W Cieszyńskim Ośrodku Kultury „Dom Narodowy”, w minionych tygodniach, zobaczyć można było wystawę dokumentującą ponad półwieczną historię klubu kolarskiego z Cieszyna. W praktyce były to jednocześnie zapiski z historii miasta i regionu, ludzi, tradycji, obyczajów. Mowa o ekspozycji z okazji jubileusz, który – choć samej wystawy już nie ma – trwa cały rok. Warto wrócić do tych momentów i prezentowanych tam eksponatów.
Sama wystawa była podróżą przez 60 lat historii Turystycznego Klubu Kolarskiego PTTK „Ondraszek”. My natomiast przyglądamy się kilku eksponatom i fotografiom, za którymi kryją się mniej znane historie oraz ludzie, którzy przez dekady tworzyli rowerową społeczność Śląska Cieszyńskiego.
Nie da się opowiedzieć sześciu dekad działalności klubu na kilkunastu planszach i w kilku gablotach. Twórcom wystawy „Z Ondraszkiem przez dekady” udało się jednak pokazać to, co najważniejsze – ludzi, ich pasję i historię turystyki kolarskiej na Śląsku Cieszyńskim. Wśród eksponatów były nie tylko stare rowery i fotografie, ale także pamiątki, za którymi kryją się często zapomniane dziś historie.
Już od pierwszych kroków, stawianych w Centrum Folkloru Śląska Cieszyńskiego w Domu Narodowym, widać było, że nie jest to zwykła prezentacja archiwalnych zdjęć. Wystawa prowadziła zwiedzających przez kolejne dekady działalności klubu, przypominając miejsca, wydarzenia i ludzi, którzy przez lata tworzyli środowisko turystyki rowerowej. Na zdjęciach z ogólnopolskich zlotów przodowników turystyki kolarskiej można odnaleźć uczestników z całego kraju. Jedna z fotografii, wykonana około 20 lat temu, przypominała także sympatyczną historię. Wówczas kilkuletnia córka Zbigniewa Pawlika, członka i prezesa klubu w latach 2006-2026 wymyśliła hasło „Klub Ondraszek jest cool”, które szybko zapadło uczestnikom w pamięć.
Jednym z najcenniejszych zdjęć była fotografia wykonana w listopadzie 1966 roku podczas spotkania założycielskiego klubu w nieistniejącej już stacji turystycznej „U Jonka” w Ustroniu Jelenicy. Na zdjęciu znaleźli się państwo Emilia i Władysław Sosnowie oraz kilkunastu uczniów cieszyńskich szkół.
– Tego domu już nie ma. Przed wojną była tam gospoda państwa Cieślarów, następnie stacja turystyczna i później schronisko oazowe. Drewniany budynek rozebrano początkiem XXI w., ale zdjęcia i wspomnienia pozostały – mówi Zbigniew Pawlik (na zdjęciu powyżej).
Fotografia nabiera jeszcze większego znaczenia, gdy obok można zobaczyć protokół z założenia klubu. Podpisali go przede wszystkim uczniowie cieszyńskich szkół średnich. Trudno nie pomyśleć, że dla nich była to zapewne tylko kolejna młodzieńcza inicjatywa. Nikt nie przypuszczał wtedy, że przetrwa sześć dekad i wychowa kolejne pokolenia rowerzystów.
Wystawa przypominała ludzi, którzy przez lata kierowali „Ondraszkiem”. Ciekawostką jest fakt, że w długiej historii klubu miał on tylko trzech prowadzących i średnio na jednego wypada 20-letnia kadencja przewodniczenia. Galerię tych postaci otwiera Adam Kantor, brat Bolko Kantora.
Dużą wartość mają archiwalne klubowe afisze. Te najstarsze, pochodzące jeszcze sprzed powstania klubu, noszą nawet obowiązujące wówczas cytaty myśli premiera Bolesława Bieruta o konieczności rozwoju turystyki. Obok można było obejrzeć plakaty wykonywane przez Zbigniewa Pawlika, który przez wiele lat był kronikarzem „Ondraszka”. Przez całe lata ozdabiały one witrynę w podcieniach cieszyńskiego ratusza, gdzie był również wystawiony starodawny barometr.
Niektóre fotografie zatrzymywały uwagę na dłużej. Jedna z nich przedstawiała Jana Pilcha jadącego samotnie na rowerze marki Ukraina. Obładowany sakwami rower, pusta droga, pochylona od wiatru brzoza i czarno-biała tonacja sprawiają, że zdjęcie przypomina kadry z dawnych filmów o wakacyjnych wyprawach. To fotografia, która bardziej opowiada o atmosferze tamtych czasów niż o samym rowerze.
Osobną gablotę poświęcono wycinkom prasowym dokumentującym działalność klubu. Nie brakowało wśród nich publikacji z „Głosu Ziemi Cieszyńskiej”, w dużej mierze autorstwa red. Krzysztofa Marciniuka. To zapis wydarzeń, które przez lata trafiały na łamy gazety i dziś same stały się częścią historii.
Ważnym rozdziałem ekspozycji są ogólnopolskie zloty przodowników turystyki kolarskiej PTTK. Widać na nich, jak przez lata zmieniały się stroje, rowery i wyposażenie uczestników, ale nie zmieniała się atmosfera wspólnego podróżowania. Były również fotografie z cieszyńskiego rynku z lat 90. ubiegłego wieku.
Starsi rowerzyści z sentymentem spoglądali zapewne na materiały poświęcone jazdom na orientację, organizowanym przez klub na przełomie lat 70. i 80. Na jednym z plakatów z lat 80. widać uczestników wycieczki rowerowej śladami folkloru do Dębowca, w trakcie której miejscowa „gaździna” przebrała dwie panie z klubu w stroje cieszyńskie.
– Startujący dostawali mapę i w miejscach oznaczonych musieli znaleźć coś, co tam było, potwierdzić obecność ukrytą tam pieczątką, aby udokumentować znalezienie punktu kontrolnego. O wynikach decydowały punkty w klasyfikacji ogólnej, a miłą pamiątką były nagrody dla najlepszych opowiada Zbigniew Pawlik.
Na wystawie można było zobaczyć również maskotkę „Beskidek”, która przez lata towarzyszyła organizowanym przez klub Rodzinnym Rajdom Rowerowym, a także pamiątki z wypraw do źródeł i ujścia Olzy, kolekcje dawnych plakietek turystycznych, liczne dyplomy, puchary i odznaki. Był też proporczyk z IX Ogólnopolskiego Zlotu Przodowników Turystyki Kolarskiej PTTK, który „Ondraszek” po raz pierwszy zorganizował w 1969 r. na Śląsku Cieszyńskim. Proporczyk ten zaprojektował znany artysta i wielki propagator turystyki, w tym rowerowej, Edward Biszorski ze Skoczowa.
Jednym z najciekawszych punktów ekspozycji okazały stare rowery. Wśród nich znajdują się maszyny należące do państwa Sosnów – założycieli klubu – rower z 1937 roku wyprodukowany przez Państwową Wytwórnię Uzbrojenia w Warszawie. Na nim oraz sąsiedniej „damce” z lat 50. państwo Sosnowie, objuczeni sakwami, przemierzyli Polskę wzdłuż i wszerz. Rower ten jest w oryginalnej barwie i wyposażeniu. Co więcej nadal jest w pełni sprawny. Był tam też klasyczny Peugeot, użytkowany kiedyś przez Piotra Chobota, współzałożyciela klubu, oraz jednoślad poskładany z części przez Andrzeja Słotę – prezesa Ondraszka w latach 1979-2006. Wszystkie pokazują, jak bardzo zmieniła się technika, ale też jak niewiele zmieniła się sama idea podróżowania na dwóch kołach.
Szczególne miejsce w historii klubu zajmował Międzynarodowy Zlot Kolarski AIT-PTTK, zorganizowany w 1991 r. przez klub w Wiśle Jonidle.
– Spotkali się wtedy rowerzyści praktycznie z całej Europy. Wydaliśmy na tę okazję m.in. broszurę w trzech językach, po niemiecku, francusku i angielsku, opisujący ziemię cieszyńską i jej atrakcje. To był zlot, który wymagał od nas bardzo dużo pracy. Przyjechało ponad 800 osób, ale przyjaźnie zawarte wówczas, przetrwały długo – wspomina Zbigniew Pawlik.
Ekspozycja nie kończyła się jednak na historii. Pokazuje także współczesną działalność „Ondraszka”, w tym współpracę z ukraińskim środowiskiem turystów rowerowych. W jednej z gablot znalazły się pamiątki będące podziękowaniem za pomoc udzielaną podczas wojny, w tym fotografia detektora dronów, zakupionego z pieniędzy zebranych przez klub oraz plakieta pamiątkowa z podziękowaniem za wsparcie, podpisana przez wysokiego rangą dowódcę ukraińskiej jednostki wojskowej.
W gablotach były także mapy przejechanych tras rowerowych: Władysława Sosny, Andrzeja Słoty i Zbigniewa Pawlika, dokumentujące tysiące kilometrów pokonanych wraz z klubem po Polsce i Europie, a także ślady wypraw na Bornholm, do Finlandii, Anglii czy na Białoruś i wiele innych. To dowód, że historia „Ondraszka” nie jest zamkniętym rozdziałem. Nadal dopisywane są do niej kolejne kilometry i kolejne wspomnienia.
Fot. Michał Cichy






