło się od tego, że Rada Powiatu przyjęła dwie uchwały – jedną o jego utworzeniu i drugą w sprawie przyjęcia statutu dla tworzonego BZPG. Z kolei gminy, które deklarowały chęć wejścia w skład nowego organizmu (oprócz Czechowic-Dziedzic – wszystkie z powiatu) miały przyjąć uchwały o przystąpieniu do związku oraz przyjęciu statutu. Tak stało się w Szczyrku.

Podjęcie obu uchwał poprzedziła dyskusja, w której w radni dali wyraz wątpliwościom. – Według mnie nie ma innego wyboru. Jeżeli Szczyrk dalej będzie się rozwijał – czego bardzo chcemy – to musimy mieć odpowiednią komunikację. Ludzie będą jeździć z bagażami, nartami, wózkami, rowerami i różnymi innymi rzeczami, a małymi busami nie może się to odbywać – mówił burmistrz Antoni Byrdy. – Jeżeli jedna z gmin nie podejmie uchwały, co wtedy? – dopytywał Borys Matlak, przewodniczący Rady Miejskiej. – Jeśli któraś z gmin uchwały nie podejmie, cała konstrukcja się zawali. Pozostaje pytanie zasadnicze: co w miejsce związku jeżeli on nie powstanie? Starosta powiedział wyraźnie, że na starych zasadach działać już nie będzie i komunikację zabezpieczy do granic Bielska-Białej. I co wtedy? – odpowiedział burmistrz. – Wydaje mi się, że tworzymy monopolistę, który nie będzie chciał rozmawiać z lokalnymi przewoźnikami, bo nie będzie to w jego interesie. Tym samym doprowadzimy do tego, że mali przewoźnicy padną – dzielił się wątpliwościami radny Tomasz Wątroba. – Musimy pamiętać, że podmioty obsługujące Szczyrk nie pojawiły się wczoraj, ale są tutaj od lat i w żadnym stopniu się nie rozwinęły. Jeżdżą praktycznie na tym samym sprzęcie jaki pamiętamy sprzed dekady. I nie ma co oczekiwać, że kupią lepsze wozy i będą prowadzić przewozy w lepszych warunkach. A bez większego transportu będzie nam się trudno obejść ze względu na specyfikę tego, co ludzie wożą ze sobą – zauważył Andrzej Łaciak, wiceprzewodniczący RM. Radna Bożena Dziedzic skarżyła się, że ma za małą wiedzę w temacie, aby podejmować decyzję. – Nie mamy ani takiej wiedzy, aby z czystym sumieniem wstąpić do związku, ani nie mamy pewności, że kiedy nie wstąpimy, to też będzie dobrze. A trzeciego wyjścia nie ma! – odpowiedział burmistrz. – Wiadomo kto obsługuje nierentowne kursy – PKS. Transport publiczny nigdzie nie jest rentowny, a prywatny przewoźnik zawsze będzie się kierował rachunkiem ekonomicznym. Zawsze! To będzie dla niego priorytetem, a dopiero potem interes gminy – znów odezwał się Borys Matlak. Antoni Byrdy: – Przychodzi mi bronić tej idei, choć, tak jak państwo, mam mnóstwo obaw. Wiem jedno: nie chciałbym zostać na drodze z Bielska-Białej do Szczyrku z byle jakim transportem i byle jakim sprzętem – przestrzegał tym razem burmistrz.

Do dyskusji włączył się Wojciech Bydliński, poprzedni włodarz Szczyrku, obecnie szef zarządu osiedla numer 2. – Zadaniem własnym gminy jest zabezpieczenie transportu publicznego na swoim terenie. Albo będzie robił to przewoźnik, nad którym mamy kontrolę, albo taki, nad którym kontroli nie ma. Przystępując do związku mamy wpływ na koszty, na ceny biletów, mamy możliwość zweryfikowania opłat, które się pojawią. Jeżeli będzie to robił prywatny przewoźnik trzeba się liczyć z tym, że pewnym momencie przyjdzie i powie: „Słuchajcie, albo mi dopłacicie tyle i tyle, albo z dniem takim takim zwijam się.” I koniec. Wtedy możemy obudzić się z ręką nie w tym miejscu co powinniśmy – przekonywał. – Czy jako miejscowość, która wchodzi w fazę hiperrozwoju, stać nas na ryzyko, aby zawierzyć przewoźnikowi komercyjnemu? Uważam, że ryzyko takie jest zbyt wielkie – wtórował mu przewodniczący Matlak. Radny Jerzy Kwapisz wydawał się nie mieć wątpliwości. – PKS-u nie wolno likwidować. Z tego co widzę, dużo ludzi nim jeździ. Nie możemy stawiać na prywatnego przewoźnika, bo ten może w każdej chwili podziękować i zostaniemy z niczym. Dyskusję podsumował radny Jakub Walczak mówiąc: – I tak największym zwycięzcą będzie starosta i starostwo. My dopiero przekonamy się czy przy okazji tego zwycięstwa też coś zyskamy czy tylko będziemy patrzeć na nie z boku. Ostatecznie uchwała przeszła dwunastoma głosami za. Dwa były przeciw, jeden wstrzymujący. Głosy rozłożyły się tak samo przy przyjmowaniu statutu.

google_news