Wydarzenia Cieszyn

Kiedy porządkujemy ogród, ktoś traci dom. Wiosna oczami zwierząt

Wyobraź sobie, że wracasz do domu, a ktoś właśnie zniszczył twoje schronienie. Dla wielu zwierząt wiosenne porządki ludzi wyglądają dokładnie tak. Chociaż to zima – niejako z przyrodniczego urzędu – jest najtrudniejszą porą roku dla dzikich zwierząt, to właśnie wiosną zaczyna się ingerencja człowieka, która nie ułatwia im życia, niejednokrotnie decydując o ich przetrwaniu.

Wiosenne prace ogrodowe czy ludzka aktywność plenerowa stanowią spore wyzwanie dla przyrody. – Niektóre zwierzęta, na przykład jeże, mogą być jeszcze niewybudzone po zimie, kiedy ich nora zostanie zniszczona przez grabie czy widły. A te wybudzone są osłabione i usilnie zaczynają poszukiwać pożywienia, które często jest wygrabiane wraz pozostałymi po zimie liśćmi. Podobnie jest z ptakami, które bardzo wcześnie, bo nawet w lutym, zaczynają budować swoje gniazda. Nim zaczniemy wyrównywać żywopłot czy przycinać krzewy, upewnijmy się, czy aby na pewno nie ma w nich ptasiego domu. Gdy je zauważymy, musimy odstąpić od zaplanowanych czynności, pamiętając, że nie bez powodu wyznaczono okres ochronny ptaków od 1 marca do 15 października. Tak naprawdę jednak, w dobie zmian klimatycznych, gdy ptaki mogą zakładać gniazda także przed tym okresem, sprawdzanie terenu powinno być normą – podkreśla Michał Szymaniak z Ustronia, pasjonat przyrody, inicjator różnorodnych akcji edukacyjnych w regionie.

W gniazdach wkrótce składane będą jaja i pojawią się młode ptaki, którymi z pewnością bardzo zainteresowane będą koty. – Pilnujmy w tym okresie naszych kotów. Kot domowy nie jest naturalnym drapieżnikiem czy częścią ekosystemu. I o ile nie powinniśmy ingerować w naturalne życie zwierząt, to nie powinniśmy naszym podopiecznym pozwalać polować na ptaki. Niestety właśnie z powodu pazurów domowych kotów ptaków ginie najwięcej. Pamiętajmy, że podloty nim zaczną latać, przez pewien czas chowają się w zaroślach czy wyższej trawie, będąc przy tym totalnie bezbronnymi – dodaje Michał Szymaniak.

Wiosna to także czas, kiedy wielu właścicieli domów gromadzi deszczówkę. Trzeba koniecznie pamiętać, że otwarty zbiornik, beczka, wiadro itp., stanowią śmiertelną pułapkę dla drobnych zwierząt, szczególnie ptaków. W poszukiwaniu wody często bowiem wpadają one do środka, co zwykle kończy się utonięciem. Dlatego warto zabezpieczyć tego typu zbiorniki na przykład siatką. Podobne zagrożenie stanowią inne zbiorniki wodne: oczka czy baseny ogrodowe, a także parkowe fontanny. Zadbajmy o to, żeby zawsze posiadały bezpieczne wyjścia dla zwierząt.

Wiosna to także czas intensywnych prac budowlanych. W wielu miejscach powstają nowe domy, a wraz z nimi pojawiają się wykopy pod fundamenty. To kolejna pułapka dla dzikich zwierząt. Do głębokiej dziury łatwo może wpaść jeż, żaba czy drobny gryzoń. Warto o tym pamiętać i – jeśli wykop pozostaje na noc otwarty – wstawić do niego deskę lub kawałek drewnianej belki. Dla zwierzęcia taka prowizoryczna „drabina” może być jedyną szansą na wydostanie się z pułapki.

Wiosenne porządki oznaczają również wystawianie przed domy odpadów wielkogabarytowych. Stare meble czy materace często przez kilka dni czekają na wywóz. Dla wielu zwierząt takie miejsca stają się schronieniem. – Zdarza się, że wśród takich przedmiotów chowają się jeże. Zanim wyrzucimy coś na śmietnik albo przeniesiemy stertę rzeczy, warto sprawdzić, czy nie ukryło się tam jakieś zwierzę – zwraca uwagę Michał Szymaniak.

Eksperci przypominają również o prostych rozwiązaniach, które mogą znacząco ułatwić życie dzikim mieszkańcom naszych ogrodów. Jednym z nich jest pozostawienie w ogrodzeniu niewielkiego otworu, około 12 na 12 centymetrów. – Jeże, żeby znaleźć pożywienie, często muszą w ciągu jednej nocy przejść przez wiele posesji. Taki niewielki otwór w płocie może uratować im życie – podkreśla przyrodnik z Ustronia.

Właściciele ogrodów powinni też ostrożnie podchodzić do walki z kretami. Choć ich kopce bywają dla wielu osób uciążliwe, to same zwierzęta pełnią w ekosystemie ważną rolę. Spulchniają i napowietrzają glebę, a przy okazji ograniczają liczebność wielu owadów. – Zamiast stosować trutki czy inne radykalne metody, warto pamiętać, że kret jest sprzymierzeńcem ogrodu – zaznacza Michał Szymaniak.

Fot. mat. pras.

Wiosną szczególną ostrożność powinni zachować również kierowcy. W okresie lęgowym ptaki są często zdezorientowane, a niektóre gatunki, jak kosy, przelatują bardzo nisko nad ziemią. Na drogach coraz częściej pojawiają się także jeże. Zwolnienie i większa czujność mogą uratować życie wielu zwierzętom.
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla przyrody pozostaje wciąż wypalanie traw. Choć od lat wiadomo, że to szkodliwa praktyka, każdego roku dochodzi do setek pożarów. – Wypalanie traw to śmierć dla ogromnej liczby zwierząt: owadów, ptaków, płazów i drobnych ssaków, które mają w trawie swoje nory lub gniazda – przypomina Michał Szymaniak. Dym zawiera toksyczne substancje, a do atmosfery trafiają duże ilości gazów cieplarnianych. Ogień niszczy również mikroorganizmy odpowiedzialne za rozkład materii organicznej, przez co gleba staje się wyjałowiona i gorzej zatrzymuje wodę.

Szczególnie groźne są pożary torfowisk. Mogą one tlić się przez wiele miesięcy i sięgać nawet kilka metrów w głąb gleby. Regeneracja takiego ekosystemu trwa często setki lat, a nawet zwykła łąka potrzebuje kilku sezonów, by się po takim pożarze odrodzić. Warto pamiętać, że wypalanie traw jest nie tylko szkodliwe, ale także nielegalne – kary mogą sięgać nawet 30 tysięcy złotych.

Wraz z cieplejszą pogodą wracają też pikniki i grillowanie. Warto jednak zachować czujność. Sterta gałęzi przygotowana wcześniej na ognisko może w międzyczasie stać się schronieniem dla jeża czy innego drobnego zwierzęcia. Dlatego zanim rozpalimy ogień, powinniśmy dokładnie sprawdzić miejsce.

Coraz więcej przyrodników zachęca również do tego, by w ogrodach zostawiać choć niewielkie fragmenty bardziej dzikiej przestrzeni. – Nie musimy mieć wszystkiego idealnie przystrzyżonego. Kawałek wyższej trawy czy dzikich roślin to schronienie dla owadów, ptaków, a czasem także dla jeża – mówi Michał Szymaniak. Warto też wystawić płytkie poidło z czystą wodą, pamiętając przy tym o jednej zasadzie: jeżom nigdy nie podajemy mleka, które może być dla nich śmiertelne.

Wiosną wielu ludzi znajduje na trawnikach małe, nieporadne ptaki. W większości przypadków są to podloty – młode, które opuściły już gniazdo, ale przez kilka dni uczą się latać i chowają się w trawie lub krzewach. – Najgorsze, co możemy zrobić, to zabrać takiego ptaka do domu. Rodzice zwykle są w pobliżu i przynoszą mu pokarm. Wystarczy obserwować z dystansu – wyjaśnia przyrodnik. W razie wątpliwości zawsze można skontaktować się z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt.

Choć wiele gatunków żyje dziś bardzo blisko ludzi, nie wolno zapominać, że są to dzikie zwierzęta. Nie należy ich płoszyć ani traktować jak atrakcji czy zabawki. One także odczuwają stres i potrzebują poczucia bezpieczeństwa.

Coraz większe problemy mają również nietoperze – zwierzęta objęte ścisłą ochroną. Ich populacja w wielu miejscach wyraźnie spada. Jedną z przyczyn jest termomodernizacja budynków, podczas której znikają szczeliny i przestrzenie będące dla nich schronieniem. Kolejnym problemem jest wycinanie starych drzew z dziuplami oraz stosowanie chemii ogrodowej, która ogranicza liczbę owadów – podstawowego pożywienia tych ssaków. Do tego dochodzi rosnące zanieczyszczenie światłem i hałasem.

– Chciałbym z tego miejsca zaapelować nie tylko do mieszkańców, ale także do władz samorządowych. Szanujmy nasze parki i tereny zielone. Parki są teatrem dzikiej przyrody, miejscem odpoczynku i ukojenia. To szczególnie ważne w czasach, gdy coraz więcej osób zmaga się ze stresem i stanami lękowymi. Park to nie arena sportowa, jarmark czy dyskoteka – przekonuje Michał Szymaniak.

Ustroński przyrodnik zwraca uwagę także na drobne elementy przyrody, które często lekceważymy. – Widziałem dziś, jak ktoś usuwał z ogrodu mech. Tymczasem mech ma ogromne znaczenie dla mikroklimatu. Pochłania pył i kurz, zatrzymuje wilgoć i jest domem dla wielu mikroorganizmów – mówi.

Wiosną na drogach pojawiają się również płazy wędrujące do miejsc rozrodu. Jeśli zobaczymy żabę lub ropuchę na jezdni, możemy pomóc jej bezpiecznie przejść. Warto jednak pamiętać, że płazy oddychają przez wilgotną skórę. Dlatego przed podniesieniem zwierzęcia najlepiej zwilżyć dłonie wodą i przenieść je w kierunku, w którym zmierzało.

Nie zapominajmy także o naszych czworonogach. Psy puszczone luzem w parkach czy na łąkach mogą stanowić śmiertelne zagrożenie dla młodych zajęcy, jeży czy wiewiórek. Odpowiedzialność właścicieli ma w tym okresie szczególne znaczenie.

Kolejnym problemem stają się automatyczne roboty koszące. Coraz częściej pracują one nocą – wtedy, gdy swoją aktywność rozpoczynają jeże. – Jeż w obliczu zagrożenia nie ucieka, tylko zwija się w kulkę. Niestety dla robota koszącego to żadna przeszkoda. Zwierzęta często zostają poważnie okaleczone, a nawet jeśli przeżyją, rany szybko ulegają zakażeniu – ostrzega Michał Szymaniak. W trawie mogą znajdować się także podloty ptaków czy młode zające.

Dlatego wiosną warto zwolnić tempo – nie tylko na drodze, ale i w ogrodzie. Czasem wystarczy chwila uwagi, by ocalić życie niewielkiego mieszkańca naszej okolicy.

google_news
Kronika Beskidzka prasa