Sport Wadowice

Cztery dekady z wiosłem

W swojej czterdziestoletniej historii kajakarze i kanadyjkarze z niewielkiego klubu znad Wisły wywalczyli na centralnych zawodach krajowych i poza granicami Polski blisko 200 medali, zaś trofeów zdobytych w lokalnych regatach nie sposób zliczyć.

Historia powstania w Łączanach kajakowego klubu sięga 1985 roku i ma związek z… koleją. – Często jeździłem z Krakowa do rodzinnych Woźnik pociągiem wzdłuż kanału łączącego Łączany ze Skawiną – wspominał przed laty Kazimierz Plackowski (1934-2013), trenujący w latach 60. ubiegłego wieku kajakarzy Nadwiślanina Kraków, a następnie wieloletni prezes, trener i działacz w łączańskim klubie. – Kanał zauroczył mnie, jest bowiem wręcz wymarzonym miejscem do uprawiania sportów wodnych. To bowiem 15 kilometrów bardzo wolno płynącej wody między brzegami oddalonymi od siebie o kilkadziesiąt metrów. Od pomysłu do realizacji upłynęło zaledwie kilka tygodni. Miejscowy klub piłkarski podzielił się z nami działką nad kanałem, a prezes Szkolnego Związku Sportowego w Bielsku-Białej Jan Mazur wyraził błyskawiczną zgodę na utworzenie klubu, stwierdzając, że jeżeli się nam nie uda, to przynajmniej dzieci nauczą się pływać.

Związek na początek dał dresy, zaprzyjaźniony krakowski klub przekazał dwa kajaki, harcerze pożyczyli na wieczne nieoddanie duży brezentowy namiot, mieszkająca nad kanałem pani Grelowa użyczyła stodoły na sprzęt, a za szatnię służyła młodym sportowcom pakamera na kółkach. Mimo spartańskich warunków chętnych do mieszania wiosłem wody w kanale nie zabrakło. Z pierwszego, kilkudziesięcioosobowego sportowego „zaciągu” niejeden zawodnik (w tym obecny prezes MKK Marek Miśkiewicz) do dziś nie rozstał się z klubem, pracując na rzecz kolejnych pokoleń. Wielu wychowanków MKK jest absolwentami szkół sportowych oraz Akademii Wychowania Fizycznego.

Pierwsze znaczące sukcesy łączańscy kajakarze odnieśli w 1994 roku. Aneta Wróbel zdobyła wówczas mistrzostwo świata w kategorii K-1 juniorów, Katarzyna Monica została brązową medalistką Pucharu Świata w kategorii K-4 juniorów, Tomasz Kubas wywalczył brązowy medal w kategorii K-1 juniorów, a Aneta Wróbel w duecie z Małgorzatą Przybylską w zawodach z cyklu Pucharu Świata minęły linię mety na czwartej pozycji. Sukcesy w kolejnych latach i dziesięcioleciach trudno by spisać na przysłowiowej wołowej skórze.

Największym organizacyjnym wyzwaniem w historii klubu była budowa przystani. Duży hangar stanął na dawnym placu omłotowym obok kanału głównie dzięki ogromnemu zaangażowaniu Tadeusza Wawry, wieloletniego prezesa klubu. Obecnie dawny, zimny hangar jest jedną z najlepiej wyposażonych kajakowych przystani nad Górną Wisłą, mieszczącą nowoczesną siłownię, sale z ergometrami, hangar ze sprzętem pływającym oraz zaplecze sanitarne i biuro. – Z naszego obiektu korzystają zawodnicy światowej klasy – mówi Marek Miśkiewicz, od kilku kadencji prezes MKK. – Często na naszej przystani goszczą Wiktor Głazunow (olimpijczyk z Tokio i Paryża, multimedalista mistrzostw świata i Europy) i Paweł Korzeniowski (wielokrotny mistrz Polski, uczestnik igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro), ceniąc sobie obok solidnego zaplecza na lądzie także możliwość trenowania na spokojnej wodzie, z dala od ruchliwych akwenów.

Jubileusz czterdziestolecia klubu był okazją nie tylko do wspomnień, ale także snucia planów na kolejne lata. – W urodzinowym prezencie otrzymaliśmy od Gminy Brzeźnica, Rady Sołeckiej i prywatnych sponsorów zestawy efektownych strojów sportowych za łączną kwotę 7,5 tys. zł – opowiada prezes. – To dla nas bardzo znacząca pomoc. Zadaniem, z którym musimy się niebawem zmierzyć, jest termoizolacja budynku, co oczywiście wiąże się z poważnymi wydatkami. Finansowe wsparcie gminy, mimo że jest znaczne, nie wystarczy, więc staramy się pozyskać strategicznego sponsora.

google_news
Kronika Beskidzka prasa