Sytuacja jest wręcz dramatyczna. Liczba urodzeń na Śląsku Cieszyńskim spada coraz szybciej, dosłownie wręcz pikuje. A to oznacza jedno – spore kłopoty, nie tylko na placach zabaw. Nad sytuacją demograficzną pochylili się m.in. radni powiatu cieszyńskiego, przed którymi stanęło widmo zamykania szkół ponadpodstawowych. Jak bardzo jest źle?
O sprawie dzietności i ogromnego niżu demograficznego mówi się od dawna. Potwierdzają to dane. GUS przyznał, że sytuacja demograficzna w Polsce jest najgorsza w historii. Nie ma co ukrywać, że już od 2013 roku jest obserwowany ubytek naturalny wynikający z niskiej liczby urodzeń. A sytuacja z każdym rokiem wygląda coraz gorzej. W pierwszym półroczu 2024 zarejestrowano w kraju 126 tys. noworodków, a to jest o 13,4 tys. mniej niż rok temu. Współczynnik urodzeń zmniejszył się aż o 0,7 punktu promilowego, co w konsekwencji oznacza jedno – przyrost naturalny jest wciąż ujemny. Dla porównania w 1980 roku na świat przyszło 695,8 tys. dzieci! To sześć razy więcej niż w roku ubiegłym. I jeszcze jedna ciekawostka – ze statystycznego punktu widzenia, na każde 10 tys. ludności kraju ubyło nam już 41 osób.
W 2023 roku dzietność w Polsce wyniosła 1,158. Dotychczasowy niechlubny rekord dzietności pochodził z 2002 roku, kiedy wskutek dużego bezrobocia, problemów gospodarczych i zmian kulturowych dzietność wyniosła 1,22. Do zeszłego roku był to najniższy odczyt w historii kraju.
Co oznacza dzietność na poziomie 1,158? Jeśli chcemy, aby pokolenie obecne było tak liczne jak poprzednie, potrzebna jest dzietność na poziomie 2,10. Dlaczego? Z uwagi na fakt, że dzietność liczona jest na kobietę, a tradycyjną rodzinę tworzy duet – mężczyzna i kobieta. Innymi słowy, mając 100 par – a więc 100 kobiet i 100 mężczyzn – przy obecnym wskaźniku będziemy mieli 116 dzieci. Zakładając, że wszystkie dożyją wieku rozrodczego, to naszych 200 osób doczeka ok. 67 wnuków. Oczywiście, nie bierzemy pod uwagę kwestii zgonów młodych. Czy to rzeczywiście tak mało? Wyobraźcie sobie, że tych 67 młodych osób będzie musiało pracować na emerytury czy koszty leczenia 200 swoich dziadków. Łatwo więc nie będzie, a to właśnie wyzwanie, przed którym właśnie stajemy.
Jak to wygląda w naszym regionie? Także niezbyt różowo! W 2023 roku w 12 gminach powiatu cieszyńskiego na świat przyszło 1 225 dzieci. Spadek jest ogromny, bo w 2010 roku (to rok, w którym urodziło się najwięcej dzieci na przestrzeni lat 2009-2023) mieliśmy 2 049 dzieci. To niemal o połowę więcej… Na tle powiatu cieszyńskiego wyróżnia się gmina Istebna, w której urodziło się aż 134 dzieci. To stawia ją na podium dzietności w powiecie cieszyńskim (w Cieszynie urodziło się 217 dzieci, w Skoczowie – 187, w Istebnej – 134). Jedno jest pewne – samorządy wkrótce staną przed nie lada problemem, kiedy będą musiały decydować, czy utrzymanie szkół podstawowych to nie „wyrwa” w budżecie. Dla przykładu – w gminie Dębowiec funkcjonują obecnie cztery szkoły podstawowe – w Simoradzu, Iskrzyczynie, Dębowcu i Ogrodzonej (Simoradz, Iskrzyczyn i Ogrodzona jako filie macierzystej placówki – Szkoły Podstawowej im. Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej w Dębowcu). Tylko czy cztery placówki mają szansę utrzymać się finansowo, skoro liczba dzieci w całej gminie spadnie poniżej 50? W praktyce oznacza to także spore kłopoty, jakie czekają m.in. szkoły ponadpodstawowe. W latach 2035-2038 spadnie bowiem drastycznie liczba uczniów na Śląsku Cieszyńskim.
– Obecna sytuacja demograficzna jest jednym z najtrudniejszych problemów. Przez najbliższych 10 lat nie są przewidywane żadne zmiany w sieci szkół prowadzonych przez Powiat Cieszyński. Liczba uczniów będzie się utrzymywać na podobnym, zbliżonym poziomie. Należy jednak przygotować się na to, że w perspektywie 10-20 lat będzie trzeba podjąć zdecydowane działania w kierunku racjonalizacji sieci szkół, co wynikać będzie bezpośrednio ze zmniejszającej się liczby dzieci – czytamy w informacji dotyczącej dostosowania sieci publicznej do zmian demograficznych przygotowanych dla radnych powiatu cieszyńskiego. Czy sytuacja demograficzna się zmieni? Trudno powiedzieć, ale dane za ten rok również nie napawają optymizmem…