To będzie pomnik wyższy niż figura Jezusa w Rio, a jego koszt szacowany jest nawet na 100 milionów złotych. Betonowa postać Matki Boskiej ma zostać konsekrowana w święto 15 sierpnia. Dwa tygodnie później ruszą grupowe zwolnienia w Walcowni „Dziedzice”, gdzie pracę straci ok. 150 osób.
W małej wsi Konotopie pod Toruniem dobiega końca jedna z najbardziej spektakularnych i zarazem kontrowersyjnych inwestycji prywatnych w Polsce. Z inicjatywy Grażyny i Romana Karkosików powstaje tam monumentalny pomnik Matki Boskiej Bolesnej. Inwestycja, która przyciąga uwagę nawet zagranicznych mediów, nazywających ją „faraońskim projektem”, budzi ogromne emocje nie tylko ze względu na skalę, ale również przez zbieg okoliczności z trudną sytuacją jednej ze spółek, której właścicielem jest Karkosik.
Prace budowlane przy gigantycznym projekcie ruszyły w marcu 2025 roku. W ciągu zaledwie 13 miesięcy zużyto 57 tys. ton betonu, a fundamenty posadowiono na głębokich palach. Całość ma osiągnąć 55,6 m wysokości, na co składa się ponad 40-metrowa figura Maryi oraz postument stylizowany na koronę. Ta dolna część konstrukcji ma pełnić podwójną funkcję, służąc jako taras widokowy dla pielgrzymów.
Karkosikowskie dzieło w Konotopiu przewyższy zarówno słynną statuę Chrystusa w Rio de Janeiro, jak i pomnik w Świebodzinie. Dzięki temu obiekt we wsi Konotopie stanie się najwyższym pomnikiem w Polsce.
Budowa gigantycznej figury wymagała zastosowania skomplikowanych rozwiązań inżynieryjnych. Jednym z najtrudniejszych momentów było zamontowanie dłoni posągu. Każda z nich powstawała bezpośrednio na miejscu w specjalnie przygotowanych formach i ważyła ok. 10,5 tony. Do ich podniesienia konieczne było sprowadzenie specjalistycznego dźwigu, który osadził elementy w konstrukcji głównej.
Wokół samego pomnika zaprojektowano również rozbudowaną infrastrukturę towarzyszącą – duży parking, budynek do obsługi gości, ozdobną fontannę oraz tereny zielone, które przecina szeroka aleja piesza prowadząca wprost do monumentu. Szacowany na około 100 mln zł koszt budowy ma zagwarantować, że monument przetrwa w nienaruszonym stanie nawet 300 lat! Sołtys liczącego zaledwie 120 mieszkańców Konotopia nie był zaskoczony projektem, znając głęboką wiarę Karkosika, który 15 lat temu sfinansował odbudowę XIX-wiecznego sanktuarium, do którego podróżują wierni.
Uroczysta konsekracja figury Matki Boskiej zaplanowana została w święto 15 sierpnia.
Zaledwie dwa tygodnie później ruszą masowe zwolnienia w spółce Walcownia „Dziedzice”, która poprzez Grupę Boryszew należy do imperium Karkosików. W ubiegłym roku zakład zanotował stratę ponad 15 mln zł z powodu m.in. załamania się eksportu na rynek amerykański po wprowadzeniu 50-procentowych ceł na wyroby. Firma szuka oszczędności i pierwotnie planowała zwolnienie 200 pracowników z liczącej około 460 osób załogi.
– Udało nam się zbić tę liczbę do maksymalnie 150 osób. Dodatkowo pracodawca zobowiązał się, że w toku restrukturyzacji będzie się jeszcze starał obniżyć liczbę zwalnianych osób. Ograniczenie skali zwolnień było naszym najważniejszym postulatem – mówi Paweł Sroczyński, przewodniczący „S” w Walcowni.
Pracownicy, którym brakuje nie więcej niż dwóch lat do emerytury, otrzymają dodatkowe świadczenie w maksymalnej wysokości równiej dziewięciu miesięcznych pensji. Nie udało się jednak wynegocjować dodatkowych odpraw, ze względu na trudną sytuację zakładu.
Walcownia „Dziedzice” jest spółką w skład której wchodzi zakład taśm i krążków przy ul. Kochanowskiego, a pozostałe obszary produkcji i administracja działają przy ul. Kaniowskiej w Czechowicach-Dziedzicach. Spółka jest częścią Grupy Boryszew, której właścicielem jest Roman Karkosik.
W ub. roku przychody Grupy Boryszew ze sprzedaży wyniosły ok. 4,8 mld zł, a zysk ok. 23,6 mln zł, ale sama Walcownia poniosła stratę w kwocie ponad 15 mln zł. Fabryka wytwarza pręty, kształtowniki oraz rury mosiężne. Połowa jej produkcji idzie na eksport. Z powodu wprowadzenia 50-procentowego cła przez USA o ponad połowę spadła jej sprzedaż na rynek amerykański. Równocześnie nie wzrósł eksport do Niemiec, gdzie trafia 1⁄4 jej wyrobów. Sytuacje pogarsza mocno drożejąca miedź przez co rosną koszty produkcji.
BARTŁOMIEJ KAWALEC




