Wydarzenia Cieszyn

Afera w skoczowskim ratuszu. Urzędnicy z prokuratorskimi zarzutami

Fot. Dorota Krehut-Raszyk

Wysoka rangą urzędniczka skoczowskiego ratusza została oskarżona o przestępstwo związane z łapówkarstwem i fałszowaniem dokumentu. W Sądzie Rejonowym w Cieszynie usłyszała wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, musi także zapłacić grzywnę.

Z kolei jeden z naczelników skoczowskiego magistratu został oskarżony o nakłanianie do przestępstwa. Wyrok nie jest prawomocny. Sprawa jest w toku, a oskarżeni jeszcze do niedawna pracowali w skoczowskim magistracie.

Sprawą zajęła się Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach. „W odpowiedzi na pytanie prasowe informuję, że policjanci z Wydziału dw. z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach prowadzili pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Cieszynie śledztwo w sprawie nadużycia swoich uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i przyjęcia takowej korzyści przez urzędnika Urzędu Miasta w Skoczowie w 2017 r. w zamian za możliwość zawyżenia przez właściciela firmy realizującej swoje usługi na imprezie plenerowej organizowanej przez Urząd Miasta w Skoczowie przedmiotowego rachunku za swoje usługi i obciążenia Urzędu Miasta” – poinformował nas Olaf Burakiewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. W trakcie śledztwa śląscy policjanci zebrali materiał dowodowy pozwalający na przedstawienie przez prokuraturę aktu oskarżenia. W sądzie pierwszej instancji zapadł wyrok. Nie jest prawomocny. Kobieta dostała karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata,  a także grzywnę w wysokości 7,5 tys. zł. Z kolei mężczyzna otrzymał grzywnę w wysokości 2 tys. zł. Oboje odwołali się do sądu wyższej instancji.

O sprawę zapytaliśmy burmistrza Skoczowa, Mirosława Sitko. – W tej sprawie otrzymałem zawiadomienie prokuratorskie, a także zapoznałem się z wyrokiem sądu rejonowego w Cieszynie, który póki co nie jest prawomocny. Przeprowadziłem wewnętrzne postępowanie, żądając wyjaśnienia od obojga pracowników. Choć okoliczności sprawy budzą wiele moich wątpliwości, postanowiłem o odsunięciu obu pracowników od dotychczasowych obowiązków i zajmowanych stanowisk do czasu uzyskania prawomocnego wyroku. Na tym etapie nie ma podstawy prawnej, aby zwalniać pracowników. Sytuacja nie należy do przyjemnych, jednak chciałbym podkreślić, że w związku z tą sprawą gmina w żaden sposób nie ucierpiała finansowo. Oczywiście, moje zaufanie wobec tych pracowników zostało mocno nadszarpnięte. Nie zamierzam jednak osądzać nikogo przed prawomocnym wyrokiem – podkreślił Mirosław Sitko.

Na trop tej sprawy jako pierwszy wpadł “Głos Ziemi Cieszyńskiej” – więcej na ten temat przeczytać można w wydaniu tygodnika z 21 lutego.