Nie było klasycznego wykładu, nie było dystansu między prelegentem a publicznością – zamiast tego pojawiła się żywa rozmowa, emocje i wspólne odkrywanie tego, co dla wielu jest codziennością. W kole nr 1 Macierzy Ziemi Cieszyńskiej w Cieszynie odbyło się spotkanie, które szybko przerodziło się w coś więcej niż prelekcję.
Tym razem głos zabrał ktoś „nie stela”. Marcin Mońka – kulturoznawca i dziennikarz od lat związany ze Śląskiem Cieszyńskim – spojrzał na region z perspektywy przybysza. I to właśnie to spojrzenie stało się punktem wyjścia do rozmowy. – Chodziło mi o skonfrontowanie moich refleksji z ludźmi, którzy żyją tu na co dzień. To rozmowa o miejscu wyjątkowym, o przestrzeni, z której naprawdę można być dumnym – podkreślał.
Szybko okazało się, że uczestnicy nie zamierzają jedynie słuchać. Reagowali, dopowiadali, dzielili się własnymi historiami. Spotkanie naturalnie przeszło w otwartą dyskusję, a brak formalnego moderatora tylko wzmocnił jego autentyczność. – Plan był taki, że miałem mówić przez godzinę, ale to uczestnicy nadali ton temu spotkaniu. Ich reakcje były natychmiastowe – mówił Mońka. – To pokazuje, że takie rozmowy są potrzebne.
Dla dziennikarza było to również nietypowe doświadczenie – po raz pierwszy od lat znalazł się po drugiej stronie i to on odpowiadał na pytania. – Po kilku minutach poczułem się dokładnie tak, jak moi rozmówcy podczas wywiadów – przyznał z uśmiechem.
Spotkanie w Macierzy pokazało jedno: Śląsk Cieszyński wciąż inspiruje, prowokuje do refleksji i – co najważniejsze – potrafi łączyć ludzi wokół wspólnej opowieści o miejscu, które dla jednych jest domem, a dla innych fascynującym odkryciem.
Fot. Marta Szymik




