Wydarzenia Cieszyn

Wieloletni impas przy ul. Kluckiego w Cieszynie jeszcze potrwa. Schody, które prowadzą donikąd

Fot. Witold Kożdoń

W śródmieściu Cieszyna, zaledwie kilkaset metrów od rynku, znajduje się miejsce, które mogłoby być jedną z najbardziej charakterystycznych przestrzeni miasta. Schody przy ulicy Ludwika Kluckiego – łączące dolną część miasta z okolicami Placu Teatralnego – od lat są jednak symbolem niewykorzystanego potencjału i inwestycyjnego impasu. Dziś zamiast przyciągać turystów, straszą zniszczoną konstrukcją i barierkami odgradzającymi fragment przejścia.

Betonowe schody powstały na początku XX wieku. Już ich budowie towarzyszyła dramatyczna historia. Według lokalnych przekazów jeden z robotników wpadł podczas prac do głębokiego lochu, doznając licznych złamań. Od ponad stu lat schody stanowią jednak ważny element miejskiej infrastruktury, będąc wygodnym skrótem pomiędzy ulicami Michejdy i Menniczą. Niestety w ostatnich dziesięcioleciach zaczęły popadać w coraz większą ruinę. W efekcie ich stan techniczny określany jest przez mieszkańców i niektórych radnych jako „agonalny”, a newralgiczna część przejścia pozostaje wyłączona z użytkowania ze względów bezpieczeństwa. To szczególnie dotkliwe dla mieszkańców, ponieważ schody są jednym z naturalnych ciągów pieszych w centrum Cieszyna.

Co ciekawe, cieszyńskie schody nie zawsze były symbolem zaniedbania. Przed dekadą stały się za to sceną ciekawych inicjatyw artystycznych. W 2016 i 2017 r. studenci odnowili ich fragment, malując podstopnie i umieszczając na nich cytaty Antoniego Kluckiego. Akcja nadała miejscu nowy charakter i pokazała, że ta przestrzeń ma ogromny potencjał estetyczny i społeczny. Nic dziwnego, że kolorowe schody szybko stały się fotograficzną ciekawostką.

To właśnie wtedy zaczęto głośniej mówić o tym, że mogłyby stać się jedną z atrakcji miasta – nawet na miarę słynnych Schodów Hiszpańskich w Rzymie. Do tego jednak potrzebna byłaby kompleksowa rewitalizacja.

Pomysły były – realizacji brak

Ulica Kluckiego została objęta Gminnym Programem Rewitalizacji, a architekci przygotowywali koncepcje odnowienia tej przestrzeni. Wśród projektów pojawiało się m.in. przekształcenie schodów w miejsce wydarzeń kulturalnych – przestrzeń wystawową lub widownię kina plenerowego. Póki co, dawne pomysły pozostają jedynie na papierze, za to na początku 2026 r. temat schodów ponownie wrócił na forum publiczne. Radna Joanna Buzek złożyła interpelację, w której zapytała m.in. o harmonogram inwestycji, etap wyboru projektanta oraz termin przywrócenia deptaka do użytkowania. Jak podkreślała, sprawa od lat budzi emocje mieszkańców, a obecne zamknięcie schodów tylko potęguje niepewność co do dalszych losów inwestycji.

„Celem interpelacji jest uzyskanie klarownej informacji, którą będzie można przekazać mieszkańcom tak, aby zapewnić transparentność procesu inwestycyjnego oraz odbudować zaufanie do harmonogramu realizacji tego zadania” – wyjaśniła radna.

Pieniędzy nie ma i nie będzie?

Odpowiedź władz miasta pokazuje jednak, że droga do remontu wciąż jest daleka. Jak wynika z pisma zastępcy burmistrza Cieszyna Przemysława Majora, procedura wyboru projektanta dokumentacji jeszcze się nie rozpoczęła. Ma zaś ruszyć dopiero po zakończeniu analizy materiałów przekazanych przez Miejski Zarząd Dróg.

„Obecnie nie można jednoznacznie wskazać terminu podpisania umowy” – stwierdza krótko Przemysław Major.

W budżecie miasta na 2026 rok zabezpieczono wprawdzie 150 tys. zł, ale wyłącznie na przygotowanie dokumentacji projektowej. Natomiast realizacja robót budowlanych zostanie zaplanowana dopiero po przygotowaniu inwestycji i przyjęciu jej kosztorysu. Realny termin remontu zapewne przesunie się więc jeszcze o kilka lat. A dlaczego to tak długo trwa?

Miasto wskazuje dwa główne powody wieloletnich opóźnień. Brak wystarczających środków w budżecie oraz niepełną inwentaryzację sieci podziemnych w tym rejonie. To typowe problemy przy inwestycjach w historycznej tkance miejskiej. W praktyce oznaczają jednak, że jedna z najbardziej charakterystycznych przestrzeni Cieszyna od lat pozostaje w zawieszeniu – między pomysłem a realizacją.

Fot. Witold Kożdoń

google_news
Kronika Beskidzka prasa