Za nami trzecia edycja jednego z najoryginalniejszych w Polsce festiwali. Tym razem uczestnicy Ethno Jazz Beskidy wędrowali w rejonie Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim.
– Zaprosiliśmy Grupę Muzycznych Wędrowców w realną i symboliczną podróż oczyszczającą z chaosu dźwiękowego, jaki otacza człowieka na co dzień i przygotowującą do świadomego słuchanie przyrody i muzyki – mówi Jerzy Batycki o imprezie, która odbyła się w ubiegły weekend.
Ethno Jazz Beskidy to siostrzana impreza Bielskiej Zadymki Jazzowej. I wydarzenie, które łączy górskie wędrówki z uczestnictwem w koncertach powstających na styku tradycji górali beskidzkich, etnicznych brzmień świata i jazzu. Bilety na ten wyjątkowy festiwal rozeszły się w okamgnieniu.
Uczestnicy potwierdzają, że odbyli podróż nie tylko po Beskidach, do różnych muzycznych światów, ale i w głąb siebie. W dużej mierze było to metafizyczne przeżycie, czemu sprzyjała atmosfera wyciszenia, poszukiwań i nieszablonowa muzyka.
Pierwszy dzień rozpoczęła „kąpiel w gongach”, przygotowująca na spotkanie z japońską wirtuoz wibrafonu Taiki Saito. Następny dzień otworzył koncert „Świtanie” w wykonaniu górali beskidzkich i muzyków jazzowych (Piotr Damasiewicz Into the Roots). Wystąpili też znakomici Vołosi, a ponadto zorganizowano plenerowy koncert „Dźwiękowe kaskady”, warsztaty i spotkania z muzyką improwizowaną.
Zdjęcia:
Karolina Glanowska
Krzysztof Grabowski
Ethno Jazz Beskidy