Koronka koniakowska, bibułkowe kwiaty, stare haftowane tkaniny, śląskie stroje, a nawet górniczy mundur. Dla jednych są świadectwem przeszłości, dla Beaty Bojdy – materiałem do opowiadania nowych historii. Tworząca w Bielsku-Białej projektantka nie chce zamykać folkloru w muzealnej gablocie. Sprawdza, co dzieje się z tradycją, gdy pozwoli się jej żyć dalej.
Kiedy dziesięć lat temu zaczynała studia na wzornictwie w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi, folklor nie był modny. Młodym ludziom kojarzył się przede wszystkim z Cepelią czy pamiątkami przywożonymi z wyjazdu do Zakopanego lub innych turystycznych miejscowości. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
– Folklor jest na topie. Jest inspiracją dla projektantów na całym świecie. Duże marki modowe czy duże magazyny modowe bardzo chętnie z niego korzystają. Tymczasem kilkanaście lat temu folklor łączył się przede wszystkim z muzeami, strojami regionalnymi i dawnymi zwyczajami. Stroje zespołów takich jak „Mazowsze” czy „Śląsk” były rozpoznawalnymi wizytówkami polskiej kultury. Ale między sceną a codziennością pozostawała luka. Tradycyjne wzory i techniki rzadko stawały się częścią współczesnego życia, a jeszcze rzadziej językiem nowoczesnego projektowania – wspomina Beata Bojda. Dlatego postanowiła przekonać się, co się stanie, jeśli się tę granicę przekroczy.

Pierwszym, bardzo świadomym wyborem była koronka koniakowska. – Jestem stąd. Urodziłam się i mieszkam na Śląsku Cieszyńskim. Koronka jest mi bliska. Od dziecka przewijała się przez mój dom. Zawsze wykrochmalona, na honorowym miejscu, odświętna i piękna w swej białej kruchości. I pomyślałam sobie, że w modzie również może być czymś, co zawsze było, co jest i co zawsze będzie – mówi projektantka.
Dla Beaty Bojdy ta pamięć jest bardzo ważna. Nie sięgnęła po koronkę koniakowską dlatego, że odkryła ją w albumie poświęconym sztuce ludowej. Znała ją wcześniej. Była częścią jej rodzinnego krajobrazu, czymś zwyczajnym i jednocześnie odświętnym.
Całą opowieść o twórczości Beaty Bojdy można przeczytać w najnowszym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej” z dnia 8 października. Gazeta jest dostępna w punktach z prasą, a e-wydanie można znaleźć TUTAJ.






