W sobotnią noc w ogniu stanął dach wieżowca przy ul. Podgórze w Bielsku-Białej. Nikt nie ucierpiał i nie było konieczności ewakuacji mieszkańców.
Służby zaalarmowano o godz. 22.11. Palił się dach dziesięciopiętrowego bloku. – Wpłynęło kilka zgłoszeń tego pożaru. Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i podaniu dwóch prądów gaśniczych: jednego z drabiny mechanicznej na dach wieżowca i drugiego, linią gaśniczą z nawodnionego pionu. Nie było konieczności ewakuacji mieszkańców wieżowca, nikt nie potrzebował pomocy medycznej. Klatka schodowa nie była zadymiona – powiedział nam st. kpt. Paweł Nycz z JRG1 w Bielsku-Białej. – Na dachu wieżowca jest kładka – przejście pomiędzy klatkami schodowymi. Całość sprawdziliśmy kamerą termowizyjną. Nadpalone elementy konstrukcji rozebraliśmy – dodał nasz rozmówca
Strażacy sprawdzili także mieszkania na wysokich kondygnacjach wieżowca pod kątem stężenia tlenku węgla – zagrożenia nie stwierdzono. Wskutek pożaru spłonęła część podestu i ocieplenia na dachu bloku.
– Widzieliśmy z mieszkania łunę ognia, ale nie wiedzieliśmy, co się pali. Poszedłem na ostatnie piętro bloku. Klapa dymowa była zamknięta, ale okazało się, że drzwi przeciwpożarowe też są zamknięte. To solidne drzwi i zawsze były otwarte. Można przejść dachem pomiędzy klatkami schodowymi. W tym przypadku, na szczęście, w naszej klatce schodowej nie było dymu, ale jakby trzeba było skorzystać z takiej drogi ewakuacji, to się nie da, bo drzwi zamknięte. Dlaczego? – zastanawiał się pan Krzysztof, lokator wieżowca.
W akcji uczestniczyły trzy zastępy straży pożarnej z JRG1, wojskowa straż pożarna, zespół ratownictwa medycznego i patrol z I Komisariatu Policji.
Przyczynę pożaru ustala policja. Na miejsce zdarzenia zostanie skierowana grupa dochodzeniowo-śledcza policji.





