Wydarzenia Bielsko-Biała Cieszyn Żywiec

Parkingowy bunt, lekarskie miliony, głodna Łękawica i dziki na celowniku | WIDEO

Czy cudzy parking pracownikom się należy, kto pomógł zrobić karierę Kacprzykowi, dlaczego mieszkańcy Łękawicy bardziej interesują się kiełbasą z grilla niż występami na scenie, czy naprawdę trzeba strzelać do dzików i czy dziecięca sprzedaż lemoniady to już działalność gospodarcza? W najnowszym odcinku „BesKitu” tematów nie brakuje, a komentarze Moniki Foltyn-Kubery i Marcina Kałuskiego momentami są równie mocne jak same historie. Zapraszamy do oglądania materiału ze studia Beskidzkiej TV!

Zaczynamy od parkingowego protestu przy dawnych zakładach Fiata. Pracownicy oburzyli się na perspektywę płacenia za parkowanie, a początkowo pojawiająca się kwota 400 zł miesięcznie wywołała spore emocje. Jak zauważają prowadzący, ostatecznie sprawa wygląda nieco inaczej – właściciel terenu zaproponował pracownikom abonament za 100 zł. Pojawia się więc pytanie, czy pretensje nie powinny być kierowane również do pracodawców, którzy mogliby zabezpieczyć miejsca dla swoich załóg. A skoro parking trzeba sprzątać, odśnieżać, monitorować i utrzymywać, to może jednak nie jest on całkiem „za darmo”.

Potem robi się znacznie bardziej politycznie. Bohaterem rozmowy jest Dawid Kacprzyk – 28-letni lekarz, którego błyskawiczna kariera i ogromne zarobki stały się przedmiotem zainteresowania prokuratury i mediów. W tle pojawiają się bielscy politycy – Agnieszka Gorgoń-Komor i Klaudiusz Komor. Czy byli jego promotorami? Oboje zdecydowanie temu zaprzeczają, choć przyznają, że pomagali młodszemu lekarzowi w kwestiach zawodowych i naukowych. W „BesKitu” pojawia się też bardziej przewrotna refleksja: może środowisku lekarskiemu można pozazdrościć solidarności i wzajemnego wsparcia, ale dobrze byłoby przy tym nie zapominać o misji zawodu.

Z medycznych milionów przenosimy się do Łękawicy, gdzie problem jest zdecydowanie bardziej przyziemny – mieszkańcy najwyraźniej wolą jeść niż oglądać występy. Dyskusję wywołały pustki na widowni amfiteatru i kolejki przy stoiskach gastronomicznych. W programie nie zabrakło więc pytania, czy Łękawica zaprasza zbyt słabe gwiazdy, czy może po prostu ma wyjątkowo dobre jedzenie.

Kolejny temat jest już naprawdę „dziki”. W Łodygowicach dopuszczono redukcyjny odstrzał dzików – do 50 sztuk do połowy 2029 roku. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się w pobliżu zabudowań, ale prowadzący zwracają uwagę, że sami mieszkańcy również przyciągają je jedzeniem, odpadami czy niezebranymi owocami. Czy rozwiązaniem zawsze musi być broń? W rozmowie pada pytanie o inne sposoby ograniczenia problemu. I bardzo konkretna przestroga: skoro już ktoś strzela, to niech przynajmniej wie, do czego strzela.

Na koniec coś, co powinno wzruszyć nawet najbardziej zatwardziałego urzędnika skarbówki – dziecięce stoiska z lemoniadą. Czy za kubkiem domowego napoju naprawdę musi czaić się paragraf? Prowadzący przypominają historię 12-latka z Bogatyni, któremu strażnicy miejscy zamiast mandatu wykupili cały zapas lemoniady. W naszym regionie podobnych stoisk również nie brakuje. I choć temat formalności prawnych istnieje, w „BesKitu” zdecydowanie wybrzmiewa inna myśl: jeśli dzieci uczą się pomysłowości, przedsiębiorczości i zarabiania na własne cele, może warto najpierw je wesprzeć, doradzić i zadbać o ich bezpieczeństwo, zamiast od razu mówić „nie wolno”. Bo jak podsumowują prowadzący: „uczmy, doradzajmy, nie strzelajmy”.

google_news
Kronika Beskidzka prasa