Dwa hektary w Kamienicy pójdą pod młotek za co najmniej 13 mln zł – taka decyzja zapadła na sesji, podczas której radni zgodzili się na sprzedaż majątku mimo sprzeciwu ponad 400 mieszkańców.
Radni obozu rządzącego, głosami przedstawicieli klubów Koalicji Obywatelskiej i prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, wyrazili zgodę na sprzedaż trzech działek przy ulicy Pileckiego w Bielsku-Białej. Wcześniej głos zabrali tylko radni PiS, którzy zwracali uwagę, że przeciwko sprzedaży protestują mieszkańcy okolicy.
W geście protestu zebrali oni około 430 podpisów pod wnioskiem o zaniechanie sprzedaży i jeszcze przed sesją złożyli je w ratuszu. – W ostatnich latach nasza dzielnica jest systematycznie zabudowywana osiedlami deweloperskimi, które tak naprawdę nie poprawiają sytuacji mieszkaniowej w naszym mieście, a w większości służą zaspokajaniu interesów wąskiej grupy ludzi biznesu – argumentowali protestujący.
„Wskutek tych działań niegdyś atrakcyjna krajobrazowo dzielnica, stanowiąca miejsce rekreacji nie tylko dla mieszkańców Kamienicy, ale i dla ludzi z pobliskiego osiedla Karpackie, przeradza się w zagęszczone, uciążliwe blokowisko z ograniczoną liczbą miejsc zielonych” – czytamy w petycji przekazanej redakcji.
Podczas debaty przed głosowaniem urzędnicy pytani o przewidywane wpływy do budżetu przekazali, że działki zostały wycenione w operacie na ponad 13 mln zł, ale cena wywoławcza zapewne będzie wyższa.
O to, by nie sprzedawać terenu, apelowała radna Aleksandra Woźniak. – Mamy problem depopulacji. Porozmawiajmy, by znaleźć rozwiązania, by tego typu teren wykorzystać i odwrócić trend, sprowadzić do Bielska-Białej nowych mieszkańców – uzasadniała. Według radnej PiS takie miejsca w długofalowej polityce miasta są w stanie wygenerować znacznie większe wpływy niż jednorazowy wpływ do miejskiej kasy.
bak




