Wydarzenia Bielsko-Biała

Była w zadymionym pustostanie. Ktoś proponował jej czteropak za śpiewanie. Nagranie bulwersuje

Strażacy wyprowadzili ją z zadymionego pustostanu. Chwilę wcześniej ktoś proponował jej czteropak za zaśpiewanie „Sto lat”

Nie wiadomo, jak długo 25-letnia kobieta przebywała w zadymionym pomieszczeniu dawnej fabryki przy ul. Grażyńskiego w Bielsku-Białej. Wieczorem wybuchł tam pożar, a strażacy znaleźli ją w budynku i wyprowadzili na zewnątrz. Kobieta, z objawami zatrucia dymem, trafiła do szpitala. Tymczasem w internecie pojawiło się nagranie transmisji na żywo, w której mężczyzna proponował jej alkohol w zamian za zaśpiewanie „Sto lat” jego koledze.

Zgłoszenie pożaru wpłynęło wczoraj wieczorem. Na miejscu okazało się, że w pustostanie palą się śmieci. Podczas akcji gaśniczej strażacy natrafili na 25-letnią kobietę. Była osmolona i wymagała pomocy medycznej. Została przewieziona do szpitala w asyście policji.

Sprawa ma jednak jeszcze jeden, bulwersujący wątek. Do naszej redakcji zgłosił się mężczyzna uczestniczący w akcji gaśniczej, który oglądał transmisję prowadzoną na żywo z wnętrza tego samego pustostanu. Na nagraniu widać i słychać rozmowę z kobietą.

Mężczyzna pyta ją, dlaczego pali w budynku i czy chce się zaczadzić. Kobieta odpowiada, że wcześniej ktoś rozpalił ogień. Następnie proponuje jej czteropak piwa w zamian za to, że za pół godziny zaśpiewa z nim „Sto lat” jego koledze. Kobieta się zgadza. Rozmowa dotyczy również kolejnego czteropaku, który ma otrzymać po zaśpiewaniu.

– To jest ta dziewczyna z dzisiaj – zaalarmował nas uczestnik akcji gaśniczej.

Jak dodał, mężczyzna nadal przebywał w budynku i prowadził transmisję. – Widzę, że on szacunku nie ma. Przydałoby się, żeby ktoś się nim zajął. Jak zyskać popularność kosztem bezdomnej kobiety? – napisał w wiadomości do redakcji.

O sprawie powiadomiliśmy straż miejską. Zgłoszenie przyjęto o godz. 21.39. Dyżurny poinformował, że powiadomi policję. W rejon pustostanu przy ul. Grażyńskiego skierowano patrol Komendy Miejskiej Policji. Funkcjonariusze sprawdzili budynek, ale nikogo już w nim nie zastali.

Nagranie rodzi pytania nie tylko o zachowanie autora transmisji, ale również o granice wykorzystywania trudnej sytuacji innych osób dla internetowej popularności.

google_news
Kronika Beskidzka prasa