Niegroźnych poparzeń ręki doznał mężczyzna, który próbował ugasić pożar garażu i wiaty za pomocą butelek z wodą na terenie posesji przy ul. Niedużej w Wilkowicach. Wysłano sześć zastępów straży pożarnej i policję. Wezwano pogotowie ratunkowe.
Zgłoszenie pożaru połowy domu wpłynęło z WCPR o godz. 16.07. Słup czarnego dymu było widać między innymi na lotnisku w Aleksandrowicach, a także z trasy S1. – Po dojeździe na miejsce okazało się, że pali się garaż przylegający do budynku mieszkalnego. Mieszkańcy domu wyszli w bezpieczne miejsce przed przyjazdem straży pożarnej. Pożar próbował gasić mężczyzna, nie udało mu się. Doznał niegroźnych poparzeń. Nasze działania polegały na podaniu dwóch prądów wody i ugaszeniu pożaru – powiedział nam mł. bryg. Paweł Krzowski z JRG1 w Bielsku-Białej.
Zespół ratownictwa medycznego udzielił pomocy mężczyźnie. Rękę opatrzono, nie było konieczności hospitalizacji. Z miejsca objętego pożarem strażacy wynieśli butlę z gazem, a także częściowo spalony kanister. Po ugaszeniu pożaru budynek został oddymiony, przewietrzony i sprawdzony pod kątem stężenia tlenku węgla, zagrożenia nie stwierdzono.
– Akurat byłem w pobliskim sklepie, jak zadzwoniła żona. Próbowałem ugasić pożar za pomocą butelek z wodą, nie udało się – relacjonował właściciel posesji. – Zamierzałem tu zrobić porządek… z czego to się zapaliło, nie mam pojęcia – dodał.
W akcji uczestniczyły trzy zastępy straży pożarnej z JRG1, dwa z OSP Wilkowice, jeden z OSP Bystra, zespół ratownictwa medycznego i patrol z Komisariatu Policji w Szczyrku.





