Maria Kubik wyjmuje z szuflady album. Na fotografiach są białe haftowane obrusy i kołnierzyki, pościele zdobione delikatnymi wzorami, ozdobne makatki i zasłonki. Każde zdjęcie dokumentuje pracę, która powstawała tygodniami, a czasem miesiącami. Mąż pani Marii, Czesław Kubik, zaprasza do niewielkiego pokoju. Na półkach są poustawiane rzeźby jego autorstwa – drewniane figurki świętych, muzykantów, diabłów i aniołów. To zaledwie mały fragment twórczości państwa Kubików. Część ich dzieł znajduje się w muzeum w Bestwinie.
W niewielkim mieszkaniu w Czechowicach-Dziedzicach nie ma miejsca na efekty kilkudziesięciu lat twórczości. Dlatego znaczna część dorobku gospodarzy trafiła do Muzeum Regionalnego im. ks. Zygmunta Bubaka w Bestwinie. To dla nich miejsce szczególne także z innego powodu. – Tam, gdzie jest dziś muzeum, zaczynałam pierwszą klasę – opowiada pani Maria.- A ja kończyłem siódmą – dopowiada pan Czesław.
Oboje uśmiechają się na to wspomnienie. Dawna szkoła podstawowa po latach stała się muzeum, a oni wrócili do niej w zupełnie nieoczekiwany sposób, jako twórcy, których prace stały się ważną częścią historii rodzinnej miejscowości. To nie tylko opowieść o dwojgu artystów ludowych, ale także historia ludzi, którzy pracowali w zakładach, wychowywali dzieci, a równocześnie potrafili ocalić od zapomnienia świat własnego dzieciństwa.
O małżeństwie artystów z Czechowic-Dziedzic pisze obszernie – w ramach cyklu „Szlakiem Beskidzkich Twórców. Tradycja, która wciąż inspiruje” – najnowsza „Kronika Beskidzka”. Tygodnik znajdziecie w punktach z prasą oraz w formie e-wydania tutaj
Maria Kubik. Fot. Starostwo Powiatowe w Bielsku-Białej





