Wydarzenia Bielsko-Biała

Bielszczanie kibicowali. „Maja i tak jest wielką zwyciężczynią. Chapeau bas!” ZDJĘCIA

Fot. Magdalena Nycz

Choć Maja Chwalińska przegrała finał Rolanda Garrosa z Mirrą Andriejewą, dla Bielszczan i tak pozostaje wielką bohaterką. W Bielsku-Białej – mieście, w którym Maja trenuje od piętnastu lat, a od sześciu lat mieszka – mecz finałowy można było oglądać w dwóch strefach kibica – na rynku oraz na kortach przy ulicy Ceramicznej 20. My wybraliśmy się na rynek.

Na centralnym placu w mieście stanął wielki telebim, pogoda dopisała, więc o 15.00 pojawiło się tu sporo osób. Były brawa dla Mai Chwalińskiej, biało-czerwone gadżety i dużo pozytywnej energii. – Jestem fanem tenisa od ponad dwudziestu lat i kibicuję wszystkim Polakom, którzy startują w wielkich turniejach – powiedział beskidzkiej24 Adam z Goczałkowic-Zdroju. – Kibicowałem Agnieszce Radwańskiej, Idze Świątek, a teraz przyszedł czas na Maję Chwalińską. Przyjechałem tu, bo chciałem poczuć atmosferę wspólnego kibicowania. Oglądanie meczu w domu nie to nie to samo.

Uznania dla Mai Chwalińskiej nie kryła Agnieszka z Czechowic-Dziedzic, która również przyjechała na bielski rynek obejrzeć finałowy mecz. – Czy Maja wygra czy przegra, i tak jest już wielką zwyciężczynią – powiedziała nam tuż przed meczem. – Cokolwiek się zdarzy, i tak jesteśmy z niej ogromnie dumni. Tym bardziej że dziewczyna podbiła cały świat – swoją grą, a także życiową historią, pokonaniem depresji i ciężką pracą. Pokazała, że zawód sportowca nie jest wcale łatwy, że po drodze czeka wiele przeszkód. Jednak mimo tego wszystkiego Maja daje radę. Oglądanie jej meczów to dla mnie duże emocje, ciarki, a czasem i łzy wzruszenia. Podsumowując: „chapeau bas” dla Mai.

google_news
Kronika Beskidzka prasa