Wydarzenia Bielsko-Biała Cieszyn

W labiryncie podziemnych sal i korytarzy

Jaskinia Salmopolska, ukryta na stoku Malinowa w sercu Beskidu Śląskiego, jest jedną z najbardziej fascynujących jaskiń w Polsce. Jej wnętrze skrywa labirynt korytarzy i sal, którym nadano intrygujące nazwy.

Odkryta została przypadkiem, podczas budowy drogi. Z Przełęczy Salmopolskiej, zaledwie 250 metrów od najwyższego punktu, idąc w kierunku Wisły, można dotrzeć do jej łatwego do zlokalizowania wejścia. Otwór jaskini jest jednak dyskretny — to wąskie, prostokątne pęknięcie w skale, położone blisko drogi, w szerokim, zarośniętym obniżeniu, które po silnych opadach zamienia się w okresowe jeziorko.

Otwór, nieprzyjemny i sprawiający problemy osobom o większych gabarytach, sprowadza pionowo do korytarza wstępnego. Już w tym miejscu, w starej części jaskini, słychać odgłosy przejeżdżających górą aut. Korytarz prowadzi na południowy wschód, do sali konia skalnego — niewielkiej, zagrodzonej sterczącym głazem. Za nią wąskie przejście otwiera drogę na rozstaje: do wyboru mamy dalsze partie środkowego piętra lub zejście do niższych.

Choć pierwsi jaskinię musieli zauważyć robotnicy pracujący przy budowie drogi, i to oni prawdopodobnie dotarli do sali konia skalnego, oficjalnie Jaskinia Salmopolska została odnaleziona i wyeksplorowana w głównych partiach w 1969 r. przez Jana Choińskiego i Zbigniewa Ładygina ze Speleoklubu Bielsko-Biała.

Prawdziwy renesans eksploracji nastąpił w XXI wieku. W latach 2003–2004 zespół Dzikiej Grupy Malinka odkrył fragmenty dolnego piętra oraz nowe partie. Kolejny przełom nastąpił w 2012 r., kiedy kolejni speleolodzy przekopali trudne zaciski, otwierając drogę do sali nietoperzowej oraz udrażniając ciasne przejście do partii wschodnich. Ostatnie duże odkrycia miały miejsce w latach 2014–2015, kiedy członkowie Speleoklubu Bielsko-Biała dotarli do najgłębszych i największych dotychczas partii, nazywanych galerią postrzodkową i salą Tosi — nazwanej prawdopodobnie na cześć jednej z eksploratorek.

Z rozstajów można dotrzeć do sali środkowego piętra. Stąd wiedzie jedna z głównych dróg do góry, do sali nietoperzowej, nazwanej tak ze względu na zimujące tu podkowce małe. Można stąd wejść do partii wschodnich — tutaj, nad wąską pochyłą szczeliną, znajduje się najwyższy punkt jaskini. Strop jest tu gliniasty, z wiszącymi korzeniami drzew.

Kolejny wariant ze środkowego piętra to wspinaczka przez kominek do sali górnej. Stąd, przez salę z trawersem, można ciasnym przejściem zejść z powrotem na piętro środkowe. Od rozstajów zejście przez podługowatą studnię o głębokości ok. 2,5 m prowadzi na niższe piętro, do komory piaskowej. To kluczowe miejsce, gdzie już w 1969 r. odkrywcy zauważyli ślady okresowego stagnowania wody.

W komorze piaskowej i wysokiej sali znajdują się namuliska piaszczyste nanoszone przez okresowy ciek, o niespotykanej intensywności w beskidzkich jaskiniach. Z komorą wiążą się odkrycie z 2003 r. — szeroka i niska sala ma drugi, mały otwór na powierzchnię. Ze środkowego piętra na południowy wschód prowadzi kruchy korytarz łupkowy. Przez trójkątną studnię można dotrzeć do dolnej sali, gdzie także okresowo płynie woda.

Zejście z rozszerzenia w przeciwnym kierunku prowadzi na balkon wysokiej sali uznanej za najładniejszą w jaskini. Ma kształt prostokąta, lity strop i ściany, a jej wysokość to nawet ponad 7 m. Występuje tu okresowe jeziorko. W końcowej części sali, po przejściu bardzo ciasnego przesmyku, dostajemy się do stromo opadającej sali końcowej, gdzie podziemny ciek znika w studni końcowej.

Prawdziwa rewolucja nastąpiła w 2014 r., kiedy przekopując okienko w studzience nad studnią końcową, otwarto drogę do nowych partii. Zejście, obecnie ułatwione stalowymi stopniami, prowadzi do obszernej sali Tosi.

Dnem sali przepływa niewielka struga wody. Stąd wspinaczka na niebezpieczny próg o wysokości 5,2 m prowadzi do sali chińskiej. Znajduje się ona bezpośrednio pod drogą, około 7 m pod jezdnią. Jej strop i ściany są lite, a w okolicy wejścia widoczne są rdzawo-czerwone nacieki.

Wariant z sali Tosi prowadzi do partii równoległych, zaczynając od wodnej sali z dużymi blokami skalnymi. Dalej, po stromej pochylni, docieramy do wielkiego kanionu — głębokiej na 4,4 m szczeliny, której dnem płynie woda. W południowej części sali Tosi leży strzelista szczelina — wysoka, wąska i z okresowym jeziorkiem. Przejście przez ucho igielne i dalej do sali z polami ryżowymi, która nazwę zawdzięcza drobnym naciekom, to droga do sali z mostem, nazwanej od dużego zaklinowanego kamienia. Stąd główne ciągi prowadzą do najgłębszych rejonów.

Jednym z nich jest dotarcie do galerii postrzodkowej — największej sali w jaskini, wysokiej na 5,6 m, długiej na 13 m i szerokiej do 2,1 m. Jej dnem przepływa niewielka struga, tworząc jeziorko, a w jej południowo-wschodniej części, po pokonaniu zacisku, jest najgłębsze miejsce — 28,0 m.

Ostatnie wielkie partie jaskini — zachodnie — osiągalne są ze studni rozdzielnia. Prowadzą do galerii zachodniej — galerii z mostem — wysokiej na ponad 5 m. Ciągi te prowadzą dalej przez trudne zaciski, których nazwy budzą postrach — łamacz barku czy zacisk z brzytwą. Po ich pokonaniu dotrzeć można do ostatniej galerii i ostatniej sali, której najniższy punkt sięga -24 m. Najbardziej wysunięty na południe punkt jaskini to sala łupkowa w partiach postrzodkowych, której rozciągłość horyzontalna przekracza 100 m.

Jaskinia Salmopolska jest jaskinią osuwiskową, powstałą w piaskowcach warstw godulskich górnych, z których zbudowany jest Beskid Mały i częściowo Śląski. To, co ją wyróżnia na tle innych jaskiń fliszowych, to wspomniane już namuliska piaszczyste oraz intensywność okresowych cieków. Występują tu także stalaktyty, stalagmity, draperie i pola ryżowe o białym lub brunatnym zabarwieniu, co jest ewenementem w tego typu jaskiniach. Wilgoć, okresowe jeziorka, widoczne korzenie drzew i zjawiska termiczne sprawiają, że jaskinia jest jedną z najtrudniejszych technicznie w regionie i nie jest polecana osobom bez doświadczenia.

Niedawno pisaliśmy o akcji ratunkowej w jaskini. 8 listopada do ratowników GOPR w Szczyrku dotarła wiadomość, że jeden z uczestników wejścia do jaskini zakleszczył się w szczelinie. Próby samodzielnego wydostania się z pułapki z pomocą towarzyszy wycieczki doprowadziły do utraty sił i dalszego osunięcia się w głąb szczeliny, co spowodowało całkowite unieruchomienie grotołaza. W akcji ratowniczej wzięło udział aż 23 ratowników, z czego 15 działało bezpośrednio w jaskini. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

google_news
Kronika Beskidzka prasa