Wydarzenia Bielsko-Biała

Chwalińska lepsza od Świątek. Kosmiczny poziom, potem kontuzja i łzy

Fot. FB BKT Advantage Bielsko-Biała

Maja Chwalińska wygrała z Igą Świątek i awansowała do finału turnieju WTA 1000 w chińskim Wuhan. Zawodniczka BKT Advantage rozegrała świetne zawody. Jej sobotnia rywalka i wieloletnia przyjaciółka, od końcówki pierwszego seta zmagała się z kłopotami zdrowotnymi.

Mecz lepiej rozpoczęła Iga Świątek, która wrzuciła mocne tempo i starała się narzucić swoje warunki gry. Chwalińska dzielnie się jednak broniła, nie dała się zdominować i odpowiadała w swoim stylu: kapitalnymi, kombinacyjnymi zagraniami. Początek meczu stał na kosmicznym poziomie. Wydawało się jednak, że pierwszy set padnie łupem Igi Świątek, która prowadziła już 5:3. Chwalińska obroniła dwie piłki setowe, a potem wygrała cztery kolejne gemy.

Pod koniec pierwszego seta Iga Świątek położyła się na korcie, potrzebna była pomoc medyczna i Raszynianka kontynuowała grę z opatrunkiem na lewym udzie. Zdrowotne dolegliwości dawały się we znaki byłej pierwszej rakiecie świata już do końca meczu i było to widać w jej grze, w pewnym momencie na jej twarzy pojawiły się łzy. Nie miała już tyle siły, częściej próbowała gry kombinacyjnej, ale popełniała przy tym mnóstwo niewymuszonych błędów (w całym meczu 33, wobec zaledwie 7 Chwalińskiej) i szybko stało się jasne, że górą w tym wyjątkowym polskim pojedynku będzie Maja Chwalińska. Świątek zdołała ugrać w drugim secie tylko jednego gema.

W pomeczowej wypowiedzi, jeszcze na korcie, Chwalińska nie szczędziła uznania dla Igi Świątek. – To było bardzo wymagające wyzwanie, bardzo fizyczny mecz. Pierwszego seta grałyśmy półtorej godziny. Oczywiście Iga nie grała na 100 procent dziś. Życzę jej wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie. To trudne grać przeciwko polskiej koleżance. Ona jest wielką mistrzynią, żyjącą legendą, wygrała wszystko. To wielki honor dla mnie, by z nią grać dziś. Trochę do mnie nie dociera, co się dzieje i to, że wygrałam jest dla mnie szalone — mówiła zawodniczka BKT Advantage.

W jutrzejszym (niedziela, 18 października) finale Chwalińska zmierzy się z Brytyjką Sonay Kartal (w półfinale ograła niespodziewanie Łotyszkę Jelenę Ostapenko) i będzie faworytką tego pojedynku. W tzw. wirtualnym rankingu WTA Polka po zwycięstwie nad rodaczką wskoczyła na 12. miejsce, podczas gdy Kartal zajmuje 170. miejsce w rankingu. Początek finału w niedzielę o 12.30, transmisja w Canal + Sport.

google_news
Kronika Beskidzka prasa