Do Ośrodka Rehabilitacji „Mysikrólik” Na Pomoc Dzikim Zwierzętom trafiło niedawno osłabione maleństwo wydry. Obecnie zwierzak dochodzi do sił, a jego opiekunowie robią wszystko, by mógł wrócić na wolność.
Mała wyderka trafiła do Mysikrólika w pierwszy dzień kalendarzowej zimy, 22 grudnia. – Przy stałej i obfitej bazie pokarmowej wydry potrafią rozmnażać się poza okresem wiosennym – podkreślają Agnieszka i Sławomir Łyczkowie z Ośrodka. – Maleństwo zostało zauważone w Czańcu nieopodal stawów hodowlanych. Młoda wydra głośno popiskiwała przez kilka godzin, więc możliwe, że jej matka zginęła. Wydry żywią się rybami, a hodowcy za nimi nie przepadają i być może ktoś postanowił wyrządzić krzywdę matce maleństwa, która przecież słyszałaby długie nawoływanie swojego dziecka. Zaniepokojeni mieszkańcy zdecydowali się więc szukać dla niego pomocy.
Wyderka miała niespełna dwa miesiące, była osłabiona i lekko odwodniona. – Na szczęście mieliśmy jeszcze odpowiednie, dość tłuste mleko, które po kilku dniach picia wyraźnie dodało jej mocy. Do smaku ryby musiała się trochę przekonać – dodają Agnieszka i Sławomir Łyczkowie. Podkreślają, że odchowanie tak inteligentnego małego drapieżnika jest trudne i odpowiedzialne, ponieważ zwierzę nie powinno się oswoić, aby móc wrócić na wolność. Wystarczy natomiast chwila nieuwagi, aby to się nie udało. – Trzymajcie kciuki za dalsze losy małej wyderki – zachęcają.




