Wydarzenia Żywiec

W Łodygowicach protest goni protest

Widok na teren byłej garbarni w Łodygowicach. Fot. Paweł Szczotka

Ostatnie tygodnie w Łodygowicach są wyjątkowo niespokojne. Gdy gminnym władzom udaje się załagodzić jeden problem, to zaraz pojawia się następny.

Od kilku miesięcy jest głośno o planach budowy drogi pieszo-rowerowej wzdłuż ulicy Żywieckiej (droga wojewódzka nr 945) na odcinku od skrzyżowania z ul. Beskidzką (droga w kierunku Rybarzowic) do skrzyżowania z ul. Beskidzką w Zarzeczu.

CHODNIK ZE ŚCIEŻKĄ CZY BEZ?

Władze gminy przejęły zadanie od Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach, chcąc wybudować drogę pieszo-rowerową, czyli chodnik ze ścieżką rowerową. Wójt gminy Łodygowice Tadeusz Karolini tłumaczył, że pomysł pojawił się jeszcze za czasów poprzedniego wójta Andrzeja Pitery. Potem były włodarz zmienił zadanie – tylko na budowę chodnika. Wójt Tadeusz Karolini mówi, że na budowę samego chodnika gmina musiałaby wyłożyć aż 17 mln zł! Potem okazało się, że jest szansa na unijną dotację, ale pod warunkiem, że nie będzie to sam chodnik, lecz droga pieszo-rowerowa. Przy szacunkowym koszcie 25,1 mln zł, dotacja wyniosłaby 11,7 mln zł, a dodatkowo byłaby szansa na pozyskanie jeszcze 3,5 mln zł.

– Krótko mówiąc wydalibyśmy z budżetu gminy o wiele mniej na budowę drogi pieszo-rowerowej niż na sam chodnik. Stąd też zaproponowaliśmy budowę nie tylko chodnika, ale i drogi rowerowej – tłumaczył wójt.

Pomysł ciągu pieszo-rowerowego wywołał jednak protesty grupy mieszkańców ulicy Żywieckiej, którzy wskazywali, że ciąg będzie musiał być szerszy, a przez to ich ogrodzenia zostaną przesunięte. W niektórych przypadkach nawet pod sam budynek mieszkalny. Mieszkańcy domagali się więc, by budowano sam chodnik. Wicewójt Maciej Sobkowski zapewniał, że nie będzie tak źle, a przejęcie działek będzie w głąb co najwyżej do 2-3 metrów. Mieszkańcy jednak nie ustępowali, a władze gminy miały nóż na gardle, bo budowa to część projektu „Rozwój zeroemisyjnej mobilności nad Jeziorem Żywieckim i Międzybrodzkim”, w którym unijna dotacja wynosi w sumie ponad 150,3 mln zł.

Po licznych spotkaniach wypracowano inne rozwiązanie. Na odcinku od skrzyżowania z ul. Beskidzką (droga w kierunku Rybarzowic) do skrzyżowania z ul. Kalonka w Łodygowicach ma powstać jedynie chodnik. Z kolei od tego miejsca do skrzyżowania z ul. Beskidzką w Zarzeczu powstałby ciąg pieszo-rowerowy. Sam ciąg pieszo-rowerowy wybudowany miałby zostać ul. Kalonką i dalej w kierunku Szczyrku. Takie rozwiązanie zaakceptowali radni podczas ostatniej sesji, w czwartek 7 maja.

MIESZKAŃCY: NIKT NAS NIE PYTAŁ

Na obradach pojawiła się grupa mieszkańców ulicy Kalonki, która sprzeciwia się przebiegowi drogi pieszo-rowerowej obok ich posesji. Mieszkańcy mówili, że obawiają się o utratę bezpieczeństwa i swojej prywatności, a poza tym o przesunięcie ich ogrodzeń oraz wycinkę części drzew.

– Są zdecydowanie lepsze alternatywy poprowadzenia drogi rowerowej przez tereny zielone, poza zwartą zabudową. Dlaczego nikt z gminy się do nas nie pofatygował i nie porozmawiał? Nie zapytał, czy jesteśmy za? Buduje się byle co i byle gdzie, aby tylko nikt nie zarzucił, że trzeba oddać pieniądze. Ludzie was wybrali i macie im nie utrudniać życia! – mówili mieszkańcy.

Wójt Tadeusz Karolini tłumaczył, że w zdecydowanej większości ciąg ma przebiegać po gruntach gminnych i wskazywał, że droga ma tam szerokość od 5,5 do 6 metrów, a według szacunków ścieżka rowerowa będzie miała 3 metry szerokości.

– Mieszkam w pobliżu i sąsiadujemy ze sobą. Ale jesteśmy odpowiedzialni za całą gminę i nie możemy myśleć o pojedynczych mieszkańcach, lecz patrzeć, co jest dobre dla ogółu. Czasami wchodzimy w prywatne działki, bo musimy gdzieś przejść, ale robimy wszystko, by było to z jak najmniejszą szkodą dla ludzi. Szukaliśmy jak najlepszego rozwiązania, rozmawialiśmy godzinami na temat trasy rowerowej, która łączyłaby Jezioro Żywieckie z Centrum Sportu i Rekreacji Morgi w Łodygowicach i potem ze Szczyrkiem. W rejonie ulicy Żywieckiej zbliżaliśmy się do budynków i był problem. W niektórych przypadkach trzeba byłoby zabrać 60-70 procent nieruchomości, bo były one małe. Naprawdę staramy się robić wszystko i minimalizować straty na działkach. Chcemy jak najlepiej wykonać inwestycje, aby jak najlepiej służyła. Nikomu nie chcemy utrudniać i robić na złość. W przyszłości w tym rejonie mocno zwiększy się ruch rowerowy i tego nie zatrzymamy, ale możemy ten ruch ucywilizować i uporządkować – mówił wicewójt.

Mieszkańcy przypominają jednak, że początkowo też mówiono, iż przy ul. Żywieckiej nie będzie zabieranych działek, a jeśli już to minimalnie, ale potem wyszło na jaw, że w niektórych przypadkach ingerencja miała być dość znaczna.

INWESTOR SIĘ WYCOFAŁ

Za to gminne władze mają z głowy inny protest. Chodzi o stworzenie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK) na terenie byłej garbarni w Łodygowicach. Na początku marca prywatny inwestor złożył wniosek dotyczący „aktu planowania przestrzennego w przedmiocie sporządzenia zintegrowanego planu inwestycyjnego”. To szczególny tryb planistyczny, który pozwala na wprowadzenie zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Chodziło o wprowadzenie zapisów pozwalających na zabudowę produkcyjną i usługową z dopuszczeniem gospodarki odpadami. Inwestycją uzupełniającą miała być budowa urządzenia do pomiaru jakości powietrza. Informacja o tym rozniosła się w Łodygowicach lotem błyskawicy i wywołała protesty mieszkańców, którzy w krótkim czasie zebrali około 500 podpisów przeciwko planom budowy PSZOK-u. 26 marca grupa mieszkańców pojawiła się na sesji rady gminy.

– Planowany punkt znajduje się w bardzo bliskiej odległości od naszych domów. Z przepisów wynika, że bezpieczna odległość od budynków mieszkalnych wynosi minimum 1500 metrów. Tymczasem najbliższy budynek w linii prostej jest 200 metrów. Walczymy, bo na terenie naszych posesji już pojawiają się szczury, a co będzie dalej? Mieszkam 500 metrów od tego placu! Ludzie obawiają się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo. Weźcie pod uwagę dobro nas, a nie dobro jednostki! – apelował jeden z mieszkańców.

Przewodnicząca Rady Gminy Ewelina Kliś zaznaczyła, że radni nie mają jeszcze wypracowanego stanowiska, ale odbędzie się specjalna komisja, która przyjrzy się tematowi. Mieszkańcy dopytywali, czy wójt będzie robił konsultacje społeczne?

– Jeśli radni podejmą uchwałę pozytywną w sprawie wniosku przedsiębiorcy, to będą dalsze etapy i konsultacje. Natomiast jeśli odrzucą wniosek, to w tym momencie kończy się cała procedura – zapewnił wicewójt.

Radni mieli się zająć wnioskiem na sesji 7 maja, ale tematu nie podjęto.

– Jak się okazuje inwestor wycofał wniosek, który tym samym nie będzie już dalej procedowany – wyjaśnił wicewójt.

To oznacza, że tym samym tematu już nie ma.

Na koniec dodajmy, że rośnie kolejny protest w gminie Łodygowice. Tym razem w sprawie usunięcia i stabilizacji osuwiska przy drodze powiatowej w Zarzeczu, gdzie inwestorem jest Starostwo Powiatowe w Żywcu. W tym przypadku chodzi o planowane całkowicie zamknięcie drogi na odcinku Zarzecze – Tresna na kilka miesięcy. Ale to już osobny temat…

google_news
Kronika Beskidzka prasa