Wydarzenia Bielsko-Biała

W centrum Bielska-Białej mają dość lokatorów izby

Czy w niedługiej perspektywie izba wytrzeźwień zostanie przeniesiona na obrzeża Bielska-Białej? Chcą tego mieszkańcy centrum miasta.

Podczas posiedzenia Rady Osiedla Bielsko Śródmieście, padł jasny postulat – izba wytrzeźwień, od kilku lat prowadzona jako Ośrodek Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym (OPPA) i funkcjonująca przy ul. Karola Miarki, powinna zostać przeniesiona. Bielszczanie mieszkający w sąsiedztwie placówki nie kryją irytacji. Skarżą się nie tylko na nocne syreny służb, ale przede wszystkim na to, co dzieje się później – osoby opuszczające placówkę koczują w centrum, zaczepiają przechodniów i żebrzą o pieniądze.

Reakcja władz na te skargi jest obiecująca. W trakcie spotkania wiceprezydent Adam Ruśniak zadeklarował, że trwają już czynności zmierzające do przeniesienia instytucji poza centrum.

– Trwają prace, by przenieść izbę na obrzeża miasta. Pracujemy nad tematem, ale nie chcę deklarować terminów – mówi redakcji zastępca prezydenta miasta.

Miasto ma podpisane umowy z 66 ościennymi gminami. Gminy te przekazują dotacje celowe, a w zamian Bielsko-Biała przejmuje ich problem z osobami nietrzeźwymi. Statystyka doprowadzeń za trzy kwartały ubiegłego roku poraża dysproporcją. Na izbę trafiło w tym czasie ponad 5500 nietrzeźwych osób. Zdecydowana większość – ponad dwie trzecie – to mieszkańcy ościennych gmin. Są przywożeni na bielską izbę z takich miejscowości jak Oświęcim czy Sucha Beskidzka. Tylko w zeszłym roku ościenne samorządy wpłaciły do kasy Bielska-Białej blisko 1,7 mln zł dotacji na utrzymanie placówki. Pojawia się jednak pytanie, czy kwota ta rekompensuje mieszkańcom centrum miasta utratę poczucia bezpieczeństwa.

Obecna deklaracja o przenosinach izby wpisuje się w szerszą debatę o bezdomności, która toczyła się jesienią podczas sesji w Ratuszu. Wówczas radna Aleksandra Woźniak z PiS apelowała do władz miasta o utworzenie ogrzewalni, wskazując na dramatyczną sytuację osób koczujących na klatkach schodowych.

Jednak według wiceprezydenta Ruśniaka tworzenie „warunków cieplarnianych”, takich jak ogrzewalnia czy wydawanie posiłków za Ratuszem, tylko przyciąga osoby spoza miasta.

– Jak kogoś zwozimy z Oświęcimia, to on tu zostaje. Jemu jest obojętne, czy będzie koczował na klatce tutaj, czy w Oświęcimiu – argumentował wiceprezydent podczas niedawnej sesji Rady Miejskiej.

Deklarował jednocześnie, że samorząd woli inwestować w programy systemowe. W ostatnim czasie noclegownię przy ul. Stefanki w Bielsku-Białej przekazano organizacji pozarządowej. Od kilku lat, w ramach współpracy z gminą Kozy, działa Spółdzielnia Socjalna „Synergia”, która oferuje pracę osobom bezdomnym i z problemami z prawem. Ma to realnie wyciągać ludzi z kryzysu. Z tego względu jesienią definitywnie odrzucono pomysł utworzenia na terenie miasta ogrzewalni.

Przeniesienie izby wytrzeźwień na obrzeża Bielska-Białej wydaje się być ważnym, choć spóźnionym krokiem.

Bartłomiej Kawalec

google_news
Kronika Beskidzka prasa