Bielsko-Biała Kultura i rozrywka

Jakie bajki o ludziach opowiadają sobie… smoki? Kolejny przebój „Banialuki”

FOT. DOROTA KOPERSKA PHOTOGRAPHY, TEATR LALEK BANIALUKA

Dzieci dają się ponieść emocjom, angażują się w tę historię, ale i raz po raz wybuchają śmiechem. Przebojowe „Smoki”, które miały premierę w bielskiej Banialuce, to przede wszystkim mądra historia, która uczy otwartości, empatii, a przemawia nawet do sumień dorosłych.

FOT. DOROTA KOPERSKA PHOTOGRAPHY, TEATR LALEK BANIALUKA

26 września w Teatrze Lalek Banialuka odbyła się premiera „Smoków” Maliny Prześlugi w reżyserii Anny Nowickiej, ze scenografią Mariki Wojciechowskiej, muzyką Macieja Cempury, reżyserią światła Prota Jarnuszkiewicza i projekcjami Michała Jankowskiego. W sztuce występują: Małgorzata Bulska, Dominika Kaczmarek, Dagmara Włoszek-Rabska, Konrad Ignatowski, Włodzimierz Pohl, Ziemowit Ptaszkowski, Radosław Sadowski, Piotr Starczak i Tomasz Sylwestrzak.

FOT. DOROTA KOPERSKA PHOTOGRAPHY, TEATR LALEK BANIALUKA

Dominika Kaczmarek główną smoczą postać – Roar – zagrała tak przekonująco, że dzieci z miejsca pokochały tego śmiałego brzdąca, bez uprzedzeń wchodzącego do obcego ludzkiego świata. Radosław Sadowski w roli Prosiaka i nowa twarz Banialuki Piotr Starczak w roli Człowieka Karola stworzyli iście wybuchowy duet. O grozie smoczej szkoły oraz wywołujących salwy śmiechu ludzkich uczennicach nie piszemy więcej, bo to trzeba po prostu zobaczyć. Nie tylko aktorzy dali popis, występując w wymagających dobrej formy kostiumach, bo podróż przez dwa światy – smoczy i ludzki – angażowała widzów tak bardzo również dzięki wzorowemu zgraniu muzyki, piosenek, światła i scenografii.

FOT. DOROTA KOPERSKA PHOTOGRAPHY, TEATR LALEK BANIALUKA

„Smoki” to opowieść, która bierze na warsztat strach przed obcymi, stereotypy i uprzedzenia, ale w tak wdzięczny i prosty sposób, że chwyta za serce widzów w każdym wieku. Już samo wprowadzenie do tej historii porywa publiczność, bowiem ta dowiaduje się, że smoki chodzą do szkoły i pracy, mają prezydenta, uważają, że ludzie nie istnieją i opowiadają sobie o nich… straszne historie na dobranoc. Tymczasem smoczy rząd funkcjonuje nie lepiej, niż te znane ludziom…

Fot. Marcin Kałuski

– Zdążyliśmy zrobić premierę przed ewentualnym lockdownem i pewnie będziemy mieć jeszcze trochę czasu, by móc wystawiać ten spektakl. Bardzo się cieszę, że ten niełatwy, ale tak teatralny, ludzki i aktualny temat, możemy przybliżyć dzieciom, młodzieży i dorosłym. Każdy może wyjść bogatszy o sztukę i o wiedzę. Ten temat – drugiego człowieka – towarzyszy nam odkąd istniejemy. Jesteśmy wspólnotą i jesteśmy do siebie bardziej podobni, niż chcielibyśmy przyznać – mówił tuż po premierowym spektaklu Jacek Popławski, dyrektor Banialuki.

Fot. Marcin Kałuski

– Ogromnie dziękuję za niebotycznie przyjemną energię, jaka mnie tu spotkała – komplementowała ekipę bielskiego teatru reżyserka Anna Nowicka.

Aktorka Dominika Kaczmarek opowiedziała z kolei naszej redakcji o graniu w pięknym, choć dużym i wymagającym smoczym kostiumie. – Jest to praca aktorska, ale wymaga dobrej kondycji fizycznej. Emocje zostają przekazane w zasadzie przez całe ciało. Na tym polega magia gry w masce, by widz miał wrażenia, że nawet sama maska potrafi się zmienić; aby emocje, które są przekazywane, były czytelne. A jest to możliwe dzięki temu, że choć zabrano nam twarz i mimikę, to dano nam cały kostium, maskę i choćby ogony. Nie wiem, na ile to zostało wychwycone, ale dziecko-smok ma o wiele bardziej nieproporcjonalną głowę do reszty ciała, więc maska najmłodszego smoka była jednocześnie tą największą w całym przedstawieniu – zdradza odtwórczyni roli Roar.

Fot. Marcin Kałuski

Fot. Marcin Kałuski

Fot. Marcin Kałuski

Fot. Marcin Kałuski

Fot. Marcin Kałuski

google_news